fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Nie żyje dziecko skatowane przez rodziców

Fotorzepa, Łukasz Solski
Zmarła trzyletnia Zuzia z Torunia, którą zdaniem prokuratury skatowali rodzice. Od końca maja lekarze walczyli o życie dziecka. Nie udało się uratować dziewczynki.

Rodzice dziewczynki są w areszcie pod zarzutami znęcania się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem, spowodowania u niego ciężkich obrażeń ciała oraz usiłowania zabójstwa.

Zuzia trafiła do szpitala 28 maja. Pogotowie wezwał ojciec. Stan dziecka był ciężki. Dziewczynka miała urazy głowy, obrzmienie mózgu, ciało usłane siniakami (starszymi i świeższymi), ślady po wieloodłamowym złamaniu rączki.

Szpital powiadomił policję, a ta zatrzymała rodziców dziecka. Zdaniem śledczych dziewczynka była bita różnymi przedmiotami, a także otwartą dłonią, zwłaszcza  w okolicach szyi i głowy.

Gdy dziewczynka miała złamanie rączki ani matka, ani ojciec nie zapewnili jej pomocy medycznej.

Pod koniec maja Zuzia doznała urazów głowy i obrzęku mózgu. Zdaniem prokuratury mogło do tego dojść albo na skutek pobicia, albo np. uderzenia dzieckiem o ścianę.

Dziewczynka do szpitala trafiło w stanie krytycznym. Było w śpiączce. Niestety małej Zuzi lekarzom nie udało się uratować. Zmarła w nocy z piątku na sobotę.

Według śledczych bili trzyletnią Zuzię przynajmniej od kwietnia do końca maja tego roku. Zarzuty dotyczą także wcześniejszego stosowania przemocy. Lekarze zauważyli siniaki i ślady, które musiały być pozostawione na ciele dziecka wcześniej.

Zuzia była jednym z trojga dzieci Sylwii M. i Przemysława O. Kobieta spodziewa się teraz czwartego. Matka - jak podają lokalne media - to osoba z problemami natury psychologicznej.

Troje dzieci, decyzją  sądu rodzinnego i nieletnich w Toruniu zostało rodzicom odebranych. Umieszczono je w rodzinie zastępczej, a rodzice znaleźli się pod nadzorem kuratora sądowego.

W jego ocenie sytuacja w rodzinie uległa poprawie, bo w lutym troje dzieci wróciło pod opiekę Sylwii M. i Przemysława O.

Rodzina często się przeprowadzała, co być może to uśpiło czujność służb socjalnych, które i tak często odwiedzały parę i ich dzieci.

- Od stycznia do maja br. był w środowisku 16 razy. Siedem razy nikogo nie zastał. Odbył 20 rozmów telefonicznych. Nie było żadnych sygnałów przemocy w rodzinie – mówiła Bożena Miler, rzeczniczka MOPR w Toruniu „Gazecie Pomorskiej".

Rodzice dziewczynki, 23-letnia matka dziecka i 32-letni ojciec mają postawiony zarzut znęcania się nad nim ze szczególnym okrucieństwem, spowodowania ciężkich obrażeń ciała i usiłowania zabójstwa.

Są aresztowani. Nie przyznają się do winy. Teraz po śmierci dziecka jeden z zarzutów może być zmieniony na zabójstwo.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA