fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Anna Nowacka-Isaksson: zamachowiec Akiłow pozostał zupełnie sam

Fotolia.com
Historyczne postępowanie sądowe przeciwko Akiłowowi ma nie tylko wiele tragicznych, ale także poznawczych aspektów.

Zanim Uzbek Rachmat Akiłow ukradł ciężarówkę, by rozjeżdżać nią mieszkańców stolicy, uczył się po szwedzku całych zdań. Przyswoił sobie np. żądanie nie do odrzucenia: „Wysiadaj z samochodu, jeśli nie chcesz umrzeć". Słowa te miały okazać się przydatne przy porwaniu 12-tonowej ciężarówki rozładowywanej na ulicy Adolf Fredriks Kyrkogata. Jej kierowca „Manuel" nie został jednak wezwany do sądu rejonowego w Sztokholmie na świadka. Nie występuje też jako pokrzywdzony razem z 155 powodami w procesie przeciwko Akiłowowi. Według prokuratora Hansa Ihrmana brakuje wystarczających dowodów na to, że kierowca narażony był na przestępstwo. „Manuel" pracuje jednak teraz w magazynie. Nie jest bowiem w stanie prowadzić ciężarówki przypominającej mu dramat sprzed roku.

Za sędziowskim stołem zasiada dwóch sędziów i czterech ławników. Jest też prokurator i dwóch adwokatów Akiłowa. To liczniejsze gremium niż na innych procesach ze względu na znaczny ciężar obowiązków arbitrów. Prowadzący rozprawę sędzia prosi obecnych o powstrzymanie się od wybuchów emocji, choć do tej pory nie doszło do ekscesów ze strony publiczności. Powodom mówi z kolei, że zrozumiałe są łzy i okazywanie uczuć w czasie zeznań.

Dziś Akiłow ma po raz pierwszy na głowie białe muzułmańskie kufi. Zapuścił brodę. Jego adwokat pochyla się ku niemu i uśmiecha. Szepcze mu coś do ucha. Dwie tłumaczki siedzą obok oskarżonego, gotowe przełożyć każde słowo na rosyjski, który jest językiem ojczystym Akiłowa pochodzącego z tadżyckiej mniejszości. Po każdej relacji pokrzywdzonego Uzbek przez swojego adwokata ocenia, czy chodzi o próbę morderstwa ofiary ataku czy „tylko" o stworzenie stanu zagrożenia. Podaje też adekwatną do przestępstwa wysokość odszkodowania. Tego dnia nie uznaje usiłowania morderstwa w odniesieniu do dwóch osób.

Jedna z powódek to młoda kobieta, która przyjechała do Sztokholmu i była z przyjaciółkami na deptaku na Drottningatan, gdy wjechała na nią rozpędzona ciężarówka. Uratowała się dzięki temu, że wskoczyła do pobliskiego butiku przez otwarte drzwi. Gdyby były zamknięte, z pewnością nie zdążyłaby wbiec do środka. Kobieta opowiedziała o niesłychanych historiach, które usłyszała od szwagierki i brata mieszkających w stolicy. Niedaleko na Fridhemsplan miała zacząć się strzelanina, nieopodal na Hötorget miał się pojawić samobójca z bombą, a rządowa kancelaria zostać zaatakowana. Skąd te wiadomości? – indagował prokurator. Pojawiły się na społecznych forach – odpowiedziała. Dwie przyjaciółki młodej Szwedki, także powódki, zeznawały, że wkrótce po zamachu zaczęły krążyć informacje o strzelaninach i wybuchach, które okazały się konfabulacją. Zmyślone wieści i fake newsy pojawiły się w esemesach i mediach, eskalując atmosferę niepewności i zagrożenia.

Inna młoda kobieta była przesłuchiwana przez audiolink. W czasie zeznań szlochała. Opowiadała, że gdy usłyszała huk ciężarówki, schroniła się w butiku, jak najdalej okna. Słyszała rozdzierające głosy, a potem huk zderzenia ciężarówki z domem towarowym Ahlens. Prokurator wyraził nadzieję, że wystąpienie przed sądem spełni rolę katharsis i pomoże jej otrząsnąć się z traumatycznych przeżyć.

By spełnić warunek wstąpienia w szeregi sekty tzw. Państwa Islamskiego i móc działać w jego imieniu, Akiłow musiał złożyć po arabsku przysięgę – Eden. Jej treść złożoną przywódcy wszystkich wiernych, Abu Bakr al-Baghdadiemu przedstawił na procesie prokurator. „Będę mu posłuszny w potrzebie i pożądaniu, we wszystkim, co lubię, lub czego nie lubię. Będę podążał za nim tak długo, jak długo nie zobaczę w nim pogaństwa" – przyrzekał Uzbek. Mimo przysięgi wierności islamistycznej organizacji i aktu terrorystycznego, do którego się przyznał, Uzbek pozostał kompletnie sam, nie doczekawszy się uznania ze strony swoich braci. Kalifat nie wziął na siebie odpowiedzialności za zamach i w dżihadystycznej propagandzie w sieci wątek sztokholmski prawie nie zaistniał.

Podejrzany o zamach terrorystyczny Akiłow mieszkał w Szwecji od października 2014 r. pod co najmniej dwiema tożsamościami. W 2016 r. Sąd Migracyjny nie przyznał mu azylu, uznawszy uzasadnienie ubiegania się o ochronę za mało wiarygodne. Akiłow podał w swoim wniosku, że w Uzbekistanie był więziony, torturowany i oskarżony o terroryzm z powodu udziału w politycznej manifestacji. Gdy otrzymał decyzję o deportacji, w dokumentach widniało nazwisko Kurbonow i inna data urodzenia. W lutym 2017 r. Urząd Migracyjny przekazuje jego sprawę policji, która nie może jednak deportować Akiłowa, ponieważ ten zapadł się pod ziemię. Ujawnił się jednak, gdy w dwa miesiące później zorganizował zamach w Sztokholmie.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA