Rynek pracy

Praca na Wyspach już nie tak atrakcyjna dla Polaka

pexels.com
Ponad połowa osób rozważających w najbliższych miesiącach wyjazd zarobkowy za granicę, wybiera się tam po raz pierwszy. Najchętniej decydują się na Niemcy albo Holandię.
Maciek, grafik komputerowy z Warszawy, wkrótce wyjeżdża do pracy w Danii. Nie będzie szukał pracy w zawodzie – przygotowując się do pierwszych w życiu saksów zrobił kurs operatora wózka widłowego. Takich jak on debiutantów w emigracji zarobkowej nie brakuje – wynika z udostępnionego „Rzeczpospolitej" badania agencji zatrudnienia Work Service. Według niego ponad połowa Polaków rozważających w perspektywie 12 miesięcy wyjazd do pracy za granicą to osoby, które planują to po raz pierwszy w życiu.
– Jest to grupa obejmująca niemal 1,5 miliona osób – szacuje Andrzej Kubisiak, dyrektor zespołu analiz i komunikacji w Work Service. Oznaczałoby to, że plany migracji zarobkowej wciąż deklaruje 3 mln osób – nieco mniej niż przed rokiem, ale i tak sporo.

Sposób na życie

Prof. Marek Okólski, demograf i ekonomista z Uczelni Łazarskiego, ekspert Ośrodka Badań nad Migracjami UW, zwraca jednak uwagę, że deklaracje i plany zwykle są kilkukrotnie zawyżone. Faktycznych wyjazdów jest znaczne mniej, bo migracja nie jest ani łatwa, ani przyjemna. Zdaniem prof. Okólskiego, po skumulowanej fali wyjazdów po 2004 r., gdy otworzył się unijny rynek pracy dla Polaków, liczba migrantów zarobkowych wynosi średnio ok. 60–80 tys. osób rocznie. Nie uwzględnia ona jednak dużej skali migracji wahadłowej – czyli regularnych wyjazdów na kilka tygodni lub miesięcy w roku. – Dzisiaj nie jest to już wymuszona decyzja, ale wybór strategii życiowej – ocenia prof. Okólski. Również Maciej Witucki, prezes Work Service, twierdzi, że poprawiająca się sytuacja na polskim rynku pracy zmienia postawy emigracyjne. Wyjazdy nie są już podyktowane brakiem zatrudnienia w kraju czy koniecznością utrzymania się, a raczej wynikają z chęci poprawy sytuacji materialnej. – Polacy chcą też wybierać bezpieczne kierunki migracji, stąd tak duża popularność Niemiec, które gwarantują bliskość geograficzną, setki tysięcy miejsc pracy, a przy tym nawet trzykrotnie wyższe stawki wynagrodzeń – dodaje Witucki.

Na weekend do domu

Karina Tokarska, wiceprezes Work Express (spółki z grupy Work Service), twierdzi, że w odczuciu sporej grupy osób polski rynek pracy nadal „nie dorasta" do ich wymagań. Naturalną konsekwencją jest wtedy rozważenie wyjazdu za granicę. – Z naszych doświadczeń wynika, że największą chęć emigracji wykazują przede wszystkim osoby młode, single, nawet mimo niewielkiego doświadczenia i niskiego poziomu wykształcenia – dodaje Tokarska. Z kolei widoczna w badaniu znacząca grupa doświadczonych pracowników, którzy rozpatrują emigrację zarobkową (część z nich po raz pierwszy) może wskazywać, że oceniają sytuację na krajowym rynku pracy jako trwale dla nich niekorzystną. To oni mogą zdecydować się na migrację wahadłową, dla której dobrym kierunkiem są pobliskie Niemcy. Portal Poloniusz.pl w ogłoszeniach o pracy za granicą, zwraca uwagę, że dobre zarobki oraz godziwe warunki zatrudnienia to niejedyne argumenty, jakie przemawiają za wyborem Niemiec czy Holandii (gdzie minimalna stawka wynosi 9,4 euro za godzinę). Liczą się też odległość i dojazd, a rozwój sieci autostrad sprawił, że do pracy za Odrą czy w Holandii można szybko i wygodnie dojechać autem. Coraz więcej ofert pracy w Niemczech obiecuje też wolne weekendy, dzięki temu można w piątek po pracy wyruszyć do domu, a popularne grupowe wyjazdy pozwalają zmniejszyć koszty takich podróży.

Bez fali powrotów

Taki model pracy praktykuje wielu mieszkańców zachodniej Polski. Wybrał go również Maciek, który liczy, że tanie linie pozwolą mu na częste odwiedziny w domu. Nie podwyższy więc raczej oficjalnych statystyk migracyjnych GUS. Według nich w 2016 r. za granicą mieszkało 2,52 mln Polaków, w tym prawie 790 tys. w Wielkiej Brytanii i 690 tys. w Niemczech. Trzecim skupiskiem migrantów zarobkowych z Polski jest Holandia (116 tys.). Rozwiązania, które pomogą skłonić ich do powrotu, mają się znaleźć w nowej polityce migracyjnej rządu, która powinna być ogłoszona przed wakacjami. Prof. Marek Okólski twierdzi jednak, że chociaż większość polskich migrantów wolałaby mieszkać w kraju, to szanse na falę powrotów są niewielkie. I nie chodzi tylko o nadal wyższe zarobki za granicą, ale o standard życia, pracy, ochrony zdrowia i systemu socjalnego. – W Polsce ciągle brakuje stabilności i zaufania, że państwo nie zawiedzie obywateli – dodaje demograf. W dodatku sondaż Work Service wskazuje, że wejście Polski do strefy euro może zachęcić do migracji zarobkowych – 36 proc. badanych przewiduje, że to ułatwi im wyjazd.

Pracują i ślą do domu miliardy

Przez minione 14 lat (2004–2017) Polacy pracujący za granicą przekazali do kraju 230,8 mld złotych. W ubiegłym roku przesłali do Polski 16,3 mld zł, czyli niewiele mniej (o 100 mln zł) niż rok wcześniej – wynika z opublikowanego przez Narodowy Bank Polski Bilansu Płatniczego za 2017 r. Według danych NBP największe transfery pieniężne od polskich migrantów zarobkowych (20,1 mld zł) napłynęły do kraju w 2007 r. – na rok przed globalnym kryzysem finansowym. Potem wartość przekazów zaczęła się zmniejszać i od 2012 r. nie przekracza 17 mld złotych. Ubiegłoroczny spadek wynikał z mniejszych transferów od migrantów krótkookresowych, został on jednak zrekompensowany wzrostem transferów od migrantów długookresowych. Najwięcej środków trafia do kraju od Polaków pracujących w Niemczech oraz w Wielkiej Brytanii. Na te dwa kraje przypadało prawie 58 proc. z 4,2 mld zł przesłanych do Polski w IV kw. minionego roku.

Opinia

Adam Powiertowski, prezes Euro-Tax.pl Według naszych obserwacji rynek emigrantów wcale nie maleje. Wśród naszych klientów najwięcej osób podejmowało zatrudnienie w Niemczech, Holandii oraz Wielkiej Brytanii, gdzie widać tendencję do zmiany kierunku emigracji. Zaobserwowaliśmy, że osoby, które wcześniej pracowały w Wielkiej Brytanii, teraz pracują w Niemczech lub w Holandii. Przyczyny tego zjawiska to m.in. mniejsza realna kwota zarobku związana z niskim kursem funta, widmo brexitu i dostępność komunikacyjna. Polacy coraz częściej decydują się na wyjazd do Niemiec i Holandii, także ze względu na możliwość dojazdu samochodem.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL