fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Jacek Trela: Prawo do obrony to prawo do adwokata

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Każdy zatrzymany powinien być pouczany o możliwości przyznania pełnomocnika.

Ostatnie wydarzenia w Warszawie związane z protestami w obronie praw osób nieheteronormatywnych i podejmowane przez policję działania wobec protestujących – zatrzymania i dalsze czynności na komisariatach – każą zadać pytanie o respektowanie praw obywatelskich. Nie chodzi tylko o te konkretne osoby zatrzymane i te wydarzenia. Chodzi o spojrzenie na prawa obywatelskie w ogóle, na zgodność prawa polskiego i praktyki jego stosowania z przepisami prawa unijnego.

Wydarzenia wokół protestów w Warszawie po raz kolejny pokazały dostrzegany od lat problem braku kontaktu zatrzymanych z adwokatem już od pierwszych chwil zatrzymania. Wiem, że gdyby nie inicjatywa wielu młodych warszawskich adwokatów, którzy pojechali na komisariaty, zatrzymani nie mieliby możliwości skorzystania z pomocy prawnej. Postępowanie adwokatów jest budujące i pozwala patrzeć ze spokojem na zawód, w który wpisane jest niesienie pomocy potrzebującym.

Nazwisko i telefon

Ktoś może zapytać – jak to możliwe, że zatrzymany nie ma zagwarantowanego przez policję dostępu do adwokata? Przecież wystarczy powiedzieć, że żąda się kontaktu z adwokatem, i ten zaraz się pojawi – widać to w filmach. Niestety rzeczywistość wygląda inaczej. Obowiązujące rozwiązania prawne stwarzają wprawdzie możliwość kontaktu osoby zatrzymanej z adwokatem, jednak wyłącznie na jej żądanie. Tymczasem wiele osób nie wie w ogóle, że może żądać takiego kontaktu, że przysługuje im także prawo do adwokata z urzędu. W praktyce trzeba podać nazwisko i numer telefonu adwokata. A przecież wiele osób nie miało przed zatrzymaniem do czynienia z prawnikami, nie nosi przy sobie zapisanych nazwisk ani numerów telefonów.

Często też stres i strach związany z zatrzymaniem uniemożliwiają podejmowanie racjonalnych decyzji. Wtedy też łatwiej ulec namowie policjanta, który mówi, że wystarczy złożyć wyjaśnienie i zostanie się wypuszczonym (po co pani/panu adwokat?). Tymczasem dalszy bieg sprawy często zależy od tych pierwszych czynności, wyjaśnień, konfrontacji itp. W dalszym etapie postępowania nie jest łatwo zakwestionować tak zebrany materiał dowodowy, mimo że jest on obarczony stresem zatrzymanego.

Takie rozwiązania prawne nie gwarantują realizacji prawa do obrony na właściwym poziomie. Co więcej, z uwagi na brak świadomości zatrzymanego co do przysługującego mu uprawnienia skutkują faktycznym ograniczeniem, a w pewnych wypadkach wyłączeniem możliwości skorzystania z konstytucyjnego prawa do obrony.

I znów – ktoś może powiedzieć, że to dobrze, że jest taka praktyka, bo w ten sposób dojdzie do ustalenia sprawcy i jego ukarania. A adwokat tylko sprawę zagmatwa i pomoże w uniknięciu odpowiedzialności.

Takie podejście do zagadnienia jest jednak z gruntu błędne w demokratycznym porządku prawnym. W tym porządku istnieje obowiązek państwa do ochrony praw obywatelskich. Pośród tych praw fundamentalną rolę spełnia prawo do obrony, które nie oznacza wyłącznie prawa do sądu. Aby prawo do sądu było pełne, a nie iluzoryczne, musi być zagwarantowany dostęp do adwokata od samego początku. Prawo do obrony oznacza potrzebę zapewnienia zatrzymanemu obecności adwokata na jak najwcześniejszym etapie. Tylko tak rozumiane prawo do obrony zabezpiecza tok postępowania karnego i zapewnia podejrzanym lub oskarżonym gwarancje procesowe wynikające z konstytucji i prawa międzynarodowego.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Obecność adwokata może zapobiec również niewłaściwemu traktowaniu zatrzymanych. Wiemy, że w zatrzymaniach protestujących pojawiały się sytuacje niehonorowania ich intymności i odczuwanej przez nich tożsamości płciowej.

Autorytet nie ucierpi

Już dziś powinno się zmienić opisaną praktykę. Każdy zatrzymany powinien być pouczony o prawie do złożenia wniosku o przyznanie adwokata/pełnomocnika z urzędu i prawie do prowadzenia czynności procesowych – przesłuchania, okazania, konfrontacji, eksperymentu procesowego – dopiero z udziałem obrońcy/pełnomocnika.

Tak niewiele potrzeba, aby honorować prawa obywatelskie. Autorytet państwa nic na tym nie straci, wręcz przeciwnie – tylko zyska.

Trzeba przypominać, że zgodnie z dyrektywami Parlamentu Europejskiego oraz Rady z 2013 r. (2013/48/UE) w sprawie prawa dostępu do adwokata i z 2016 r. (2016/1919/UE) w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym prawem każdej zatrzymanej osoby jest dostęp do adwokata.

W dalszej perspektywie należałoby dokonać zmian niektórych przepisów kodeksu postępowania karnego w celu właściwej adaptacji do porządku prawnego unijnych dyrektyw. Obecnie nasze przepisy umożliwiają prowadzenie przesłuchania nawet mimo nieobecności ustanowionego obrońcy albo dają możliwość odmowy dopuszczenia do udziału w postępowaniu pełnomocnika w oparciu na dyskrecjonalnej ocenie prokuratora, że nie wymaga tego obrona interesów osoby zatrzymanej.

Ten felieton napisałem nie tylko dla pokazania problematyki niezgodności polskiego prawa i praktyki z prawem unijnym, ale także w celu uświadomienia, jakie prawa przysługują zatrzymanym. Świadomość społeczna jest bowiem istotna dla ochrony praw obywatelskich.

Autor jest prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA