Reklama

40 łapówek Daniela Ś.: Układ policji z agencjami towarzyskimi

Układ elity policji i właścicieli agencji towarzyskich opierał się na darmowym seksie i niespotykanej ochronie seksbiznesu – oskarżenie prokuratury szokuje.

Aktualizacja: 31.08.2020 12:09 Publikacja: 30.08.2020 19:03

Dzięki ochronie policjantów z CBŚ sutenerzy i ich biznes byli nietykalni przez 16 lat

Dzięki ochronie policjantów z CBŚ sutenerzy i ich biznes byli nietykalni przez 16 lat

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

„Biały apartament" do dyspozycji w agencji towarzyskiej sutenerów z Ukrainy, darmowe usługi prostytutek, tańce striptizerek, imprezy i whisky – za to mieli się sprzedawać policjanci (dziś już eks) z „elitarnego" Centralnego Biura Śledczego Policji na Podkarpaciu. Dzięki temu sutenerzy i ich biznes byli nietykalni przez 16 lat – aż do 2017 r.

„Rzeczpospolita" dotarła do zarzutów i głównych tez aktu oskarżenia przeciwko byłym policjantom, jaki po czterech latach śledztwa przygotował Małopolski Wydział Prokuratury Krajowej.

Apartament i whisky

Akt oskarżenia potwierdza to, o czym wielokrotnie pisała „Rz" – że seksbiznes braci Aleksieja i Jewgenija R. był pod specjalną ochroną wpływowych policjantów CBŚP.

Skala korupcji, jej formy i czas trwania „układu" są porażające.

Na ławie oskarżonych zasiądą: Krzysztof B. (były szef zarządu CBŚP w Rzeszowie), pracujący tam Daniel Ś. (były naczelnik wydziału do zwalczania przestępczości ekonomicznej), Damian W. (wieloletni naczelnik wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej) i Piotr J. (były naczelnik wydziału w Przemyślu – rzeszowskiego zarządu CBŚP). A także Ryszard J. – szef policyjnego Biura Spraw Wewnętrznych w Rzeszowie oraz wywodzący się z policji Robert P. – ostatnio kierujący delegaturą CBA w Rzeszowie. Wszyscy mają zarzuty sprowadzające się do tzw. parasola ochronnego, przez co bracia R. mogli latami prowadzić seksbiznes, w tym dla VIP i polityków.

Reklama
Reklama

Policjant Daniel Ś. miał u sutenerów największe „chody". W ich hotelu w Świlczy miał dostać do dyspozycji dwupoziomowy „biały apartament" nr 27 (salon, sypialnie i łazienka z okrągłą wanną) do imprez z prostytutkami i striptizerkami, z których korzystał latami za darmo. Tak jak z posiłków i trunków. Ś. miał przyjąć od braci co najmniej 40 korzyści majątkowych (od 2000 r. do lutego 2016 r., gdy wpadł) – wskazuje akt oskarżenia. Miał zdradzać służbowe tajemnice i jako łapówkę przyjąć też pięć sztuk urządzeń do...wypieku naleśników.

Korzystanie z „białego apartamentu" Daniel Ś. załatwił swojemu szefowi Krzysztofowi B. – ten miał sześciokrotnie przyjąć od braci korzyści w postaci darmowych usług prostytutek, tańców erotycznych, alkoholu, posiłków.

Miało dochodzić do skandalicznych sytuacji. W grudniu 2014 r. Krzysztof B. ze szkolenia w Zakopanem kazał zawieźć służbowym autem siebie i innych 160 km – do agencji braci R. w Tarnowie na imprezę dla policjantów z udziałem prostytutek, i z powrotem. Podobnie w 2015 r., gdy policjanci z dyżuru musieli go wieźć 50 km i czekać pod agencją kilka godzin.

Z darmowego seksu, trunków, posiłków miał korzystać też Damian W. (16-krotne przyjęcie korzyści) i Piotr J. (pięciokrotne).

Ślepi i głusi

Robert P. z darmowego seksu nie korzystał, ale bracia R. mieli trzykrotnie opłacić mu imprezy, w tym wstęp do klubu go-go (w latach 2003 r. – 2005 r., gdy był w policji). Według śledczych, już będąc w CBA, nie ścigał policjantów chroniących sutenerów, choć o nich wiedział. Miał też przekazywać Danielowi Ś. obciążające go informacje, jakie wpływały do CBA. Co zaskakujące, jako szef delegatury CBA Robert P. sprawnie rozpracował inny wątek układu podkarpackiego – powiązania biznesmena z Leżajska m.in. z politykami.

Całości chorego układu, który zapewniał sutenerom nietykalność, dopełniał Ryszard J. – szef policyjnego BSW, które powinno tropić nadużycia w policji. Niczego „nie widział". Co więcej, miał przekazywać Danielowi Ś. obciążające go anonimy i ukryć informacje o bliskich kontaktach Ś. z osobą poszukiwaną 15 lat listem gończym.

Reklama
Reklama

Istnienie patologii ujawnił w 2012 r. bokser Dawid Kostecki, a dopiero w lutym 2016 r. przerwał ją nalot ABW. Najpierw wpadł Daniel Ś., później kolejni policjanci.

Według Prokuratury Krajowej korupcja w strukturach kierowniczych rzeszowskiego CBŚP miała charakter systemowy, a policjanci podejmowali bezprawne, ochronne działania nad działalnością braci R. kierujących międzynarodową, zorganizowaną grupą przestępczą.

Uzasadnienie aktu oskarżenia ma 630 stron i jest ściśle tajne z uwagi na „skalę przestępczej działalności, jej kamuflowanie, rangę osób objętych śledztwem, i znaczenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego kraju".

Dwa lata temu bracia R. zostali skazani – dobrowolnie poddali się karze.

Daniel Ś. nie przekonał śledczych, że bywanie w agencjach było częścią jego policyjnej pracy. Wbrew pogłoskom nie został tzw. małym świadkiem koronnym. Odszedł z policji, dziś jest „gwiazdą" filmu Partyka Vegi, który wchodzi do kin.

Oskarżonym grozi do dziesięciu lat więzienia.

Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Przestępczość
Kolejny skandal korupcyjny wstrząśnie Ukrainą? NABU i SAP ujawniły proceder w Radzie Najwyższej
Przestępczość
Zamach w Australii. Ofiar mogło być znacznie więcej, ale bomby nie wybuchły
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Przestępczość
Afera we Francji. Rezydencja Emmanuela Macrona od lat okradana
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama