fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Dialog w rosyjskim parlamencie bez wyzwisk

AFP
Parlament szykuje ustawę, która pozwoli na karanie urzędników obrażających obywateli.

– Istnieje już ustawodawstwo przewidujące kary za obrażanie przedstawicieli władzy. To narusza równowagę (...), jest powodem rozdrażnienia (społecznego – red.). U nas bowiem jest wielu urzędników – nie tylko w policji – zwracających się do ludzi po chamsku – wyjaśnił Kirył Kabanow z kremlowskiej Rady ds. Praw Człowieka.

Odbicie w lustrze

Projekt ustawy o karaniu urzędników za chamstwo zgłosił deputowany Aleksandr Starowojtow z partii Żyrinowskiego LDPR. Zarówno jednak rosyjski rząd, jak i Sąd Najwyższy zdążyły się już wypowiedzieć przeciwko jej przyjęciu.

Wcześniej, w kwietniu, komunistyczni deputowani do Dumy zgłosili własny projekt takiego prawa przewidujący grzywny dla urzędników. Jednak przewodniczący parlamentu zarzucił jednej z wnioskodawczyń Oldze Alimowej, że ona sama „używa przekleństw w sieciach społecznościowych". – Rzadko to robię i tylko dlatego, że innymi słowami nie można opisać sytuacji w kraju – broniła się deputowana, ale jej projektowi to nie pomogło – nawet nie wszedł pod obrady.

Jednak 10 grudnia prezydent Putin powiedział: – Jak człowiek przyszedł do pracy w organach władzy, a tam zachowuje się po chamsku i ludzi obraża, to nie ma tam dla niego miejsca. Od tej chwili rosyjscy ustawodawcy zaczęli w przyspieszonym tempie pracować nad ustawą.

– Takie prawo jest potrzebne jako „lustrzane odbicie" ustawy o karaniu obywateli za obrażanie urzędników, by udowodnić, że wszyscy są równi wobec prawa – sądzi ekspert Jewgienij Suczkow.

Władza górą

Komunistyczny projekt został zgłoszony dlatego, że pod koniec marca weszła w życie ustawa przewidująca kary za obrażanie przedstawicieli władz (oraz symboli państwowych, a także bliżej nieokreślonego „społeczeństwa"). Wszyscy uznali ją jednak za prawo przeciw obrażaniu urzędników.

Tym bardziej że pierwszą sprawą, jaką zajęła się prokuratura generalna z powodu „obrazy symboli państwowych", były publikowane w internecie zdjęcia z Jarosławia. Na kolumnadzie miejscowej komendy policji ktoś napisał: „Putin pidor" (niecenzuralna nazwa homoseksualisty). Prokuratorzy, broniąc „symboli państwa", żądali usuwania zdjęć z portali internetowych.

Pierwszym, który został skazany na grzywnę za zwykłą obrazę urzędnika (i znów prezydenta Putina), był mieszkaniec obwodu nowogrodzkiego Jurij Kartyżew, który w internecie napisał „Putin – skazocznyj dołbojob" – niedające się przetłumaczyć przekleństwo, którego częścią jest słowo „bajkowy". Od tej pory rosyjski prezydent nazywany jest w internecie po prostu „Bajkowy".

Do 1 grudnia w Rosji wytoczono 63 sprawy o obrazę urzędników, skazując oskarżonych na grzywny równowartości ok. 20 tys. dolarów. Większość grzywien (78 proc.) wymierzono za obrażanie prezydenta Putina, 9,5 proc. za obrażanie „mundurowych", a jedynie 2,5 proc. – za obrazę flagi, hymnu, konstytucji, ale też gubernatorów i partii rządzącej.

Największym problemem pozostał stosunek chronionych prawem urzędników do obywateli. – Jak bym miał licencję (na zabijanie – red.) tobym zastrzelił czworo i reszta by się uspokoiła – mówił na przykład urzędnik z Karelii o skarżących się na zaniedbaną mogiłę żołnierską. Największą jednak sławę zyskały urzędniczki. Olga Gładskich z Jekaterynburga tłumaczyła uczniom, że „państwo nie prosiło waszych rodziców, by was rodzili, i dlatego nic wam nie jest winne". A Natalia Sokołowa z Samary zwróciła się do emerytów, by przestali narzekać na niskie emerytury i zaczęli żywić się „makaronikami". – Będziecie się czuć młodsi i piękniejsi – przekonywała drwiąco. Deputowany Nikołaj Bondarenko spróbował przejść na taką dietę, ale porzucił ją, gdy schudł siedem kilo. – Nie da się tak żyć – stwierdził.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA