fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sądy powolne i zależne od władzy

Adobe Stock
Polska bardzo źle wypadła w zestawieniu Komisji Europejskiej dotyczącym krajowych wymiarów sprawiedliwości.

Reforma sądownictwa w Polsce nie przynosi efektów. Spada jego efektywność i pogarsza się ocena niezależności – wynika z raportu Komisji Europejskiej.

Bruksela opublikowała tablicę wyników wymiaru sprawiedliwości, która ma ilościowo, porównywalnie pokazywać sytuację systemów wymiaru sprawiedliwości w 27 państwach Unii Europejskiej.

Czytaj także: Jak przyspieszyć pracę sądów 

Co ważne, ma być też filarem szykowanego przez Komisję Europejską dorocznego stałego przeglądu praworządności i elementem mechanizmu wiążącego wypłatę pieniędzy z unijnego budżetu z praworządnością. To dlatego Komisja Europejska dodała w tym roku do tablicy nowe elementy, które mają obiektywnie pokazywać stan niezależności sędziowskiej, jak np. sposób wyboru krajowych rad sądownictwa czy system dyscyplinarny wobec sędziów. Polska w tym zestawieniu wypada źle.

Mamy najgorsze wyniki w UE

Tradycyjna część zestawienia pokazuje skuteczność sądownictwa mierzoną przede wszystkim długością postępowania.

W 2012 r. czas oczekiwania na rozstrzygnięcie sprawy przed sądem pierwszej instancji wynosił 50 dni, w 2018 r. już 82 dni. W samych sprawach cywilnych i handlowych to aż 273 dni w porównaniu ze 195 dniami w 2012 r., a w sprawach administracyjnych – 118 dni w porównaniu ze 112 dniami w 2012 r.

Rośnie też liczba spraw w toku. W 2012 r. było ich 3,6 na 100 mieszkańców, a w 2018 r. – 6,3 na 100 mieszkańców. To najgorszy wynik w Unii Europejskiej.

Dużo czasu zajmuje także wydanie decyzji w ważnym z punktu widzenia Unii obszarze prawa konsumenckiego – 726 dni. To także jeden z najgorszych wyników w UE.

Nie da się argumentować, że ta niska efektywność wymiaru sprawiedliwości wynika z jego niewystarczającego finansowania. W Polsce idzie na ten cel 0,51 proc. produktu krajowego brutto. Więcej wydaje tylko Bułgaria.

Zaznaczeni na czerwono

Komisja proponuje powiązanie wypłacania funduszu z unijnego budżetu z praworządnością, a konkretnie z istnieniem niezależnego wymiaru sprawiedliwości. Argumentem przeciwników, m.in. polskiego rządu, był brak obiektywnych miar poziomu niezależności.

W opublikowanej właśnie tabeli wyników widać już przygotowanie gruntu pod tę debatę. Komisja Europejska wprowadza bowiem zupełnie nowe zestawienie odnoszące się wyraźnie do zjawisk krytykowanych w Polsce i w tych kategoriach nasz kraj jako jedyny jest zaznaczony na czerwono.

Po pierwsze, kto decyduje o sankcjach dyscyplinarnych wobec sędziów. W Polsce są to sędziowie wskazani przez ministra sprawiedliwości, co jest ewenementem na skalę europejską. Co prawda w drugiej instancji przewidziano rolę dla Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, ale w myśl orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE nie jest ona sądem. Ponadto minister sprawiedliwości sprawuje kontrolę nad całym procesem dyscyplinarnym.

Po drugie, kwestia wyboru krajowych rad sądownictwa. Jest kilka modeli. W większości państw UE cała procedura – od wskazywania do ostatecznego zatwierdzenia – jest prowadzona przez sędziów. W niektórych państwach wskazują sędziowie, a nominuje parlament. Polska jest jedynym krajem, w którym członków KRS wskazuje nie tylko środowisko sędziowskie, ale jednocześnie mianowani są przez parlament.

Polska jest też zaznaczona na czerwono, jeśli chodzi o możliwość interwencji prokuratora generalnego, a w naszym modelu jest nim minister sprawiedliwości.

Z raportu Komisji Europejskiej wynika także, że pogarsza się ocena niezależności sądownictwa w oczach samych Polaków. Tylko 34 proc. uważa, że jest ona w miarę dobra lub bardzo dobrze zagwarantowana. To czwarty najgorszy wynik w Unii Europejskiej, po Chorwacji, Słowacji i Włoszech. Jeszcze w 2016 r., a więc rok po rozpoczęciu reformy sądownictwa, było to 45 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA