fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędzia będzie się musiał liczyć z ławnikiem

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Udział obywateli w wymiarze sprawiedliwości musi wzrosnąć – uważa Ministerstwo Sprawiedliwości. Ma być ich więcej, a ich głos – bardziej znaczący.

W przygotowywanej reformie sądownictwa Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada zwiększenie znaczenia roli ławników w wymierzaniu sprawiedliwości. Tak zwany czynnik społeczny ma się pojawić w większej liczbie spraw, m.in. w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów czy w sprawach rodzinnych. Na tym nie koniec. Głos ławnika przy wyrokowaniu ma mieć też większe znaczenie.

Jak jest dziś? Na problem zwracają uwagę ministrowi posłowie. W jednej z interpelacji piszą, że choć ławnik może być wyznaczony do udziału w rozprawach do 12 dni w ciągu roku, to praktyka jest zupełnie inna.

– Są ławnicy, którzy przez rok ani razu nie uczestniczyli w rozpoznawaniu spraw. Założenie, że mają równe prawa z sędziami, również bywa fikcją. Niektórzy ławnicy skarżą się, że są „krzesłem", a jedyna umiejętność, którą powinni posiadać, to umiejętność milczenia oraz podpisania się w miejscu, które wskaże sędzia – podkreślają posłowie.

– Sędziowie często nawet nie zachowują pozorów współpracy z ławnikami. Chcą orzekać jedynie z tymi, którzy spełniają ich oczekiwania. Dlatego niektórzy ławnicy są stale powoływani do składów sędziowskich, a inni sporadycznie lub w ogóle – potwierdza Karol Łomianowski, wieloletni ławnik w Sądzie Okręgowym w Katowicach.

Ministerstwo Sprawiedliwości zapewnia, że problem zna, i zapowiada, że to się zmieni.

Na bocznym torze

Instytucja ławnika traciła na znaczeniu od kilku lat. Najbardziej ich rolę ograniczono w 2007 r. za sprawą nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego i karnego. Z jakim efektem? Z 54 tys. potrzebnych wówczas ławników w ostatnim roku sądy zgłosiły zapotrzebowanie jedynie na niespełna 13 tys. Na kadencję 2016–2019 wybrano dokładnie 12 tys. 977 ławników.

Chcą orzekać

– Przez lata pracowałam jako specjalista w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Kiedy przeszłam na wcześniejszą emeryturę, chciałam wykorzystać swoją wiedzę i poczuć się przydatna. Nie chodziło o dorabianie do emerytury – mówi „Rz" Janina Stanio, była ławniczka w jednym z podkarpackich sądów okręgowych. Została wybrana na ławnika w 2011 r., wzięła jednak udział w zaledwie czterech sprawach. – Szybko okazało się, że na temat świadczeń mam wiedzę większą niż przewodniczący składu orzekającego – mówi „Rz".

Prawo o ustroju sądów powszechnych stanowi, że ławnik może być wyznaczony do udziału w rozprawach do 12 dni w ciągu roku, a liczba ta może być zwiększona tylko z ważnych przyczyn. Pracodawca zatrudniający ławnika jest obowiązany zwolnić go od pracy na czas wykonywania czynności w sądzie. Niemniej za czas tego zwolnienia ławnik zachowuje prawo do świadczeń wynikających ze stosunku pracy; nie dotyczy to jednak prawa do wynagrodzenia. Dodatkowo ławnicy zamieszkali poza siedzibą sądu otrzymują diety oraz zwrot kosztów przejazdu i noclegu według zasad ustalonych w tym zakresie dla sędziów.

Co jednak ważne, ławnicy za czas wykonywania czynności w sądzie otrzymują rekompensatę pieniężną ze Skarbu Państwa, która obecnie wynosi ok. 72 zł za dzień pracy. Jak łatwo policzyć, najbardziej zapracowani ławnicy mogą się spodziewać maksymalnie ok. 860 zł rekompensaty w roku.

Czego brakuje polskim ławnikom? Konkretnych przepisów, które wymuszałyby na Ministerstwie Sprawiedliwości określone działania. Chodzi np. o brak szkoleń, które podnosiłyby kwalifikacje ławników. Albo gwarancję, że ich udział w polskim sądownictwie nie będzie dalej zmniejszany.

– Występowaliśmy w tej sprawie do ministerstwa – mówią ławnicy. Zostali jednak całkowicie zignorowani. – Widać po tym, jaką wagę tam do problemu się przykłada – mówią rozżaleni.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA