Reklama
Rozwiń
Reklama

Nowe zarzuty w infoaferze

Zawartość twardych dysków przejętych przez CBA i prokuraturę pozwoliła namierzyć kolejnych zamieszanych w ustawianie przetargów.

Aktualizacja: 29.01.2016 12:43 Publikacja: 28.01.2016 18:44

Śledczy twierdzą, że przy wybieraniu firmy obsługującej imprezy polskiej prezydencji w UE (druga poł

Śledczy twierdzą, że przy wybieraniu firmy obsługującej imprezy polskiej prezydencji w UE (druga połowa 2011 r.) doszło do zmowy przetargowej (na zdjęciu jedno ze spotkań w ramach prezydencji – ministrów obrony we Wrocławiu)

Foto: Fotorzepa, BS Bartek Sadowski

Infoafera, czyli milionowa korupcja przy rządowych zleceniach informatycznych, ma nową odsłonę – zapewne nie ostatnią. Zarzuty usłyszały kolejne osoby zamieszane w nadużycia przy przetargach informatycznych, w tym jednego z najważniejszych: wartego 34 mln zł na obsługę polskiej prezydencji w UE – ustaliła „Rzeczpospolita".

– Zarzuty udziału w zmowie przetargowej i fałszerstwa dokumentu postawiliśmy łącznie pięciu nowym osobom. Dotyczą dwóch przetargów – potwierdza „Rzeczpospolitej" Waldemar Tyl, wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.

Nikt nie sprawdził

Infoafera wybuchła w 2011 r., gdy CBA zatrzymało Andrzeja M., byłego dyrektora Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, dziś oskarżonego o wzięcie od firm informatycznych 3 mln zł łapówek (akt oskarżenia jest już w sądzie).

CBA i prokuratura zabezpieczyły mnóstwo nośników (laptopów, komputerów stacjonarnych itd.), które okazały się kopalnią informacji. Tym bardziej cenną, że przedstawiciele firm informatycznych czuli się pewnie i w e-mailach otwarcie pisali o kulisach swych działań.

W efekcie dwie osoby dostały zarzuty związane z przetargiem na kompleksową obsługę spotkań i konferencji prezydencji RP w Radzie UE. W 2011 r. wygrało go konsorcjum trzech firm (CAM Media, Easy Log i IT Expert). Od początku przetarg budził kontrowersje, bo odpadły firmy doświadczone w organizacji tzw. eventów, a zwycięzca za wykonanie zlecenia zaoferował dokładnie tyle, ile na ten cel przeznaczyło MSZ.

Reklama
Reklama

Śledczy twierdzą, że doszło do zmowy przetargowej, i już wcześniej postawili zarzuty 11 osobom. Teraz, jak twierdzą, mają dowody, że pozycję startujących w przetargu poprawiły sfałszowane referencje. Rzekomo wystawił je renomowany operator telefonii komórkowej. Z referencji wynikało, że pewna agencja marketingowa (której zatrudnienie miało być dodatkowym atutem zwycięskiego konsorcjum) za 56 mln zł przeprowadziła cykl konferencji związanych z wprowadzeniem na rynek nowej marki. W istocie tylko magazynowała sprzęt biurowy, biorąc za to 5,2 tys. zł.

Fałszywkę podpisał Jacek B. – Referencje miały datę 2008 r., a powstały w 2011 r., kiedy już nie było go w zarządzie firmy telekomunikacyjnej – mówi nam jeden ze śledczych.

B. to pierwsza z osób z zarzutami. Drugą jest Piotr C. – właściciel agencji, dla której wystawiono lewy dokument.

Zdaniem śledczych referencje bardzo zwiększyły szanse konsorcjum na wygraną, choć w istocie była to tylko podkładka, bo cały przetarg miał być ustawiony.

Dlaczego MSZ referencji nie sprawdziło i dało się oszukać? Powód był prosty: według śledczych za wszystkim stał Janusz J., powiązany z jedną z firm wchodzących w skład konsorcjum i drugi z głównych rozgrywających w infoaferze. Resort dokumentu nie sprawdzał, bo J. był partnerem życiowym wysoko postawionej urzędniczki tego ministerstwa, która odpowiadała za przetargi (oboje w ich wspólnym mieszkaniu w 2013 r. zatrzymało CBA; usłyszeli zarzuty). Taki układ pozwalał ustawiać zlecenia.

Janusz J. spędził w areszcie kilka miesięcy, a po wyjściu – na wyrok czeka na wolności – nadal zdobywał rządowe zlecenia (co ujawnił serwis Kulisy24). We wrześniu 2015 r. jego nowa firma wygrała przetarg w Centrum Projektów Polska Cyfrowa, instytucji podległej ówczesnemu Ministerstwu Administracji i Cyfryzacji, na organizowanie konferencji o innowacyjnej gospodarce.

Reklama
Reklama

Warunki poznali przed przetargiem

W gronie nowych podejrzanych w infoaferze są też trzej menedżerowie z konsorcjum firm, które wygrały przetarg na budowę i wdrożenie informatycznego Systemu Wspomagania Obsługi Policji.

– Podejrzewamy, że w tym przypadku doszło do zmowy przetargowej, a startujące w nim firmy uzyskały informacje dotyczące warunków zamówienia, jeszcze zanim przetarg ogłoszono – mówi „Rzeczpospolitej" prok. Andrzej Michalski prowadzący śledztwo w sprawie infoafery.

Żadna z osób, którym teraz postawiono zarzuty, nie przyznaje się do winy. Z kolei firma CAM Media już wcześniej oświadczyła, że „nie uczestniczyła nigdy w żadnych mechanizmach czy relacjach o charakterze korupcyjnym".

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama