fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Administracja publiczna. Szklany sufit w urzędzie

Krajowa Szkoła Administracji Publicznej przygotowuje absolwentów do zajmowania wyższych stanowisk w administracji
fot. Panek
Na wybór kandydatów na dyrektorów w służbie cywilnej największy wpływ ma kierownictwo ministerstw, a więc politycy - twierdzą absolwenci KSAP.

Ani ministerstwa, ani Kancelaria Premiera nie ogłaszają naborów na wolne kierownicze stanowiska w służbie cywilnej. Wyjątkiem jest Ministerstwo Cyfryzacji, które twierdzi, że upublicznia takie informacje na swojej stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych. Problem w tym, że nie prowadzi rejestru ogłoszeń, a więc trudno oszacować, jak często tak robi.

Stowarzyszenie Absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej zapytało resorty, w jaki sposób pozyskują informacje na temat potencjalnych kandydatów zainteresowanych wyższymi stanowiskami w służbie cywilnej i ile razy ogłoszono publicznie nabór po nowelizacji ustawy o służbie cywilnej. Wnioski z odpowiedzi 20 instytucji są niepokojące. „Dominujący wpływ na politykę kadrową urzędu w zakresie obsady wyższych stanowisk służby cywilnej, szczególnie w departamentach merytorycznych, posiada polityczne kierownictwo ministerstwa” – wynika z raportu stowarzyszenia, który poznała „Rzeczpospolita”. To niepokojąca teza, bo służba cywilna ma być apolityczna, a stosunek pracy urzędników ma trwać niezależnie od zmian kolejnych ekip rządzących.

Dowiedz się więcej: Rządzi klucz partyjny

Bez konkursów

Ministerstwa i KPRM nie ogłaszają naborów na kierownicze stanowiska, bo – jak twierdzą – nie muszą. Obowiązek konkursów na takie stanowiska zlikwidował rząd PiS, nowelizując ustawę o służbie cywilnej (weszła w życie w grudniu 2015 r.), zastępując je powołaniami. Pozwoliła „opróżnić” z ludzi poprzedniej władzy i obniżyć kryteria dla nowych. Kandydaci dziś muszą spełniać tylko dwa: posiadać wyższe wykształcenie i nie mieć sądowego zakazu zajmowania stanowisk kierowniczych w urzędach organów władzy publicznej.

Jak podkreśla prof. Antoni Kamiński, ekspert ds. korupcji, PiS chciał dobierać profesjonalistów według politycznego klucza, a nie fikcyjnych konkursów. – I tak robi. To równie niedobra droga – apolityczność i profesjonalizm służby cywilnej są zapisane w konstytucji, więc upolitycznianie stanowisk jest łamaniem konstytucji. To pokazuje niepokojącą normę: chcesz być urzędnikiem wysokiego szczebla, musisz być politycznie ustosunkowany – dodaje.

„Rozpowszechnioną praktyką jest, że ministrowie i wiceministrowie wskazują bezpośrednio lub akceptują kandydatów do objęcia stanowiska kierowniczego w departamentach merytorycznych, które nadzorują, natomiast dyrektorzy generalni decydują o obsadzie wyższych stanowisk w komórkach obsługowych (np. kadry, księgowość, zamówienia publiczne)” – czytamy w raporcie.

Łowienie w sieci?

Ministerstwa twierdzą, że próbują poszukiwać kandydatów także na rynku pracy poprzez „sieci kontaktów” dyrektorów generalnych i nabór wewnętrzny, który wiąże się z awansem. Spośród instytucji aż siedem (33 proc.) w ogóle nie udzieliło odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób pozyskują informacje na temat potencjalnych kandydatów (były to m.in. KPRM, Ministerstwo Aktywów Państwowych czy MON).

Dlaczego Stowarzyszenie Absolwentów KSAP zainteresowało się naborami? – Zależy nam, by dostęp do służby publicznej odbywał się na jednakowych zasadach i by każdy miał równy dostęp do tych funkcji – tłumaczy Jerzy Siekiera, prezes Stowarzyszenia Absolwentów KSAP.

Trudno się więc dziwić, że zainteresowanie kształceniem w KSAP, w której stypendia słuchaczom finansuje premier (obecnie 3,3 tys. zł brutto miesięcznie), od lat spada. W tym roku o jedno miejsce walczyło zaledwie dwóch kandydatów. Choć KSAP, jak chwali się na stronie, „przygotowuje do pełnienia funkcji eksperckich, menedżerskich i kierowniczych w administracji publicznej”, jej absolwenci otrzymują pracę na stanowiskach specjalisty czy starszego specjalisty, a więc średniego szczebla. – Nasi absolwenci wchodzą do grupy urzędników mianowanych, ale nigdy nie było gwarancji pracy na stanowiskach kierowniczych. To zależy od umiejętności, doświadczenia, szczęścia – podsumowuje Sylwia Ojdym, wicedyrektor KSAP.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA