Pasażerowie lotu z Pekinu do Warszawy czekali na lot 10 godzin. Przyczyną opóźnienia była awaria jednej z pomp. Załoga po wylądowaniu w Chinach zauważyła wyciek płynu hydraulicznego.
PLL LOT ma podpisane umowy dotyczące obsługi technicznej ze wszystkimi lotniskami, na których lądują ich maszyny, jednak tym razem pojawiły się problemy.
- Te kilka godzin opóźnienia, jakie się pojawiły, wynikają nie z problemów z obsługą techniczną, tylko z tego, że usterkę trzeba było namierzyć, naprawić, a potem samolot sprawdzić i wydać zgodę na ponowny start - powiedział Konrad Majszyk z biura prasowego LOT w rozmowie z PAP.
Jak informuje "Newsweek", obsługa lotu zapytała pasażerów, czy mają gotówkę, by opłacić mechaników. Powodem miały być problemy z przesłaniem pieniędzy z kont przewoźnika.
Pasażerowie zebrali ok. 2500 juanów (ponad 1300 zł). – Co to była za usługa, co to była za część, co to ma znaczyć? - pytał jeden z pasażerów cytowany przez tygodnik.
Po kilku godzinach PPL LOT wysłał komunikat: "Usterka Boeinga 787 Dreamliner o numerze rejestracyjnym SP-LRH została usunięta w Pekinie zgodnie z obowiązującą procedurą. Rejs LO92 jest w drodze do Warszawy. Informacja o zbiórce pieniędzy wśród pasażerów w celu naprawy usterki jest nieprawdziwa".
- Ta sytuacja wynika być może z nieporozumienia, bądź błędnego zrozumienia sytuacji. Żaden z pasażerów nie partycypował w kosztach naprawy samolotu - powiedział Polsat News rzecznik LOT Adrian Kubicki.
Później Kubicki przyznał, że pasażerowie pożyczyli pieniądze.
Dreamliner wystartował z Pekinu o 13 czasu Polskiego. W Warszawie maszyna wyląduje ok. godziny 22.