fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

RPO do TSUE: pytania prejudycjalne sędziego Zaradkiewicza są niedopuszczalne

Kamil Zaradkiewicz
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
- Są wątpliwości czy sposób, w którym Kamil Zaradkiewicz został powołany do Sądu Najwyższego, daje gwarancje jego niezawisłości i bezstronności jako sędziego - pisze Rzecznik Praw Obywatelskich do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Chodzi o pismo procesowe w sprawie prejudycjalnej zainicjowanej przez jednoosobowy skład Izby Cywilnej SN obejmujący Kamila Zaradkiewicza. Rzecznik wniósł o uznanie pytań za niedopuszczalne. RPO uważa, że Izba Cywilna SN jest organem, wobec którego istnieją wątpliwości, czy można go uznać za „sąd" w rozumieniu prawa unijnego.

Przypomnijmy, że sędzia SN Kamil Zaradkiewicz z rekomendacji nowej Krajowej Rady Sądowniczej zapytał trybunał w Luksemburgu (C-132/20 Getin Noble Bank) o status sędziów powołanych z nominacji wcześniejszej KRS, a nawet Radę Państwa w PRL.

- Spór krajowy przed Sądem Najwyższym powstał na gruncie umowy kredytu hipotecznego zawierającej klauzule abuzywne, posiada zatem element unijny. Jednak skład Izby Cywilnej SN nie postawił TSUE żadnych pytań dotyczących prawa konsumenckiego, odpowiedzi na które miałyby mu pomóc w merytorycznym rozstrzygnięciu sprawy krajowej - RPO podważa pytanie Zaradkiewicza.

Rzecznik uważa, że pytania sędziego zmierzają do zakwestionowania legalności tych powołań.

- Pytania prejudycjalne były reakcją sędziego na wydanie przez luksemburski trybunał wyroku w sprawie A.K. in. (wyrok z 19 listopada 2019 r., C-585, 624 i 625/18), w którym trybunał określił kryteria i tryb oceny niezawisłości sędziów krajowych. W związku z wyrokiem TSUE niektóre sądy w Polsce podjęły działania na rzecz weryfikacji przymiotów nowo powołanych sędziów - zauważa rzecznik.

RPO ocenił, że treść pytań Izby Cywilnej SN oraz kontekst sprawy wskazują, że pytania faktycznie proponują swoisty mechanizm równoległości – zakwestionowanie niezawisłości „nowych" sędziów ma wiązać się z podważaniem statusu sędziów powołanych wcześniej - podczas gdy niepodnoszenie wad w procesie powołania nowych sędziów miałoby także zapewnić spokój „starym" sędziom.

- Można uznać, że odesłanie prejudycjalne ma w istocie rzeczy skłaniać do rezygnacji z prób weryfikowania statusu i przymiotów nowo powołanych sędziów, czyli w praktyce prowadzić do zarzucenia jakiejkolwiek kontroli wadliwości ich powołania - pisze rzecznik.

W stanowisku skierowanym do Trybunałowi Sprawiedliwości RPO odkreśla istniejące watpliwości, czy organ odsyłający może być traktowany jako „sąd" w rozumieniu prawa Unii. Ponadto rzecznik zauważa, że istnieją argumenty przemawiające za tym, że charakter i waga nieprawidłowości zaistniałych przy powołaniu Kamila Zaradkiewicza na stanowisko sędziego SN zniweczyły skutek procesu mianowania i z tego powodu dyskwalifikują składy orzekające SN z jego udziałem.

W rozumieniu RPO nie doszło do wystąpienia z pytaniami. (...) istnieją podstawy, by uznać, że postanowienie odsyłające przygotowane przez Kamila Zaradkiewicza nie było orzeczeniem sądu krajowego i nie mogło zainicjować procedury prejudycjalnej na podstawie art. 267 TFUE - wyjaśnia RPO.

Wobec tego rzecznik twierdzi, że ogólna ocena okoliczności procesu powołania sędziego Zaradkiewicza do SN, może prowadzić do uznania braku gwarancji niezawisłości i bezstronności jego jako sędziego oraz organów, w których zasiada.

Źródło: RPO
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA