fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Marek Domagalski: Nad wodą uważaj na siebie, najbliższych i innych

Fotorzepa, Łukasz Solski
Kolejne informacje o śmiertelnych ofiarach wakacyjnych kąpieli, w tym dzieci, każą przypomnieć, że prócz praw, o których zwykle tu piszemy, mamy też obowiązki, nawet wobec osób zupełnie nam obcych, którym w razie niebezpieczeństwa winniśmy iść z pomocą.

I to nie tylko w ludzkim odruchu, ale ze względu na obowiązek prawny. Nie wystarczy zatem, że zachowujemy się nad wodą czy w samej rzece lub na jeziorze poprawnie. Powinniśmy mieć oczy otwarte, czy inni wokół nas zachowują zasady bezpieczeństwa, zakazy administracyjne, a w razie potrzeby mieć odwagę zwrócić uwagę naruszającemu. Jak to nie pomaga, zawiadomić gospodarza terenu lub policję. A w razie niebezpieczeństwa ruszyć na pomoc.

O odpowiedzialności opiekunów np. na kolonii czy rodziców pisano wiele, im zresztą tego raczej przypominać nie trzeba. Troszczą się o swoje pociechy, chociaż oni także tracą rozsądek, popisując się przed maluchami, zapominając, że jeden kroczek w rzece nie tylko dla dziecka może oznaczać utratę gruntu.

A zwykle wielu, zwłaszcza przyjezdnych, nie wie, jak głęboka jest woda, jak rozliczne mogą kryć się w niej przeszkody, zwłaszcza w rzece: stare pnie, jakieś żelastwa itp.

Uświadomienie sobie i najbliższym tych niebezpieczeństw oraz obowiązków może sprawi, że będziemy bardziej wyczuleni i na czas zareagujemy na potencjalne niebezpieczeństwa nie tylko w swoim gronie, ale i sąsiedztwie, choćbyśmy mieli się narazić osobom, którym zwracamy uwagę.

Gdy zaś dojdzie już do bezpośredniego zagrożenia czy wypadku, mamy obowiązek niesienia pomocy, także osobie, która lekceważyła nasze uwagi – każdemu.

Każdy bowiem człowiek (poza oczywiście dziećmi) ma obowiązek niesienia pomocy potrzebującemu i nie tylko w wypadku komunikacyjnym, z czym mamy najczęściej do czynienia. Obowiązek ratowania dotyczy wszelkich niebezpieczeństw, w tym oczywiście tonącego.

Nieudzielenie pomocy przy poważniejszym zagrożeniu, w sytuacji grożącej bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu, jest przestępstwem (art. 162 § 1 kodeksu karnego). Z tego obowiązku jesteśmy prawnie zwolnieni tylko wtedy, gdy udzielenie pomocy narażałoby nas na takie samo niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

A zatem osoba, która nie umie pływać, nie musi wskakiwać za tonącym do wody, gdzie nie ma gruntu, ale ma obowiązek ratować go wszelkimi innymi sposobami: rzucić koło ratunkowe czy coś innego, a jednocześnie wzywać pomocy.

Jeśli możliwa jest niezwłoczna pomoc instytucji lub osoby do tego powołanej, np. ratownika, a ja dodałbym: osoby sprawniejszej od nas np. w pływaniu, i już się one ratowania podjęły, to nie musimy ich w tym dublować. Wtedy już nie narażamy się na odpowiedzialność karną za nieudzielenie pomocy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA