fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Kongres milczy po masakrze na Florydzie

Szkoła w Parkland na Florydzie, w której doszło do tragedii
AFP
Silne lobby wciąż uniemożliwia ograniczenia w dostępie do śmiercionośnej broni.

Korespondencja z Nowego Jorku

Ubiegłotygodniowa masakra na Florydzie zaliczana jest do 10 najkrwawszych we współczesnej historii USA. Co więcej, szkoła w Parkland jest już 18., w której w tym roku słychać było strzały. Po tym, jak w październiku ub.r. zabójca otworzył ogień na koncercie w Las Vegas, zabijając 58 osób, ustawodawcy obiecali, że szybko podejmą działania, by ograniczyć używanie dostawek umożliwiających szybsze wystrzeliwanie kuli, jak z broni automatycznej.

Gdy w listopadzie napastnik dokonał masakry w kościele w Sutherland Springs w Teksasie, wpływowy republikański senator John Cornyn obiecywał ustawę zaostrzającą kontrolę nad tym, kto otrzymuje pozwolenie na dostęp do broni. Takich obietnic było więcej. Kongres jednak nie podjął działania w przypadku większości.

Po środowej masakrze w liceum na Florydzie, gdzie 19-letni Nikolas Cruz cierpiący na zaburzenia psychiczne zabił 17 osób, posługując się legalnie zakupioną, popularną i łatwo dostępną bronią wojskową typu AR-15, bliscy ofiar głośno publicznie apelują do ustawodawców o działanie. – Jak to jest, że 18-latek nie może kupić alkoholu, ale może legalnie kupić śmiercionośną broń na Florydzie? Coś tu nie tak – pytała przed kamerą CNN uczennica liceum Lyliah Skinner.

– Nie możemy siedzieć bezczynnie. Te masakry się nie skończą – powiedziała Dianne Feinstein, demokratyczna senator z Kalifornii, jedna z czołowych zwolenniczek zaostrzenia kontroli nad dostępem do broni.

Tylko modlitwa

Krytycy twierdzą jednak, że na wyraźne kroki w tej sprawie trzeba czekać do 2020 r., czyli do zmiany warty w Waszyngtonie. Obecnie republikanie, którzy mają większość w Kongresie, nawołują do modlitwy i przekonują, że żadne działanie w kontekście prawa do posiadania broni nie zapobiegnie tragedii jak ta, która rozegrała się w szkole na Florydzie.

W wystąpieniu po środowej masakrze prezydent Donald Trump skupił się na jednej stronie problemu – na zagrożeniach płynących z zaburzeń psychicznych, a nie na kontroli dostępu do broni. „Sąsiedzi i koledzy wiedzieli, że miał problem. Trzeba zawsze takie sytuacje zgłaszać władzom!" – napisał Donald Trump na Twitterze.

Nie wspomniał, że jednym z pierwszych jego posunięć jako prezydenta było odwołanie wprowadzonego za kadencji Baracka Obamy przepisu ograniczającego dostęp do broni osobom z poważnymi zaburzeniami psychicznymi.

Wycofanie tego przepisu było jednym z dużych zwycięstw wpływowego Krajowego Stowarzyszenia Broni (NRA). Kolejne zwycięstwa NRA i republikanów tej kadencji to m.in. grudniowe głosowanie w Izbie Reprezentantów za rozszerzeniem prawa do noszenia ukrytej broni. Chris Cox nazwał to „przełomowym momentem dla praw obywatelskich zawartych w drugiej poprawce do konstytucji". Projekt ten co prawda będzie miał trudną drogę przez Senat, ale podobna niewiadoma tyczy się terminu głosowania nad inną ustawą mającą na celu kontrolę nad tym, kto otrzymuje pozwolenie na zakup broni, w tym ograniczenie tego dostępu dla osób, które dopuściły się wykroczeń

Miliony na kampanię

W ubiegłym tygodniu natomiast propozycja budżetu na 2019 r. przedstawiona przez Donalda Trumpa zawierała 16-proc. cięcia funduszy dla stanowych samorządów, z których opłacane jest zarządzanie rejestrem kryminalnym, i koordynowanie go z krajową bazą danych wykorzystywaną do sprawdzania potencjalnych kupców broni. A to właśnie na danych stanowych polega FBI, decydując o tym, czy danemu kandydatowi przyznać prawo do posiadania broni.

Dlaczego NRA odnosi tak wielkie sukcesy w walce z inicjatywami mającymi na celu ograniczenie dostępu do broni? Stowarzyszenie to – wraz z innymi organizacjami o podobnym profilu – wydało prawie 55 mln dol. na kampanię przed wyborami w 2016 r. To prawie 19 razy tyle, ile wydały grupy promujące większą kontrolę lub ograniczenie dostępu do broni.

Największym beneficjentem NRA był Trump. Organizacja ta wydała ponad 31 mln dol. na wsparcie jego kandydatury oraz atakowanie jego demokratycznej rywalki Hillary Clinton. Organizacje walczące o swobodny dostęp do broni przeznaczyły też 61 mln dol. na wsparcie kampanii wyborczych obecnych członków Kongresu, którzy teraz konsekwentnie uniemożliwiają działanie w celu ograniczenia dostępu do broni. – Nie tylko pieniądze dają siłę i wpływy NRA. Stowarzyszenie to zrzesza prawie pięć milionów aktywistów – zauważa Sheila Krumholz z Center for Responsive Politics.

Tymczasem współczynnik zabójstw z użyciem broni w USA jest o wiele wyższy niż w innych krajach, osiem razy w porównaniu z Kanadą i 27 razy z Holandią – wynika z analizy statystyk gromadzonych przez Institute for Health Metrics and Evaluation na University of Washington.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA