fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport

Brytyjczyków czeka chaos na granicach?

Shutterstock
Brexit bez porozumienia może stworzyć gigantyczne korki ciężarówek z dostawami.

Aktualnie trwa okres przejściowy i brexit jest dla przewoźników, w zasadzie, nieodczuwalny. Jednak okres ten wygasa 31 grudnia, o ile nie zostanie przedłużony, a przedłużenie rząd Borisa Johnsona wykluczył. Jeżeli jednak do tego czasu przewoźnicy nie przygotują się do nowych regulacji, to w Dover może się pojawić gigantyczna kolejka ciężarówek.

Lord Kanclerz Księstwa Lancaster, Michael Gove, ostrzegł przewoźników w liście, który wyciekł do mediów, że w najgorszym wypadku ruch ciężarówek przez kanał może zmniejszyć się o 20 do 40 procent, a po brytyjskiej stronie może pojawić się korek.

To może prowadzić do maksymalnych kolejek 7 tys. ciężarówek w Kencie i związanych z tym opóźnień do 2 dni – pisał Gove w liście cytowanym przez Sky News.

Problemem jest to, że przewoźnicy wciąż nie są gotowi do zmian. Według danych rządu 1 stycznia nadal niegotowe do nowych regulacji może być od 30 do 50 procent ciężarówek przekraczających La Manche. Co więcej, zmiany zajdą niezależnie od tego, czy Zjednoczone Królestwo i Unia Europejska uzyskają porozumienie czy nie.

Według Gove'a, jeżeli firmy (i dotyczy to zarówno podmiotów brytyjskich, jak i tych z UE), nie będą gotowe dopełniania właściwych formalności, to opóźnienia są nieuchronne. Dlatego tak ważne jest, by handlowcy przygotowali się do nowych przepisów.

Z kolei przewoźnicy zrzucają winę na rząd. Skarżą się, że rząd nie pomaga przy szkoleniu nowych pośredników celnych. A tych firmy będą potrzebować bardzo dużo – Road Haulage Association szacuje, że będzie potrzeba 50 tys. nowych pracowników tylko do wypełniania dokumentów celnych.

Także zrzeszająca firmy z branży logistycznej organizacja Logistics UK, wyrażała ostatnio mocne niezadowolenie (czy, jak twierdzą brytyjskie media – „wściekłość"), z powodu opóźnienia w pełnym starcie rządowego systemu Smart Freight. System, mający redukować ryzyko opóźnień będzie wciąż w fazie testowej gdy zakończy się okres przejściowy.

Możliwe, że kłopoty związane z eksportem i importem po 1 stycznia mogą uderzyć brytyjską gospodarkę mocniej niż koronawirus. Jednak są też głosy, że spowolnienie wywołane przez pandemię może wywrzeć, paradoksalnie, pozytywny wpływ na problemy z transportem towarów, dzięki mniejszej skali eksportu i importu.

Brytyjczycy mogą się jednak spodziewać, że mogą wystąpić kolejki na granicach, niedostatki i przejściowe niedobory świeżego jedzenia oraz lekarstw a także utrudnienia w podróżach do krajów Unii. Przede wszystkim, oczywiście, w przypadku braku porozumienia z UE. Problemy na granicy dotyczą nie tylko Brytanii jako takiej – kłopoty z porozumieniem dotyczą też np. Gibraltaru, brytyjskiej enklawie na Półwyspie Iberyjskim.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA