fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Reprywatyzacja: drzwi do badania tytułów prawnych

Fotorzepa, Marta Bogacz
Cały proces usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych budzi powszechne zainteresowanie, także tych, którzy zainwestowali środki w rynek nieruchomości warszawskich.

Dlatego warto pokusić się o komentarz do działań komisji i ewentualnego dalszego rozwoju wydarzeń.

Zaczęło się tak

W marcu 2017 r. Sejm przyjął kontrowersyjną ustawę powołującą komisję do spraw usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich. Komisja rozpoczęła prace w czerwcu. Niespełna cztery miesiące jej działania doprowadziło do zmian na mapie warszawskiej reprywatyzacji, a także do zatrzymania ponad 20 osób zaangażowanych w dotychczasowe procesy reprywatyzacyjne. Określenie „reprywatyzacja" dotyczy nieruchomości, które tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej zostały znacjonalizowane na mocy tzw. dekretu Bieruta. Po upadku komunizmu dawni właściciele, ich spadkobiercy i osoby, które kupiły od nich roszczenia (często nazywane„czyścicielami kamienic"), zabiegali o unieważnienie decyzji uwłaszczeniowych, o zwrot przejętych nieruchomości lub o odszkodowania. Skala procesów reprywatyzacyjnych oraz metody stosowane przez niektórych „czyścicieli kamienic" w ostatnim roku zostały poddane dokładnej kontroli, czego wynikiem był wybuch głośnej afery.

Komisja wezwała też do stawienia się przed nią prezydent stolicy. Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz odmówiła, twierdząc, że nowa ustawa jest niezgodna z konstytucją. „Niekonstytucyjność" wydaje się istotnym zagadnieniem i rzeczywiście została podniesiona już na początku prac parlamentarnych nad ustawą. Na tym etapie nie jest jednak przedmiotem postępowania przed TK.

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę prezydent Warszawy i stwierdził, że nie ma sporu kompetencyjnego między prezydentem m.st. Warszawy a komisją. Należy jednak wspomnieć, że Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił grzywny nałożone na Hannę Gronkiewicz-Waltz za niestawiennictwo przed komisją stwierdzając, że ukarany powinien zostać organ, a nie osoba piastująca funkcję organu.

Komisja uchyliła już decyzje w sprawie działek przy ulicy Chłodnej 70, przy ulicy Siennej oraz kilka innych, których uprzednia reprywatyzacja wywołała liczne protesty w Warszawie. Wiele osób zaangażowanych w ten proceder zostało aresztowanych, a urzędnicy warszawskiego ratusza oskarżeni o szereg błędów i zaniedbań w procedurach podejmowania i wykonywania decyzji dotyczących rozporządzania mieniem publicznym.

Które nieruchomości?

Przede wszystkim kwestią do ustalenia jest wybór nieruchomości, które zostaną zbadane przez komisję. Ustawa powołująca ją mówi, że jest to „nieruchomość podlegająca przepisom dekretu", co do której została wydana decyzja o tzw. reprywatyzacji. Nie wprowadza dalszych zróżnicowań. Oznacza to, że wiele nieruchomości w Warszawie może zostać poddanych badaniu, bez względu na to, czy obecny właściciel nabył nieruchomość od osoby prywatnej czy od m. st. Warszawy. Wymagane jest jednak spełnienie określonych warunków, tj. w pierwszej kolejności nieruchomość musiała zostać znacjonalizowana na mocy dekretu, a następnie ustanowione na niej prawo wieczystego użytkowania, albo też nieruchomość musiała zostać zwrócona po tym, gdy władze ustaliły, że roszczenia restytucyjne dawnego właściciela zostały bezpodstawnie oddalone. W związku z tym – choć głównym celem nowej ustawy było powstrzymanie działalności „czyścicieli kamienic" – może ona otworzyć drogę zakrojonemu na szerszą skalę badaniu tytułów prawnych do nieruchomości w Warszawie. Taka sytuacja może wzbudzić obawy osób potencjalnie zainteresowanych inwestowaniem w nieruchomości w stolicy. Choć właściciele, którzy zakupili nieruchomość „w dobrej wierze", powinni być chronieni, to decyzja, czy dana sytuacja odpowiada definicji „dobrej wiary" będzie należała do komisji.

Kwestia posiadania

Ponadto słyszy się, że w procesie reprywatyzacji urzędnicy m.st. Warszawy nie przestrzegali w pełni prawa, zwłaszcza w przypadku „czyścicieli kamienic". Dekret umożliwił byłym właścicielom ubieganie się o prawo wieczystego użytkowania po spełnieniu trzech przesłanek, tj. osoba taka (i) złożyła wniosek we właściwym czasie, (ii) użytkowała nieruchomość zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego oraz (iii) posiadała nieruchomość. Rząd komunistyczny często naruszał to prawo, co doprowadziło do wielu reprywatyzacyjnych roszczeń. Tymczasem pojawiają się twierdzenia, że stołeczni urzędnicy, podejmując decyzję o reprywatyzacji, nie sprawdzali, czy były właściciel „posiadał nieruchomość". Dlatego wyrażane są opinie, że prawie wszystkie decyzje reprywatyzacyjne wydane przez prezydent m. st. Warszawy powinny zostać uchylone. Przyjęcie takiego scenariusza spowodowałoby ponowne wszczęcie badania legalności tytułu prawnego do ponad 2000 nieruchomości. Urzędnicy ratusza zdecydowanie zaprzeczają zarzutom.

Prawo do sądu

Decyzja komisji, gdyby miała być traktowana jak każda inna administracyjna, powinna podlegać zaskarżeniu. Ustawa milczy, czy strony postępowania mają prawo zostać wysłuchane przez sąd administracyjny, ale również tego nie wyklucza. Strona, której dotyczy wydana przez komisję decyzja uchylająca decyzję reprywatyzacyjną, może zwrócić się do sądu z wnioskiem o uchylenie decyzji komisji lub przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. Interesujące wydaje się to, czy argument niekonstytucyjności funkcjonowania komisji też zostanie podniesiony. Proces będzie zapewne długotrwały (cała procedura zbadania decyzji przez dwie instancje może trwać dwa–trzy lata w zależności od ich obciążenia sprawami).

Nowe otwarcie

Rozwiązanie tego problemu zostało uwzględnione w zaprezentowanym przez wiceministra sprawiedliwości i szefa komisji weryfikacyjnej Patryka Jakiego projekcie tzw. ustawy reprywatyzacyjnej: sprawy nierozstrzygnięte i trwające w momencie wejścia ustawy w życie będą umarzane, a następnie wszczęte i rozstrzygnięte w myśl nowych przepisów. Projekt obejmuje wiele nowych i dyskusyjnych rozwiązań, obejmujących propozycję wypłaty odszkodowań w gotówce do 20 proc. wartości nieruchomości w chwili nacjonalizacji, zakaz zwrotów w naturze czy brak możliwości zwrotu kamienic z lokatorami. Ponadto przewiduje wypłaty nie tylko z tytułu dekretu Bieruta, lecz także innych aktów nacjonalizacyjnych, np. dekretu o reformie rolnej.

Projekt zakłada też, że na złożenie roszczeń będzie przysługiwać rok; mają być one wypłacane w miarę możliwości finansowych państwa. Planowane przepisy ograniczają też krąg uprawnionych do otrzymania zadośćuczynienia do posiadających polskie obywatelstwo krewnych w linii prostej.

Nowe przepisy powinny wejść w życie już 1 stycznia 2018 r.

Autor jest adwokatem, partnerem w kancelarii Squire Patton Boggs

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA