fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Chiny wyłowiły amerykańskiego podwodnego drona

"Ukradli nam drona" - napisał Donald Trump na Twitterze
AFP
Chińska marynarka wojenna wyłowiła amerykańskiego podwodnego drona.

Urządzenie zostało wydobyte na międzynarodowych wodach, na zachód od Filipin. „Ukradli nam drona" – napisał na Twitterze prezydent elekt Donald Trump.

Pentagon natychmiast poinformował, że „nie było to tajne urządzenie", lecz naukowe – służące do zbierania danych oceanograficznych. Chińczycy złapali je na otwartym oceanie i zabrali do siebie.

Incydent nastąpił kilka dni po dyplomatycznej burzy, jaką wywołał Trump, podważając uznawaną przez USA od 40 lat zasadę „jednych Chin". Zgodnie z nią Waszyngton uznaje jedynie Pekin i odmawia dyplomatycznego uznania Tajwanu, choć utrzymuje z nim stosunki na niższym szczeblu i chroni przy pomocy sojuszu wojskowego.

Jednak eksperci uważają, że polowanie na drona nie było odpowiedzią Pekinu na słowa Trumpa, a jego celem nie było zaostrzanie dyplomatycznego konfliktu. – Atak nastąpił z chińskiego nawodnego okrętu wojennego wspierającego okręty podwodne. Może to oznaczać, że Chińczycy uznali drona za zagrożenie dla ich niewielkiej floty strategicznych okrętów podwodnych T 094 wyposażonych w broń jądrową, która operuje na Morzu Południowochińskim – stwierdził Zhang Baohui z Hongkongu.

– Chiny są przeczulone na punkcie obserwowania przez USA tego akwenu. (...) Czują, że ich okręty podwodne są bardzo wrażliwe (na atak). Prawdopodobnie zauważyli, że Amerykanie usiłują wyśledzić za pomocą drona jeden z nich, i uznali, że muszą ostro działać – dodał w rozmowie z CNN.

Ekspert zasugerował, że pekińscy generałowie cierpią na rodzaj klaustrofobii i uważają, iż jest im za ciasno na wodach przylegających do kraju, gdyż północna część Morza Południowochińskiego z kolei jest obserwowana bardzo uważnie przez wywiad japoński. A to nie pozwala chińskim okrętom podwodnym z bronią atomową swobodnie manewrować.

Amerykańska flota wojenna wykorzystuje bezzałogowe aparaty podwodne nazywane UUV, lub po prostu „szybowcami oceanicznymi". Rosyjska z kolei testuje już cięższe zdalne urządzenia podwodne które mogłyby przenosić broń atomową.

Obecny incydent zakończył się obietnicą Pekinu oddania drona. Jednak część obserwatorów uważa, że na tym się nie skończy.

– W ciągu następnych miesięcy możemy spodziewać się niewielkich chińskich prowokacji wojskowych i rosnącego nacisku na amerykańskie inwestycje w Chinach – przestrzegł jeden z nich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA