fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Łukasz Warzecha: Noblowska gala marzeń

Barack Obama i Joe Biden
Barack Obama (tyłem) i Joe Biden
Shutterstock
Obama został już nagrodzony, więc trudno byłoby dać teraz nagrodę Bidenowi.

Wybór laureata Pokojowej Nagrody Nobla w tym roku może być naprawdę bardzo trudny. Być może byłby łatwiejszy, gdyby można było nagrodę dać Joe Bidenowi na zachętę, za samo to, że wygrał z uosobieniem zła – Donaldem Trumpem, ale nagroda na zachętę już była, dla Baracka Obamy, więc trudno wejść dwa razy do tej samej rzeki. Może za rok.

Tymczasem marzy mi się taka oto scena. Grudzień 2021, rocznica śmierci Alfreda Nobla, a więc tradycyjny moment wręczania nagrody. Ratusz w Oslo (czy gdzie tam tym razem będzie się odbywać uroczystość). Najelegantsze towarzystwo, fraki, suknie, sztywni kelnerzy, dziennikarze, kamery, reflektory, transmisja na cały świat. Już wiadomo, że tym razem laureat jest podwójny.

I oto jest! Na tekturowym rowerku (bo taki jest bardziej ekologiczny; tektura oczywiście z surowców wtórnych) prosto ze Sztokholmu całą drogę przypedałowała w mrozie i śniegu (które wcale nie świadczą, że nie ma globalnego ocieplenia – wręcz przeciwnie!) laureatka – panna Greta! Ubrana w odzież z odzysku (ekologiczną) śmiało wchodzi na salę, zamraża wzrokiem całe nieekologiczne towarzystwo, wbiega pewnie na mównicę, odrzuca stanowczym ruchem w tył warkoczyki i nim ktokolwiek zdąży się odezwać, grzmi: „How dare you?!". Po czym pyta oskarżycielsko, ile osób przyleciało samolotem, a ile przyjechało samochodami. Pod ścianą jak niemy wyrzut sumienia stoi jej tekturowy rowerek. Na sali nikt nie śmie się przyznać.

Ale oto w sukurs w tej niewygodnej sytuacji przychodzą przedstawiciele drugiego laureata. Do sali wbiega kilkoro Afroamerykanów w bluzach z kapturem i z bejsbolami w rękach, asekurowanych przez oddział Antify. „Black Lives Matter!" – rozlegają się szepty podekscytowanej widowni.

Afroamerykanie dopadają pannę Gretę, która niestety uparcie i wbrew własnej woli pozostaje przedstawicielką uprzywilejowanej białej kasty, po czym żądają od niej, aby na kolanach przeprosiła za całe zło, jakie biali wyrządzili przez wieki czarnym. Panna Greta uszczęśliwiona, że może wziąć udział w tym akcie sprawiedliwości dziejowej, pada na kolana i przeprasza, a wraz z nią padają wszyscy obecni biali uprzywilejowani goście, łkając ze wzruszenia. Dla spotęgowania wrażenia przedstawiciele BLM rozbiegają się po sali i za pomocą kijów bejsbolowych rozbijają trochę zastawy stołowej tudzież luster i kandelabrów, co zostaje nagrodzone rzęsistymi oklaskami.

Niemożliwe? Ależ mam nadzieję, że możliwe jak najbardziej. Wszak wśród tegorocznych nominacji jest i panna Thunberg, i ruch BLM. Mam jak najszczerszą nadzieję, że właśnie pomiędzy nich zostanie sprawiedliwie podzielone 10 milionów norweskich koron, a ceremonia odbędzie się tak, jak opisałem. Co po raz kolejny podniesie i tak już niezwykle wysoki prestiż Pokojowej Nagrody Nobla.

Autor jest publicystą tygodnika „Do Rzeczy”.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA