fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Antoni Macierewicz: Mistrz wywoływania emocji

Antoni Macierewicz
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Kim jest człowiek, którego każda misja kończy się kłopotami.

To było jak gra w kotka i myszkę. Wszyscy sztabowcy PiS przed kolejnymi wyborami starali się ukrywać Antoniego Macierewicza, reglamentując mu dostęp do mediów. Umiarkowani politycy PiS zdają sobie sprawę, że Macierewicz działa na większość wyborców jak płachta na byka i swymi tyradami jest w stanie zniweczyć każdą polityczną operację.

Dlatego gdy w końcówce ostatniej kampanii do mediów wypłynęły nagrania z gościnnych występów Macierewicza za oceanem – w bliskim mu środowisku radykalnej amerykańskiej Polonii – na Beatę Szydło i jej współpracowników padł blady strach.

Szydło zareagowała ekspresowo. Choć przez całą kampanię nie chciała podać ani jednego nazwiska ze swego przyszłego rządu, to tym razem zwołała specjalną konferencję prasową, by przekonywać, że to nie Macierewicz, tylko Jarosław Gowin pokieruje w jej ekipie polską armią.

Dziś widać, że to była jedynie pusta zagrywka Szydło. Bo – po pierwsze – to nie ona mebluje ten rząd, tylko Jarosław Kaczyński. A więc – i to po drugie – wygląda na to, że z woli Kaczyńskiego znajdzie się w nim Macierewicz.

Kaczyński robi wyjątek

Sojusz Kaczyńskiego i Macierewicza to w politycznych biografiach ich obu fenomen. Kaczyński nigdy dotąd nie tolerował w swym otoczeniu – i nie lansował – polityka o tak wyrazistych ambicjach lidera, z ogromnym trudem akceptującego jakiekolwiek zwierzchnictwo. Wszystkich takich ludzi prędzej czy później zmuszał do odejścia albo odchodzili sami.

Także w biografii Macierewicza sojusz czy też polityczna więź z Kaczyńskim to ewenement. Nigdy dotąd Macierewicz nie był tak długo lojalny wobec żadnego lidera, a w swej półwiecznej działalności politycznej zdążył ich porzucić bardzo wielu.

Oczywiście połączył ich Smoleńsk. Kierowany przez Macierewicza sejmowy zespół wyspecjalizował się w podważaniu oficjalnej wersji przyczyn katastrofy, starając się  coraz bardziej zdecydowanie dowieść, że prezydent Lech Kaczyński mógł paść ofiarą zamachu.

Jarosław Kaczyński nigdy oficjalnie nie firmował prac zespołu, ale wielokrotnie je afirmował, co zbudowało polityczną pozycję Macierewicza. Jest on dziś jedynym poza Kaczyńskim politykiem PiS, który ma niezaprzeczalny mir w twardym elektoracie tej partii.

Smoleńsk to dobra ilustracja politycznej metody Macierewicza, która zaprowadziła go na ministerialne fotele. Owa metoda to po prostu wywoływanie ekstremalnych emocji przy wykorzystaniu kontrowersyjnych tematów. Dlatego też na szczyty polskiej polityki Macierewicz wraca zawsze wówczas, gdy pojawia się szansa na konflikt, spór i wojnę. To mistrz wywoływania emocji.

Od lustracji...

Po raz pierwszy stał się sławny w 1992 r., kiedy jako szef MSW w rządzie Jana Olszewskiego przygotował listę agentów komunistycznej bezpieki na szczytach solidarnościowej władzy.

Scena z legendarnego filmu „Nocna zmiana", nagrana tuż przed ujawnieniem listy. Prezydent Lech Wałęsa, który wiedział, że znajdzie się na liście, mówi do Macierewicza: – Proszę o wielkie zastanowienie. Pan wie, co w latach 70. było robione, jakie podrzutki jeszcze do dzisiaj krążą.

– Tak jest, pan ma rację – Macierewicz starannie nabija fajkę.  – Dlatego pracowaliśmy przez cztery miesiące, aby wyeliminować wszelkie uchybienia. Wszystko, co zostanie ujawnione, będzie absolutnie zgodne z prawdą.

Lista agentów i konflikt z Wałęsą przesądziły o dymisji rządu Olszewskiego. Dla Macierewicza jednak żaden koszt lustracji nie był za wysoki. Nie patyczkował się nawet z własnym środowiskiem – na liście agentów umieścił marszałka Sejmu Wiesława Chrzanowskiego, lidera swojej partii: Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Dorzucił jeszcze kilku ministrów z rządu Olszewskiego.

Do komunistycznej bezpieki Macierewicz miał osobistą zadrę – był przekonany, że zamordowała mu ojca. Zdzisław Macierewicz był chemikiem na Uniwersytecie Warszawskim. W listopadzie 1949 r. został znaleziony martwy w laboratorium. Okoliczności jego śmierci nie są jasne, ale najbardziej prawdopodobne jest to, że popełnił samobójstwo po wizycie bezpieki.

Macierewicz miał wówczas niespełna rok. Ponieważ matka sobie nie radziła z trójką dzieci, Antoni i jego starszy brat trafili do zakładu wychowawczego salezjanów w Rumi. Był tam półtora roku.

Mimo tych osobistych przeżyć do radykalnego antykomunizmu Macierewicz szedł długą drogą. W latach 70. był niechętny Kościołowi i miał mocno lewicujące poglądy.

Był instruktorem w stołecznej harcerskiej drużynie Czarna Jedynka i stanowił wzór dla wielu późniejszych polityków, w tym Ludwika Dorna i Bronisława Komorowskiego.

Macierewicz wyróżniał się cechami widocznymi do dziś: dużymi ambicjami i skłonnością do konfliktów. Kiedy po stłumieniu przez władze komunistyczne protestów robotniczych w czerwcu 1976 r. zaczął działać w Komitecie Obrony Robotników, szybko poróżnił się z pozostałymi działaczami tego ruchu.

W latach 80. był jednym z najbardziej brawurowych działaczy „Solidarności". W stanie wojennym został zatrzymany, ale uciekł z internowania i ukrywał się do 1984 r.

Lansował wówczas rozmaite polityczne teorie – choćby kontrowersyjny pomysł porozumienia „Solidarności" i Kościoła z ludowym Wojskiem Polskim. Ale jednocześnie realne porozumienie z generałami-komunistami, czyli Okrągły Stół, parę lat później odrzucał.

Jarosław Kaczyński mówił o nim w „Alfabecie braci Kaczyńskich": „Może marzył o drodze Lenina: iść samodzielnie, a w decydującym momencie być gotowym i wygrać".

...przez chude lata...

Jeśli tak było, to musiał czekać bardzo długo. Po upadku rządu Olszewskiego nie wiodło mu się przez wiele lat. Działał w marginalnych partyjkach, byle tylko być ich liderem.

Utrzymywała go żona Hanna, która pracowała w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk (razem z matką braci Kaczyńskich).

Szczęście uśmiechnęło się do Macierewicza w 1997 r. Kandydując z Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego, został posłem. Swym zwyczajem szybko porzucił Olszewskiego, zakładając własną partię i dryfując w kierunku Radia Maryja.

W wyborach 2001 r. startował z list Ligi Polskich Rodzin, wspieranej przez media ojca Rydzyka. Oczywiście zgodnie z tradycją wkrótce po wyborach wszedł w konflikt z liderem LPR Romanem Giertychem i odszedł.

...po likwidację WSI

Rok 2005 mógł być końcem kariery Macierewicza. Wybory wygrało wówczas PiS, a on wypadł z parlamentu. Ale te kontrowersje, które do tej pory szkodziły Macierewiczowi, tym razem mu pomogły – Jarosław Kaczyński potrzebował desperata, który wziąłby na siebie rozwiązanie Wojskowych Służb Informacyjnych.

To wojskowa specsłużba, którą prawica od lat podejrzewała o większość patologii w kraju.

Macierewicz jest w swoim żywiole. To kolejna kontrowersyjna kwestia, którą eksploatuje na potęgę. Publikuje głośny raport z likwidacji WSI, jednak wszechwładzy tej służby w polskiej polityce, biznesie i mediach nie udowadnia.

Zapowiada więc aneks, ale prezydent Lech Kaczyński odmawia jego publikacji. Jego notowania u braci Kaczyńskich wyraźnie spadają.

Smoleńska karta

Wszystko się zmienia po 10 kwietnia 2010 r. Już w dniu katastrofy Macierewicz wydzwania do Jarosława Kaczyńskiego z instrukcjami, jak się należy zachowywać wobec Rosjan. Sam, choć był niedaleko miejsca katastrofy, w Katyniu, czym prędzej wraca do Polski. To jest dziś jego wstydliwa smoleńska karta.

I właśnie Smoleńsk poróżnił go z Jarosławem Gowinem, konkurentem do posady szefa MON. Jeszcze jako polityk PO Gowin ostro krytykował smoleńskie teorie Macierewicza („sformułował wiele hipotez oderwanych od rzeczywistości").

Po wyborach Macierewicz użył wszystkich swoich wpływów u Kaczyńskiego, aby odsunąć Gowina od armii. – Początkowo wydawało się, że Antoni będzie koordynatorem służb specjalnych. Wymyślił sobie model, w którym podlegają mu wszystkie służby – opowiada współpracownik Macierewicza. – Ale teraz rzeczywiście wygląda na to, że jest szansa na Ministerstwo Obrony.

To byłaby pierwsza ministerialna nominacja dla Macierewicza od ćwierć wieku. Kontrolując stutysięczną armię, na którą idzie 2 proc. PKB, decydując o budżecie na uzbrojenie wartym ponad 100 mld zł, organizując przyszłoroczny szczyt NATO w Warszawie – stanie się jednym z najważniejszych ludzi w Polsce.

Nikt w PiS nie wie, czym się to skończy, nawet nasi rozmówcy z otoczenia Macierewicza. Może wie Kaczyński?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA