Reklama

Morawiecki i Ziobro stracą wpływy w spółkach Skarbu Państwa

Wpływy w państwowym biznesie mają stracić Mateusz Morawiecki i Zbigniew Ziobro. To efekt reaktywacji ministerstwa zarządzającego Skarbem Państwa.

Aktualizacja: 08.11.2019 13:11 Publikacja: 07.11.2019 19:22

W PiS mówi się o ograniczaniu wpływów Mateusza Morawieckiego

W PiS mówi się o ograniczaniu wpływów Mateusza Morawieckiego

Foto: Piotr Molecki/East News

Zbigniew Jagiełło to jedna z najważniejszych postaci w polskiej bankowości. Od dziesięciu lat stoi na czele państwowego giganta PKO BP. Wkrótce może jednak pożegnać się ze stanowiskiem prezesa. Nasze źródła w PiS twierdzą, że jego odwołanie będzie konsekwencją powołania ministerstwa zajmującego się Skarbem Państwa. Będzie być może nosić nową nazwę Ministerstwo Zasobów Narodowych, i pokieruje nim obecny wicepremier Jacek Sasin z PiS.

Przyjaciel premiera

Ministerstwo Skarbu istniało do końca 2016 r., a po jego likwidacji nadzór nad spółkami przejęli ministrowie branżowi. Jeszcze wcześniej, bo w 2016 r. kontrolę nad PKO BP przejął ówczesny minister rozwoju Mateusz Morawiecki. Nieoficjalnie mówiło się, że uratował posadę Jagiełły, który przetrwał na stanowisku mimo zmiany ekipy rządowej z PO na PiS.

Skąd ten gest? Morawiecki jest w świetnych relacjach w Jagiełłą, które korzeniami sięgają PRL. Wówczas przyszły prezes PKO BP działał z Kornelem Morawieckim, ojcem późniejszego premiera, w Solidarności Walczącej. O zażyłości premiera z prezesem banku świadczy też fakt nagrania ich rozmowy w restauracji Sowa & Przyjaciele. Z kolei latem Zbigniew Jagiełło zagroził pozwem autorom książki „Delfin", kłopotliwej dla premiera.

Jagiełło nie jest jedynym przyjacielem Morawieckiego, który może pożegnać się ze stanowiskiem. Z naszych informacji wynika, że rozważana jest też dymisja Pawła Borysa kierującego Polskim Funduszem Rozwoju. To spółka powołana w 2016 r. do finansowania nowych przedsięwzięć gospodarczych, która brała m.in. udział w repolonizacji Banku Pekao. O zażyłości Pawła Borysa z premierem świadczy to, że w 2017 r. był typowany do zastąpieniu Morawieckiego w fotelu ministra finansów.

Ograniczanie wpływów

Czy rzeczywiście Jagiełło i Borys zostaną zastąpieni ludźmi wskazanymi przez Sasina? Ten ostatni nie odbierał od nas telefonu.

Reklama
Reklama

– Nic mi na ten temat nie wiadomo. Dopiero jak powstanie nowa formuła zinstytucjonalizowanego nadzoru, dowiemy się, jak będzie szeroka – ucina z kolei wicerzecznik PiS Radosław Fogiel.

W partii od wyborów dużo jednak mówi się o ograniczaniu wpływów premiera Morawieckiego. Mają o tym świadczyć m.in. słabe miejsca dla jego ludzi na listach PiS.

Przykładowo doradca premiera Paweł Jabłoński dostał dopiero dziesiąte miejsce w Katowicach, czyli w okręgu, gdzie liderem listy PiS był Morawiecki. Warszawska radna Olga Semeniuk była dopiero 12. w Warszawie, Bartłomiej Orzeł – 20. w Kielcach, a Piotr Patkowski – 18. w Lublinie. Ostatecznie z całej świty premiera mandat zdobyła tylko wiceminister inwestycji i rozwoju Anna Gembicka, której ta sztuka udała się z szóstego miejsca w Toruniu.

– W kierownictwie partii widać zaskakującą dbałość o to, by premier nie zbudował sobie zbyt dużego zaplecza – mówi jeden z polityków PiS. Jednak reaktywacja Ministerstwa Skarbu może też mieć skutek pod postacią dymisji szefów spółek związanych z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry: Michała Krupińskiego i Pawła Surówki.

Zasada symetrii

Pierwszy, nazywany „złotym dzieckiem PiS", od 2017 r. kieruje Bankiem Pekao. W tym samym roku Surówka został prezesem PZU. – Odwołanie prezesów popieranych przez Ziobrę ma odbyć się na zasadzie symetrii względem Morawieckiego. Celem jest też zastopowanie sporów o nadzór nad spółkami – mówi wpływowy polityk PiS.

Wojna Ziobry z Morawieckim najlepiej była widoczna w przypadku PZU. Po likwidacji Ministerstwa Skarbu ze stanowiska prezesa ubezpieczyciela odwołano człowieka Ziobry Krupińskiego. Jego miejsce zajął tymczasowo Michał Chludziński, były prezes Fundacji Republikańskiej, a Morawiecki próbował na stale w fotelu prezesa zainstalować któregoś ze swoich ludzi.

Reklama
Reklama

Kontrolę nad PZU dzięki poparciu ówczesnej premier Beaty Szydło odzyskał jednak Ziobro.

– Na Nowogrodzkiej panuje przekonanie, że takie spory nie są potrzebne – mówi jeden z polityków PiS. – Jest też zgoda co do tego, że szefami największych spółek powinny być osoby łatwo sterowalne. Dotąd Morawiecki sięgał chętnie po ludzi z biznesu, niedoświadczonych politycznie. To ma się już skończyć – dodaje.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Wspólna armia unijna? Radosław Sikorski: UE powinna stworzyć legion europejski
Polityka
Zauroczenie minęło, ale związek jest poważny. Centrum Mieroszewskiego zbadało, jak Polacy widzą Ukraińców
Polityka
Imperium Kontratakuje wchłonie Nową Nadzieję. Oto plan Sławomira Mentzena
Polityka
Będzie kara finansowa dla Zbigniewa Ziobry? Włodzimierz Czarzasty podał szczegóły
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama