fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Zbrodnia w Wawrze: Szkolny mord za dług?

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że motywem zabójstwa chłopca w szkole podstawowej w Wawrze były rozliczenia za narkotyki
EAST NEWS
Posiadanie narkotyków oraz rozboje m. in. z nożem w ręku – tych przestępstw nieletnich przybyło w 2018 roku.

Motywem zabójstwa chłopca w szkole w warszawskiej dzielnicy Wawer miał być rzekomy dług dotyczący rozliczeń za narkotyki lub dopalacze – to według wstępnych ustaleń policji tło napaści 15-latka, który rzucił się z nożem i zabił kolegę.

Ta wstępna wersja (jeśli się utrzyma) potwierdzi statystyki wskazujące na plagę, jaką są przestępstwa narkotykowe nieletnich – stanowią ponad jedną trzecią wszystkich czynów kryminalnych, które popełniają młodzi – wynika z danych Komendy Głównej Policji, które przeanalizowała „Rzeczpospolita".

Czy był odurzony?

Do tragedii doszło w piątek w Szkole Podstawowej przy ul. Króla Maciusia. 15-letni Emil B. po kłótni ze starszym o rok kolegą zadał mu kilka ciosów nożem, powodując zgon.

Dla policji sprawa jest priorytetowa – ze względu na powagę czynu, miejsce, w jakim do niego doszło, i z powodu konieczności jak najszybszego „uspokojenia nastrojów". Zbrodnia wstrząsnęła bowiem uczniami, w sieci pojawiła się lawina komentarzy, po tragedii przed szkołą doszło do kłótni.

– Apelujemy o spokój oraz powstrzymanie się od zamieszczania w internecie niepotrzebnych, podgrzewających emocje ocen – mówi Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Sprawca jest już w schronisku dla nieletnich, a policjanci z udziałem prokuratora prowadzą intensywne czynności. Oprócz oględzin m.in. przesłuchali dotąd kilkanaście osób, zlecili też badania toksykologiczne Emila B. – Badamy, czy sprawca był pod wpływem środków odurzających. Wszystkie okoliczności zbrodni wyjaśnia utworzona w komendzie rejonowej policji specjalna grupa funkcjonariuszy – dodaje Marczak.

Sąd przekazał prowadzenie sprawy prokuraturze, co oznacza, że nastolatek będzie sądzony jak dorosły. Formalnie śledztwo będzie wszczęte, kiedy decyzja sądu w tym zakresie (wydana w sobotę) się uprawomocni.

Wstępne ustalenia policji wskazują na to, że nastolatki pokłócili się o ok. 1500 zł, które rzekomo jeden z chłopców był winien drugiemu w ramach rozliczeń narkotykowych. To według informacji „Rzeczpospolitej" najbardziej prawdopodobny motyw. – Wykluczyliśmy, by powodem ataku była nienawiść na tle narodowościowym, choć ofiara to syn Ukrainki i Turka – mówi jeden ze śledczych.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że sprawca już wcześniej wykazywał zachowania przemocowe. Śledczy zbadają więc także, czy szkoła podjęła – kiedy i jakie – działania mające temu przeciwdziałać.

24 tys. przestępstw

Pierwsza tak drastyczna tragedia w placówce oświatowej podaje w wątpliwość optymistyczne statystyki dotyczące przestępczości nieletnich. Wynika z nich, że generalnie, nastąpił spadek. Jednak są kategorie czynów, które utrzymują się na wysokim poziomie lub wzrastają.

W ubiegłym roku nieletni popełnili ponad 24 tys. przestępstw kryminalnych – o 1,2 tys. mniej niż rok wcześniej. Rzadziej kradli czy wszczynali bójki. Ale częściej wikłali się w przestępstwa narkotykowe – w minionym roku popełnili ich blisko 9 tys. (o 55 więcej), czyli 36 proc. wszystkich z ich udziałem. Blisko dwukrotnie więcej było rozbojów dokonanych przez nieletnich z użyciem niebezpiecznego narzędzia – wzrost z 15 do 27 (choć ogólna liczba rozbojów spadła). Przybyło też 432 (wzrost do 2,6 tys.) włamań z udziałem nieletnich.

To przestępstwa stwierdzone przez policję. Do nich dochodzą drobniejsze incydenty – choć dla dzieci dokuczliwe, i zakłócające ich poczucie bezpieczeństwa. W tym wymuszanie pieniędzy, batonów, zabieranie telefonów komórkowych czy też szarpanie, popychanie i inne przejawy przemocy fizycznej lub psychicznej, jakie zwykle starsi uczniowie stosują wobec młodszych. – Przemoc w szkołach to codzienność – mówi nam nauczycielka ze szkoły podstawowej pod Warszawą.

Dyrekcje szkół, choć nie jest to normą, często ukrywają problem tak długo, jak się da, w błędnym przekonaniu, że np. wezwanie policji obniży prestiż szkoły. – U nas troje dzieci odeszło, troje kolejnych rodzice przenieść do innych szkół. Wszystko przez Andrzeja (imię zmienione – red.) – opowiada nauczycielka. Chłopak terroryzuje inne dzieci. – Stosuje agresję słowną, wulgaryzmy, także dotyczące treści seksualnych, bije inne dzieci – opowiada nam nauczycielka.

– Szkoła zareagowała dopiero po roku, gdy chłopak zapowiedział, że do klasy przyjdzie z nożem i pistoletem i „zrobi porządek" – dodaje matka innego dziecka. Dyrekcja szkoły zorganizowała warsztaty na temat przemocy, ale nie chodzą na nie ani agresywny uczeń, ani jego rodzice, którzy nie widzą problemu. Sprawą zajmuje się zespół ds. nieletnich lokalnej policji, i sąd dla nieletnich. Na razie nie wiadomo, jakie podejmie decyzje. Chociaż postępowanie dotyczy demoralizacji dziecka, rodzina agresywnego chłopca nie jest objęta wsparciem ze strony kuratora.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA