Rodzina

Kto po rozwodzie spłaca kredyt - poradnik "Rzeczpospolitej"

Adobe Stock
To bank decyduje, kto po rozwodzie spłaca kredyt – mówi wiceprezes stołecznego Sądu Rejonowego.

"Rzeczpospolita": Mówimy, panie sędzio: podział majątku dorobkowego, czyli wspólnego, ale kłopoty nastręcza już samo ustalenie, co do niego należy.

Artur Grajewski, sędzia, wiceprezes Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy: Majątek wspólny to przede wszystkim przedmioty nabyte przez małżonków, ale również jedno z nich, w czasie trwania wspólności, mówiąc potocznie, ich dorobek, a także dochody z pracy i innych źródeł. Nie jest ważne, czy któryś z małżonków zarabia więcej od drugiego, albo czy jeden z nich w ogóle nie pracuje. W świetle prawa dochody jednego z małżonków tworzą majątek wspólny obojga. Podobnie z przedmiotami nabytymi w trakcie małżeństwa. Co do zasady bez względu na to, czy nabywcą był jeden z małżonków czy oboje, przedmiot wchodzi do ich majątku wspólnego.

A gdy np. auto zostało nabyte za pieniądze osobiste zgromadzone przez jednego z małżonków przed ślubem albo otrzymane w spadku?

Wejdzie wówczas z mocy prawa do majątku osobistego małżonka, w związku z czym nie będzie podlegać podziałowi w razie ustania wspólności, w szczególności w wyniku rozwodu. Jeśli zaś tylko część środków na zakup rzeczy wspólnej będzie pochodziła z majątku osobistego, małżonek będzie mógł rozliczyć swój nakład podczas podziału majątku wspólnego.

Nierzadko we wspólnym majątku jest spadek, np. działka po teściu. Czy jednak należała tylko do teścia czy także do teściowej? Czy to też przy dzieleniu dorobku trzeba ustalać?

Spadek powinien wejść do majątku osobistego. Jeśli zaś z woli spadkodawcy wszedł do majątku wspólnego, to przy dziale tego majątku konieczne będzie również dokonanie działu spadku po zmarłym rodzicu i podział majątku wspólnego rodziców/teściów.

Czym te kwestie dowodzić, zwłaszcza gdy do podziału dochodzi kilka lat po rozwodzie?

Co do zasady musimy tylko wykazać za pomocą wszelkich dostępnych dowodów, jak dokumenty prywatne (np. faktury, umowy) i urzędowe (np. wypisy aktów notarialnych, odpis księgi wieczystej), zeznania świadków etc., że dany przedmiot został nabyty w czasie, gdy obowiązywał ustrój wspólności majątkowej.

Wykazanie, panie sędzio, że dany składnik nie należy do wspólnego majątku, obciąża małżonka, który twierdzi, że należy wyłącznie do niego?

Tak. To małżonek, który chciałby wyłączenia jakiejś rzeczy z majątku dorobkowego, musiałby udowodnić, że składnik ten wszedł do jego majątku osobistego. Jeśli tego nie uczyni, sąd powinien przyjąć, że przedmiot ten wchodzi w skład majątku wspólnego małżonków i podlega podziałowi.

Trudno nie zauważyć, że wiele z tych spraw jest wytaczanych po kilkunastu latach od rozwodu. Co jest przyczyną tego zwlekania z podziałem majątku?

Sam się nad tym niejednokrotnie głowię. Logiczne byłoby jak najszybsze dokonanie podziału majątku wspólnego, kiedy nie ma jeszcze większych kłopotów z zebraniem dowodów, pamięci świadków nie dotknął ząb czasu, a przedmioty majątkowe nabyte wspólnie przedstawiają jakąś wymierną wartość. Być może przyczyną jest niska świadomość prawna społeczeństwa albo obawa o koszty postępowania.

A co z kredytami i hipoteką. Do Sądu Najwyższego wpłynęło właśnie pytanie prawne, czy kredyt zaciągnięty na kupno domu lub mieszkania, a dokładniej zabezpieczającą go hipotekę, należy uwzględnić w wycenie tego majątku przy rozstaniu.

Kolokwialnie rzecz ujmując, łatwiej wziąć rozwód z małżonkiem niż z bankiem. Kredyt zaciągnięty przez małżonków na zakup nieruchomości w trakcie małżeństwa obciąża ich bez względu na to, czy pozostaną małżeństwem, a także komu taka nieruchomość przypadnie w wyniku podziału majątku wspólnego. Dzieje się tak dlatego, że małżonkowie nie są tylko dłużnikami rzeczowymi banku (z tytułu ustanowionej na nieruchomości hipoteki), ale również jego dłużnikami osobistymi. Dlatego tylko od dobrej woli banku zależy, czy zwolni z długu małżonka, któremu nie przypadła w udziale nieruchomość obciążona hipoteką. W mojej ocenie w obecnym stanie prawnym nie ma podstaw do obniżania wartości majątku wspólnego o obciążenie hipoteczne.

Czy te sprawy Kowalski jest w stanie, bez ryzyka dla siebie, prowadzić bez prawnika?

Jestem zwolennikiem korzystania z pomocy fachowego prawnika, tj. radcy prawnego lub adwokata w każdej, nawet najbłahszej sprawie. Osoby te wiedzą i doświadczeniem zawodowym będą nas wspierać w toku postępowania, nie tylko przed sądem. Wiele zagadnień można uzgodnić jeszcze przed rozprawą, właśnie dzięki pomocy prawnika, by samo postępowanie trwało następnie krócej i było tańsze.

—rozmawiał Marek Domagalski

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL