fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Konflikt w Wenezueli: Tajne rozmowy w Norwegii

Uzbrojeni w kamienie zwolennicy Guaidó kontra transportery siły Maduro, 30 kwietnia 2019 r.
AFP
Nicolás Maduro chciał uciekać z kraju na Kubę, ale zamiast tego zaczął negocjacje z opozycją.

– Nie możemy ani potwierdzić, ani zaprzeczyć norweskiego zaangażowania w pokojowe procesy i inicjatywy dialogu – powiedziała rzeczniczka norweskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ane Haavardsdatter Lunde o negocjacjach Wenezuelczyków w Oslo.

Według publicznej, norweskiej telewizji NRK do stolicy kraju przyjechali jednak wysłannicy zarówno prezydenta Juana Guaidó, jak i Nicolása Maduro. Parlament i Guaidó reprezentuje były minister Fernando Martinez Mottolo, deputowany Gerardo Blyde i wiceprzewodniczący Zgromadzenia Stalin González. Maduro wysłał gubernatora prowincji Miranda Hektora Rodrigueza i ministra komunikacji Jorge Rodrigueza.

Nikt nie chce potwierdzić samego faktu rozmów, ale Maduro powiedział, że obecnie minister Rodriguez „znajduje się za granicą, w bardzo ważnej misji".

Nieoficjalnie wiadomo, że to drugie takie spotkanie w Oslo. Wcześniej podobno jakieś rozmowy prowadzono na Kubie, bardzo zaangażowanej po stronie Maduro. Norwegię prawdopodobnie wybrano, gdyż – w przeciwieństwie do państw Unii, które bezwarunkowo uznały Guaidó za prezydenta – Oslo domaga się jedynie ponownych, wolnych wyborów.

Marionetki i dyktator

Jednak obu stronom konfliktu wysłano osobne zaproszenie do norweskiej stolicy. Obecnie nie wiadomo nawet, czy spotykają się oni w jednej sali, czy może gospodarze występują jako pośrednicy, biegając pomiędzy pomieszczeniami, w których siedzą obie delegacje. Wcześniej Guaidó domagał się bezwarunkowego ustąpienia Maduro i nowych wyborów, a on z kolei nazywał zwolenników parlamentu „amerykańskimi marionetkami".

Brak również informacji, kiedy rozpoczęły się kontakty obu stron wenezuelskiego konfliktu. Być może doszło do nich już po ostatnich, nieudanych manifestacjach. W ostatnim dniu kwietnia bowiem Juan Guaidó wezwał swoich zwolenników na ulice, twierdząc, że część wojskowych przeszła na jego stronę. Doszło do krótkotrwałych walk (głównie w Caracas), w których zginęło co najmniej siedem osób, ponad 340 zostało rannych, policja wierna Maduro aresztowała kilkuset. Oficerowie armii, którzy rzeczywiście przeszli na stronę parlamentu, uciekli do zagranicznych ambasad w Caracas lub za granicę. Aresztowano też wiceprzewodniczącego parlamentu i kilku polityków opozycyjnych wobec Maduro. – Mamy teraz więźniów politycznych – powiedział Guaidó.

Rosjan są setki

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo twierdził, że na skutek ostatnich rozruchów Nicolás Maduro chciał uciekać z kraju samolotem na Kubę, ale w ostatniej chwili zawrócił „przekonany najprawdopodobniej przez Rosjan".

– Liczba Kubańczyków służących tylko w wenezuelskich siłach bezpieczeństwa sięga tysięcy. Rosjan są tam setki, jeśli nie więcej. To właśnie są ludzie, którzy kontrolują sytuację w Wenezueli – mówił Amerykanin na początku maja.

Jednak tej sytuacji nikt już chyba nie kontroluje. Wenezuelskie Obserwatorium Konfliktów Społecznych podliczyło, że tylko w kwietniu w kraju były 1963 różnego rodzaju protesty (głównie manifestacje), o prawie 50 proc. więcej niż w kwietniu ubiegłego roku. W pierwszych trzech miesiącach roku odnotowano prawie 6 tys. akcji protestu, w tym również próby budowania barykad na ulicach. To ostatnie miało miejsce w marcu, gdy w Wenezueli zabrakło prądu, co z kolei spowodowało przerwy w dostawach wody i gazu. Obecnie sytuacja z dostawami prądu trochę się ustabilizowała, ale nadal szaleje hiperinflacja, większość sklepów domaga się płacenia amerykańskimi dolarami za towary, które pojawiają się coraz rzadziej. Jedynie grupy „colectivos" – kontrolujące poszczególne dzielnice w dużych miastach, głównie Caracas – czasami dostają darmowe, rządowe przydziały żywności.

Nikt nie panuje nad spontaniczną ucieczką Wenezuelczyków za granicę. Wyjechało ich już 2–3 mln, dokładnie nikt nie wie ilu, nawet wyspecjalizowane agendy ONZ (one uwzględniają tylko zarejestrowanych uchodźców). Na leśnych drogach prowadzących w kierunku granicy z Kolumbią można spotkać całe karawany uciekinierów. Według międzynarodowych organizacji humanitarnych to największa, współczesna migracja w Ameryce Południowej.

Zbyt słabi na zwycięstwo

Zwolennicy Guaidó są zbyt słabi, by odsunąć Maduro od władzy. Tego ostatniego wciąż popiera armia, a przede wszystkim jej generalicja wspierana przez zagranicznych „doradców". – Silny aparat kubańskich służb bezpieczeństwa chroni Maduro tam, gdzie on się ukrywa – twierdzi Pompeo.

Maduro, Kubańczycy i Rosjanie podejrzewają, że Guaidó może wezwać na pomoc armię amerykańską. On sam odżegnuje się od tego. Ale w poniedziałek wysłał swego przedstawiciela w Waszyngtonie na spotkanie z admirałem Craigiem Fallerem, szefem amerykańskiego US Southern Command, które swym zasięgiem obejmuje Amerykę Łacińską.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA