Przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego toczył się w poniedziałek bój o uchylenie pani immunitetu. Jest pani gotowa na każde rozstrzygnięcie?
Liczę się z każdym, choć oczekuję jednego.
Myśli pani o zgodzie na uchylenie immunitetu, a więc i pociągnięciu do odpowiedzialności karnej?
Tak. Wszystko, co dzieje się w tej sprawie, na to wskazuje. Nie ma znaczenia, jaką wartość mają dowody, którymi dysponuje prokuratura. Liczy się cel.
Czytaj także: Immunitet sędzi Morawiec uchylony nocą
Jeśli tak będzie, rzeczywiście odwoła się pani?
Oczywiście.
Jaki jest cel prokuratury?
Podważyć moją wartość jako sędziego i zniszczyć moje dobre imię.
Kilka dni temu media publiczne ujawniły materiały ze śledztwa, w których świadkowie obciążają panią odpowiedzialnością za niektóre działania?
To są właśnie te wątpliwe dowody. Jestem ciekawa, czy była zgoda na ujawnienie materiałów ze śledztwa i jak trafiły one do mediów publicznych. Ja dostęp do materiałów ze śledztwa i to w ograniczonym stopniu otrzymałam dzień przed posiedzeniem o uchylenie immunitetu.
Dlaczego nie przyjechała pani w poniedziałek do Warszawy?
Bo Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Poza tym dziś orzekałam w Krakowie. Ale tej Izby o wątpliwym statusie to nie interesuje.
Wielu sędziów w Polsce mocno dziś panią wspierało. Takie akcje cieszą?
Pozwalają mi przetrwać, a to dla mnie naprawdę ciężki czas. Nieważne, czy jestem silna czy nie. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają.