fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telekomunikacja i IT

Brytyjczycy bez Huawei – nerwy w Polsce

AFP
Rząd Wielkiej Brytanii dał telekomom siedem lat na pozbycie się urządzeń Huawei z sieci 5G. Polski rząd nadal nie sprecyzował stanowiska. Rośnie nerwowość telekomów i dyplomatów.

Decyzja rządu Borisa Johnsona sprawiła, że polscy operatorzy komórkowi, ostatnio relatywnie spokojni o to, od kogo będą mogli kupić infrastrukturę dla sieci 5G, znowu siedzą jak na szpilkach.

Czytaj także: Brytyjczycy nie chcą Huawei przy sieciach 5G. Chiński sprzęt ma zniknąć

Chodzi o to, że brytyjski rząd pod wpływem działań Stanów Zjednoczonych zaostrzył właśnie politykę wobec dostawców z Chin i ogłosił, że operatorzy muszą wyzbyć się wszystkich elementów zakupionych od Huawei z sieci 5G do 2027 r. Operatorom czysto światłowodowym radzi podobne podejście.

Mimo stanowczych wypowiedzi Olivera Dowdena, sekretarza m.in. do spraw cyfryzacji, że sieci zostaną uwolnione od Huawei, warto zwrócić uwagę, że odpowiednie przepisy dopiero zostaną przygotowane. Niektórzy uważają, że jeszcze wszystko może się zmienić. Nicole Peng, analityk w firmie badawczej Canalys, powiedziała agencji Reuters, że jej zdaniem Huawei ma nadzieję na odwleczenie decyzji państw europejskich tak długo, jak się da, przynajmniej do wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Spytaliśmy Marka Zagórskiego, ministra cyfryzacji i pełnomocnika rządu ds. cyberbezpieczeństwa, czy Polska zamierza pójść śladem Wielkiej Brytanii. Do zamknięcia tego wydania nie uzyskaliśmy jednak odpowiedzi.

Wiadomo, że ministerstwo przyjęło niedawno rozporządzenie określające, jak powinni działać operatorzy 5G (jest dość ogólne) oraz że warunki bezpieczeństwa 5G wpisane mają być w decyzje rezerwacji częstotliwości w odłożonej w czasie aukcji. Do tego, aby ruszyła, potrzebny jest wybór prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, a nabór (trwa od 29 czerwca) nie został jeszcze rozstrzygnięty. Kancelaria Premiera Rady Ministrów nie odpowiedziała wczoraj na nasze pytania w tej sprawie.

Podczas gdy rząd milczy, nerwy puszczają dyplomatom Stanów Zjednoczonych i Chin w Polsce. „Bez względu na obietnice Huawei chińskie prawo wymaga tajnej współpracy z rządem, w tym udostępniania poufnych danych klientów. Znamy historię Huawei dotyczącą wspierania reżimów autorytarnych, nadzoru państwowego i kradzieży własności intelektualnej – nie warto ryzykować" – pisała Georgette Mosbacher, ambasador USA. – Jestem zdumiony maniakalnym oczernianiem chińskich przedsiębiorstw i celowym wypaczaniem znaczenia chińskiego prawa krajowego przez amerykańską dyplomatkę wysokiego szczebla – ripostował Li Guangyuan, ambasador Chin.

Tego, że decyzja rządu Borisa Johnsona może rozlać się na inne kraje Europy, obawiają się analitycy wyceniający telekomy notowane na giełdach.

– Im bardziej wojna (technologiczna) rozszerzać się będzie na kolejne kraje, tym bardziej będzie rosło ryzyko, że nakłady inwestycyjne naszych operatorów będą wyższe w średnim terminie. Trudno powiedzieć o ile, ponieważ nie mamy odpowiedzi na wiele pytań – mówi Paweł Puchalski, analityk Santander BM.

Może to być nie tylko kwestia samych regulacji. Operatorzy międzynarodowi często korzystają z rozwiązań tych samych firm na różnych rynkach. Widać to było, gdy brytyjski rząd ogłaszał pierwsze zasady postępowania wobec chińskich dostawców. Nakazano usunięcie Huawei z części szkieletowej i ograniczenie jego udziału w części nadawczej do 35 proc. W reakcji na to wywodząca się z Wysp grupa Vodafone w lutym zapowiedziała, że aby dostosować się do zasad, wyda dodatkowo 169 mln funtów przez pięć lat w całej Europie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA