fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport

Ile naprawdę kosztuje pobór myta

Fotorzepa, Krzysztof Łokaj Krzysztof Łokaj
Główny inspektor transportu drogowego, który obsługuje obecnie system viaTOLL, pobierający opłaty za przejazd ciężarówek, spiera się z NIK o koszt funkcjonowania systemu myta.

W opublikowanym niedawno raporcie NIK skrytykowała koszty funkcjonowania systemu viaTOLL po przejęciu go przez GITD od dotychczasowego operatora, firmy Kapsch. Według NIK miały one być niższe, a z wyliczeń wynika, że wzrosły. Z taką opinią nie zgadza się główny inspektor transportu drogowego, wskazując na błędy metodologiczne w raporcie. NIK podaje sumę 145 mln zł jako koszt funkcjonowania systemu w ciągu czterech miesięcy po zmianie operatora (wcześniej była nim firma Kapsch), co daje ponad 36 mln zł miesięcznie. Natomiast GITD wylicza, że koszty utrzymały się na tym samym poziomie co wcześniej i są o 13 mln zł niższe od tych podawanych przez NIK.

Rzecznik Izby w liście przesłanym do „Rzeczpospolitej" tłumaczy, że „dane o kosztach funkcjonowania Krajowego Systemu Poboru Opłat NIK pozyskała z ujawnionych przez Bank Gospodarstwa Krajowego sprawozdań z wykonania planu finansowego Krajowego Funduszu Drogowego". Bank dokonuje płatności wyłącznie na wniosek GITD, „więc skoro dokonano płatności, to również musiał być wniosek. (...) nie może być mowy o pomyłce, ponieważ ww. sprawozdania (w tym rzetelność ich sporządzania) podlegają kontroli dokonywanej przez biegłych rewidentów. Nasuwa się więc pytanie, dlaczego GITD wnioskował o wypłatę większych kwot, niż wynika to z zawartych umów".

Rzecznik dodaje, że NIK porównała koszty funkcjonowania systemu poboru myta pod auspicjami GITD z analogicznym okresem sprzed roku (tj. 12.2017–03.2018). „Przypominamy, że zgodnie z założeniami ustawowymi koszty funkcjonowania KSPO miały zmniejszyć się od 20 do 30 proc., a wzrosły o 7 proc." – zaznacza rzecznik.

Zastępca głównego inspektora transportu drogowego Anita Oleksiak zwraca uwagę, że w raportach przedstawianych przez BGK płatność dla danego podwykonawcy jest realizowana np. w jednym miesiącu za poprzednie dwa. Ponadto kwota wskazana w raporcie NIK obejmuje koszty prac, które na zlecenie GITD realizował Instytut Łączności. Instytut przygotowuje bowiem koncepcję nowego Krajowego Systemu Poboru Opłat.

Zastępca głównego inspektora podkreśla, że kosztu utrzymania elektronicznego systemu poboru opłat nie można analizować w skali czterech pierwszych miesięcy po przejęciu. – Umowa GITD z Instytutem Łączności została podpisana na 27 miesięcy, część usług będzie realizowana w różnych okresach, a co za tym idzie, płatności będą się zmieniały – zaznacza Oleksiak. – Koszty utrzymania systemu są na początku wyższe i w kolejnych miesiącach zmniejszają się. Przykładem jest umowa z jednym z podwykonawców, na podstawie której GITD m.in. zakupił aplikację do obsługi użytkowników. Płatność za tę usługę została poniesiona jednorazowo i zrealizowana w pierwszych miesiącach po przejęciu systemu – podaje Oleksiak.

Według GITD płatności miesięczne powinny być uśrednione. – Będą wynosić ok. 19 mln zł. Koszty podwykonawców pracujących na rzecz elektronicznego poboru opłat, ponoszone przez Inspekcję, wynoszą ok. 4 mln zł miesięcznie. Suma średnich kosztów wynosi więc ok. 23 mln zł miesięcznie – szacuje Oleksiak.

NIK zaznacza, że sprawozdanie za II kwartał 2019 r. jest przygotowywane, więc nie mogło zostać wykorzystane w informacji o wynikach kontroli.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA