fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Wilkoniki, czyli piękne szaleństwo

Wikimedia Commons, Attribution-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-SA 2.0)
Od zawsze czuł się krewnym wszelkich zwierzęcych stworzeń. W poniedziałek 12 lutego Józef Wilkoń kończy 88 lat.

Mówi, że choć w twórczości ważny jest talent, to dopiero potężna praca czyni artystę.

Urodził się w roku 1930 w Bogucicach koło Wieliczki.

– W moim otoczeniu zawsze były zwierzęta. Kochałem chodzić do lasu – wspomina Józef Wilkoń w filmie zrealizowanym przez Mariusza Malca.

Kiedy znalazł się z ojcem w Puszczy Niepołomickiej wydawało mu się, że przekracza próg świątyni. Jednak w ciężkich wojennych czasach zdarzało mu się kłusować – jak wyznaje w filmie - by za zające kupić kaszę, mąkę, cukier. Już jako 11-latek musiał stać się mężczyzną, bo ojca – działacza podziemia – nie było w domu. Ale to właśnie dzięki ojcu – malarzowi amatorowi, cały wolny czas poświęcającemu na swą pasję - Józef Wilkoń stał się artystą. 

Po studiach malarstwa na krakowskiej ASP (dyplom w pracowni Adama Marczyńskiego) i historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim przyjechał do Warszawy. Sukcesem okazały się ilustracje do „Pawich wierszy” Kubiaka. Pierwsza zilustrowana kolorowymi rysunkami książka „O kotku, który szukał czarnego mleka” Heleny Bechlerowej pełna była zwierząt zapowiadających rozpoznawalną poetykę Józefa Wilkonia.

– Wilkoniki to ożenienie pająka z koniem arabskim – objaśnia artysta dodając, że podobne połączenia można było już zobaczyć na greckich wazach.

– No trochę szaleństwa we mnie jest – przyznaje.

Pod koniec lat 70. artysta zaczął wymyślać scenariusze do własnych ilustracji.

– Odszedłem od obrazów, bo zająłem się książką – to zabiera czas – mówi. – Wtedy też przyszły mi do głowy ilustracje przestrzenne czyli rzeźby.

Wilkoń od zawsze czuł się krewnym wszelkich stworzeń. Monumentalną "Arkę" - bestiarium z drewna i blachy - wykonał specjalnie na wystawę w warszawskiej Zachęcie, która odbyła się na przełomie 2006 i 2007 roku.

– Zajmuję się zwierzętami z myślą, że człowiek zmądrzeje – wyjaśnia artysta. – Wiem, ze przyroda jest okrutna, ale nie zdarzyło mi się usłyszeć, żeby zwierzę zabijało dla przyjemności.

W 1962 roku po raz pierwszy wyjechał na stypendium do Paryża. I tam też zaczął ilustrować książki. Dwa lata później dostał najważniejszą niemiecką nagrodę, która – jak mówi – „ustawiła go na całe życie”. 

Od tamtego czasu Józef Wilkoń zilustrował ponad sto książek dla dzieci i dorosłych wydanych w Polsce, 80 - za granicą. W latach 60. wygrał konkurs na ilustracje do „Pana Tadeusza”.

– Mam zasadę, że jeśli coś jest pięknie napisane - zostawiam to wyobraźni czytelnika – deklaruje Wilkoń. – Ilustrowałem te rzeczy w „Panu Tadeuszu”, które były zaledwie dotknięte.

Widzowie zobaczą także artystę w czasie pracy w otoczeniu stworzonego przez niego świata fantazji.

Emisja premierowego dokumentu – notacji „Wilkoń 88” zrealizowanego przez Mariusza Malca w poniedziałek 12 lutego o 19.25 w TVP Kultura. W tym urodzinowym dniu przypomniany zostanie także o 19.10 program „Bajkonurrr, czyli w świecie książek dla dzieci” - Edward Lutczyn czytający fragmenty książki "Dużo śmiechu trochę smutku to historia o mamutku" Józefa Wilkonia i Wiktora Woroszylskiego.

W czwartek 15 lutego 19.45 – „Teraz animacje” czyli „Rybak na dnie morza” - bajka ze scenografią Józefa Wilkonia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA