Putin gościł w środę w swoim rodzinnym Sankt Petersburgu, gdzie odwiedzał m.in. miejscowy cmentarz, gdzie złożył wieniec na grobie Anatolija Sobczaka - byłego mera miasta, który w okresie sprawowania tej funkcji blisko współpracował z Putinem, wówczas swoim zastępcą. Tam podeszli do niego przechodnie, którzy filmowali go przy pomocy telefonów komórkowych.
W pewnym momencie przez tłumek ludzi, stojących przy barierce, przepchnęła się kobieta w kurtce z kapturem na głowie i natychmiast zapytała prezydenta Rosji: „Proszę, powiedz mi, czy to możliwe, by wyżyć za 10 800 rubli?”.
Kwota, o którą pytała Rosjanka, to równowartość około 670 zł.
- Myślę, że to bardzo trudne - odpowiedział cicho Putin. Sytuację można zobaczyć w materiałach wideo, opublikowanych przez rosyjskie media.
Kobieta zapytała następnie, czy faktycznie wysokość pensji prezydenta Rosji to 800 tys. rubli (prawie 50 tys. zł). - No tak - przyznał Putin, zaznaczając, że niektórzy w Rosji zarabiają znacznie więcej i „prezydent nie ma najwyższej pensji”.
Kobieta, która powiedziała, że ??studiuje księgowość i żyje z renty inwalidzkiej, zaczęła mówić o codziennych wydatkach, najwyraźniej wątpiąc, by Putin znał takie koszty. Mówiła, że zakupy w sklepie spożywczym kosztują ją 1000 rubli, a rachunek za media - co najmniej 4 tys. rubli.
- Oczywiście masz rację, wciąż mamy wiele problemów społecznych, które rząd musi rozwiązać - odparł Putin. - Dlaczego więc ich nie rozwiązujecie? - drążyła kobieta, na co Putin zaprzeczył. Finalnie Rosjanka poprosiła prezydenta Rosji o wspólne zdjęcie, na co ten przystał.
Putin zwykle odpowiada tylko na starannie wyselekcjonowane pytania, np. podczas dorocznej sesji dla dziennikarzy z całego świata. Rzadko pokazuje się w miejscach, gdzie może dojść do nieprzewidzianych spotkań ze zwykłymi ludźmi.