Przestępczość

Ciech: Poręczenie zamiast aresztu

Obrońca Pawła T. zaproponował milion złotych poręczenia
Fotorzepa, Robert Gardziński
Sąd nie aresztuje urzędników, którzy prywatyzowali Ciech, ale ocenia, że prokuratura ma mocne dowody.

Prokuratura zaskarży decyzję sądu o wypuszczeniu na wolność dwóch z sześciu podejrzanych w sprawie nieprawidłowości w prywatyzacji chemicznego giganta. Śledczy chcą aresztować tylko Pawła T., byłego wiceministra skarbu, i Tomasza Z., zastępcę dyrektora Departamentu Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji w resorcie w czasach rządu PO–PSL.

– Wynika to z obawy, że na wolności mogą podejmować działania, które zaszkodzą postępowaniu – tłumaczy Waldemar Łubniewski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Według nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej" podejrzani zaprzeczają zarzutom i zapewniają, że prywatyzacja była przeprowadzona zgodnie ze sztuką. Za Pawła T. złożyło poręczenie przed sądem 30 osób, a obrońca byłego wiceministra zaproponował milion złotych kaucji, ale prokuratura nie chce o tym słyszeć.

Prok. Łubniewski podkreśla, że sąd przyznał, iż zgromadzony materiał dowodowy w dużym stopniu uprawdopodabnia, że podejrzani dopuścili się zarzucanych im przestępstw. Uznał jednak, że nie ma obawy matactwa, bo, jak podkreśla Prokuratura Krajowa, „prokuratura zgromadziła już bardzo obszerny, niemal kompletny materiał dowodowy, zabezpieczyła dokumenty".

Wobec pozostałych czterech podejrzanych – urzędników oraz dwóch doradców z ING Securities, którzy wyceniali wartość Ciechu – prokurator zastosował poręczenia majątkowe w wysokości od 40 tys. zł do 150 tys. zł. Dodatkowo wobec Jakuba W., urzędnika departamentu zajmującego się prywatyzacjami państwowych spółek, zastosowano zakaz opuszczania kraju z zabraniem paszportu. Jakub W. był kierownikiem zespołu zajmującego się sprawą sprzedaży akcji spółki Ciech SA. Powstał on po wpłynięciu oferty ze strony KI Chemistry do Ministerstwa Skarbu Państwa w grudniu 2013 r. Bezpośredni nadzór nad pracami tego zespołu sprawował ówczesny wiceminister skarbu Paweł T.

W poniedziałek byłym urzędnikom Ministerstwa Skarbu Państwa postawiono zarzuty dotyczące niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Dwóch z nich podejrzanych jest dodatkowo o poświadczenie nieprawdy w dokumentach. Ze względu na to, że szkoda dla Skarbu Państwa jest wysoka, podejrzanym grozi aż do dziesięciu lat więzienia.

Doradcy ING Securities SA, którzy dostarczyli ministerstwu wycenę, którą posługiwano się przy podejmowaniu przez ministra dalszych decyzji, usłyszeli zarzuty pomocnictwa. Wycena ta – zdaniem Najwyższej Izby Kontroli oraz prokuratury – zawierała nierzetelną, zaniżoną wartość akcji chemicznej spółki. Część z podejrzanych, jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", złożyła bardzo obszerne wyjaśnienia.

Zdaniem prokuratury państwowe akcje Ciechu sprzedano za tanio.

Prokuratura Krajowa potwierdza, że sprawa ma charakter rozwojowy. „Nie można wykluczyć kolejnych zatrzymań i zarzutów" – poinformowała w środę w komunikacie.

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy sprzedaży państwowego Ciechu wszczęto wiosną 2015 r. w oparciu o materiały wyłączone z tzw. afery taśmowej. Był to stenogram podsłuchanej w restauracji Sowa & Przyjaciele rozmowy wiceministra skarbu Rafała Baniaka z Piotrem Wawrzynowiczem – lobbystą przedstawiającym się jako współpracownik Kulczyka. W jej trakcie miała paść sugestia o rzekomej łapówce. Jednak Kulczyk Holding zaprzeczało, by Wawrzynowicz reprezentował Kulczyka.

Dziś prok. Łubniewski odmawia informacji, czy Baniak i Wawrzynowicz byli przesłuchani w śledztwie. – Na tym etapie tego nie ujawniamy – stwierdza rzecznik.

Ale spotkania z przedstawicielami Kulczyk Investment w sprawie prywatyzacji Ciechu (prokuratura jest posiadaniu notatek ze spotkania) odbywały się oficjalnie w resorcie skarbu (dziś już nieistniejącym – zlikwidował je nowy rząd PiS) lub w siedzibie Polskiej Rady Biznesu. Brali w nich udział wiceministrowie Paweł T. i Rafał Baniak. Dowodem są notatki z czterech takich spotkań, które odbywały się w okresie trwania wezwania do zakupu Ciechu, a więc pomiędzy 5 marca 2014 r. i 30 maja 2014 r.

Ciech w komunikacie poinformował, że „sprzedaż akcji odbyła się w drodze najbardziej transparentnego procesu zmiany kontroli na rynku kapitałowym, jakim jest odpowiedź na publiczne wezwanie do sprzedaży akcji".

CBA zabezpieczyło w mieszkaniach podejrzanych dużą ilość nośników, m.in. laptopów, pendrive'ów i telefonów. – Obecnie są one poddawane analizie – informuje Piotr Kaczorek z Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL