fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Pięć lat bez Borysa Niemcowa

Borys Niemcow na Kremlu w lipcu 2000 roku. To był początek rządów Władimira Putina.
Kremlin.ru
Został zamordowany strzałem w plecy pod murami Kremla. Zleceniodawcy morderstwa wciąż nie są znani. Opozycja demokratyczna nie pozbierała się do dziś.

– By zaprowadzić porządek w kraju i wyjść z kryzysu, potrzebne są przemiany polityczne, trzeba przeprowadzić uczciwe wybory z udziałem opozycji i skończyć z cenzurą. Trzeba zaprzestać tej kłamliwej propagandy, która odwróciła i zjadła mózg Rosjan – mówił wieczorem 27 lutego 2015 roku w radiu Echo Moskwy jeden z liderów rosyjskiej opozycji Borys Niemcow.

To był ostatni wywiad, którego udzielił w swoim życiu jeden z najodważniejszych krytyków Władimira Putina. Kilka godzin później, tuż przed północą, został zamordowany na Dużym Moście Moskworeckim, gdy wracał do domu. Morderca pod murami Kremla podszedł do niego od tyłu i oddał sześć strzałów w plecy. Oskarżonych o to zabójstwo skazano na wieloletnie wyroki więzienia (od 11 do 20 lat).

Rosyjscy śledczy wciąż nie dają odpowiedzi na najważniejsze pytanie – kto za tym stał?

Zwyczajne zabójstwo

Tuż po morderstwie sprawa trafiła w ręce jednego z najlepszych rosyjskich śledczych Igora Krasnowa (22 stycznia został prokuratorem generalnym), który prowadził wiele głośnych spraw w Rosji, m.in. sprawy członków radykalnej nazistowskiej grupy terrorystycznej „BORN" oraz zabójstwa obrońców praw człowieka Stanisława Markiełowa i Anastasii Baburowej. Zaledwie nieco ponad dwa miesiące po zabójstwie Niemcowa sprawę przekazano w inne ręce.

– Na początku śledztwo rzeczywiście było prowadzone, ale później wszystko robiono po to, by jak najszybciej przekazać sprawę do sądu. Moi koledzy, którzy badali tę sprawę, są przekonani, że do Niemcowa strzelał Biesłan Szawanow, który został zamordowany podczas zatrzymania w Groznym. Z kolei Zaur Dadajew, który siedzi za to w więzieniu, miał alibi. Pytań do śledztwa jest bardzo dużo – mówi „Rzeczpospolitej" Aleksandr Czerkasow, szef moskiewskiego centrum obrony praw człowieka „Memoriał".

Dadajewa uznano za bezpośredniego zabójcę i w 2017 roku skazano na 20 lat więzienia. To były funkcjonariusz MSW Czeczenii. – Czeczeni nie strzelają w plecy – mówił w ostatnim słowie.

Tuż po zatrzymaniu przyznał się do winy, ale w sądzie odwołał swoje zeznania i, podobno jak czterech innych współoskarżonych, poskarżył się na działania śledczych do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Decyzji Strasburga na razie brak.

Kilka dni temu OBWE zaprezentowało raport dotyczący zabójstwa opozycjonisty. Wskazano m.in. na to, że morderstwo byłego wicepremiera i byłego gubernatora potraktowano jako zwykłe zabójstwo, a nie jako „zamach na życie działacza państwowego". Nie przesłuchano ówczesnego przełożonego Dadajewa i nie postawiono mu zarzutów – chodzi o Rusłana Gieremejewa, który stał wtedy na czele czeczeńskiego batalionu MSW „Siewier". Śledczy, jak wskazuje OBWE, nie przesłuchali przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa oraz jego bliskiego współpracownika i członka rodziny Adama Delimchanowa, nie przesłuchano też szefa Gwardii Narodowej Wiktora Zołotowa. Domagała się tego rodzina Borysa Niemcowa.

W raporcie zwraca się też uwagę na jedną z najbardziej tajemniczych okoliczności morderstwa – Federalna Służba Ochrony odmówiła przekazania nagrań z kamer rozmieszczonych na Dużym Moście Moskworeckim.

– Nagle się okazało, że obok jednego z najbardziej strzeżonych miejsc w Rosji, Kremla, nie działała żadna kamera. To m.in. dlatego pojawiło się dużo mitów wokół tej sprawy – mówi Czerkasow.

Osierocona opozycja

W sobotę w Moskwie odbędzie się marsz pamięci Borysa Niemcowa. Demokratyczna opozycja postanowiła połączyć marsz z protestem przeciwko trwającym obecnie zmianom w konstytucji, które prawdopodobnie mają wydłużyć rządy Władimira Putina.

Stolica to jedno z nielicznych miast w Rosji, które zaakceptowały wniosek organizatorów marszu. Uczczenia pamięci zamordowanego opozycjonisty odmówiły już władze Petersburga, Nowosybirska, Kemerowa, Astrachania, a nawet Niżniego Nowgorodu, którego gubernatorem w latach 1991–1997 był właśnie Borys Niemcow.

– Sobotni marsz w Moskwie jest chyba jedyną inicjatywą, która zjednoczyła całą rosyjską opozycję, mocno podzieloną i skłóconą. Niemcow był łącznikiem, on potrafił jednoczyć ludzi, mógł znaleźć wspólny język dosłownie ze wszystkimi. Miał też spore doświadczenie w zarządzaniu państwem, dlatego rządzący traktowali go jako osobę, która wywodzi się z ich środowiska. Dzięki temu mógł pośredniczyć pomiędzy opozycją a organami władz. Drugiej takiej osoby nie ma – mówi „Rzeczpospolitej" Aleksiej Makarkin, znany rosyjski politolog.

– Były premier Michaił Kasjanow (teraz czołowy rosyjski opozycjonista - red.) nie ma zdolności oratortskich, z kolei Aleksiej Nawalny jest dobrym oratorem i demaskuje skorumpowanych urzędników, ale nie ma doświadczenia w polityce. Nawalnemu zarzuca się też, że jest człowiekiem jednego tematu i zajmuje się wyłącznie korupcją. Niemcow był uniwersalnym politykiem, a takich brak – dodaje.

Odkąd został zamordowany, w miejscu, gdzie padły strzały, całodobowo dyżurują wolontariusze. I tak już od pięciu lat. Powstał tam tak zwany ludowy memoriał pamięci Niemcowa, stoją zdjęcia polityka, pod którymi codziennie pojawiają się świeże kwiaty. Aktywiści często byli atakowani przez „nieznanych sprawców", a służby komunalne kilkakrotnie próbawały „sprzątnąć" memoriał.

W sierpniu 2017 roku dyżurujący na moście opozycjonista Iwan Skripniczenko został pobity i kilka dni później zmarł w szpitalu. Sprawców, podobnie jak zleceniodawców morderstwa Niemcowa, do dzisiaj nie odnaleziono.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA