Spór o aborcję

Joanna Fabisiak: Takie mam przekonania od zawsze

Joanna Fabisiak
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
- Takie mam przekonania od zawsze, z takimi przekonaniami weszłam do Platformy całkiem świadomie, ponieważ ta partia oferowała dużo rozwiązań, które mi, jako liberałowi gospodarczemu, bardzo odpowiadały i trzymam się swoich przekonań - powiedziała posłanka Joanna Fabisiak, którą w czwartek zarząd Platformy Obywatelskiej wykluczył z partii, po głosowaniu przez nią za odrzuceniem w pierwszym czytaniu projektu ustawy autorstwa komitetu "Ratujmy Kobiety 2017".

Fabisiak była jedną z trójki posłów PO (obok Marka Biernackiego i Jacka Tomczaka), którzy głosowali za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu. W czwartek rzecznik prasowy PO Jan Grabiec poinformował, że cała trójka została wykluczona ze struktur partyjnych.

- Jestem 17 lat posłem. Jeśli mam grupę wyborców to znaczy, że są ludzie, którzy takie poglądy popierają w całym spektrum moich poglądów - i obyczajowych - konserwatywnych, i liberalnych - gospodarczych. W związku z tym ja nie powinnam zawieść swoich wyborców - uzasadniała swoje głosowanie w TVN24 Joanna Fabisiak.

Na uwagę dziennikarza, który wskazał, że głosowanie dotyczyło przekazania projektu do pracy w komisji, a nie jej ostatecznego uchwalenia, Fabisiak odparła, że PO jest partią o szerokim profilu. - Albo się w komisji pracuje nad tym, by coś było bardziej białe, albo bardziej czarne. Natomiast jak się dwa kolory łączy to wychodzi coś nijakiego, czyli szare, i tak by było z tymi projektami - stwierdziła.

Posłanka zaznaczyła, że nie miały znaczenia inne przepisy, forsowane w projekcie, np. dotyczące edukacji seksualne. - Ta ustawa miała pewne pryncypia. Te pryncypia to stosunek do życia - w takim tandemie kobieta-dziecko to dziecko jest podmiotem słabszym. To kwestia wychowania, kwestia pewnego humanitarnego podejścia do życia. Zawsze uczono mnie, zawsze miałam takie podejście, że należy większą uwagę koncentrować na osobie słabszej. (...) W tym tandemie moja uwaga koncentruje się na dziecku, bo ono jest bardzo słabe - mówiła.

Dodała, że wiąże nadzieje z projektem zaostrzającym przepisy ws. aborcji, złożonym przez komitet "#RatujmyKobiety", ale tylko z uwzględnieniem zapisów dotyczących pomocy państwa dla rodziców chorych dzieci. - Jestem straszliwie rozczarowana tym, o czym mówiła była pani premier (Beata) Szydło - mówiła, wspominając jej obietnice po odrzuceniu projektu Ordo Iuris. - Na czym się skończyło? Skończyło się na czterech tysiącach (złotych) . Oczekiwałam, że ta pomoc będzie. Ale właśnie dlatego głosowałam za tą ustawą. Ona jest niedoskonała i bezwzględnie należy wyegzekwować tę obietnicę wyborczą PiS-u, aby te matki, te rodziny, otoczyć taką opieką - zapowiedziała.

Izabela Jaruga-Nowacka miała inny styl wypowiedzi

Pytana o słowa przedstawicielki komitetu "Ratujmy Kobiety 2017" Barbary Nowackiej, która z trybuny sejmowej mówiła " Żołądź to nie jest dąb, jajko to nie jest kura, a płód i zarodek, i zygota, i zlepek komórek nie jest dzieckiem", Fabisiak porównała działaczkę do jej matki Izabeli Jarugi-Nowackiej, która zginęła w katastrofie pod Smoleńskiem. - Pracowałam z panią Jarugą-Nowacką. I gdy porównuję te dwa style wypowiedzi, one były całkiem inne. Nie lubię pewnej (...) wręcz wulgarności w określaniu tego dziecka. Nawet jeśli jest maleńkie - to jest projekt dziecka - oceniła. - To jest takie przedmiotowe traktowanie dziecka - stwierdziła.

Posłanka zapowiedziała, że będzie rozmawiała z władzami swojej dotychczasowej partii ws. jej wykluczenia. - Jesteśmy w pewnej procedurze, odwołuję się od tej decyzji, bo nie rozumiem jej - powiedziała Fabisiak.

Źródło: rp.pl/TVN24

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL