fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Nauczyciele i dyrektor szkoły odpowiedzą za śmierć ucznia

Fotorzepa, Jakub Dobrzyński
W śledztwie po zabójstwie ucznia w SP nr 195 w Warszawie prokurator oceni nie tylko zachowanie sprawcy, ale także opiekunów zamordowanego ucznia.

Najpewniej w przyszłym tygodniu okaże się, kiedy przez warszawską prokuraturę formalnie zostanie wszczęte śledztwo dotyczące śmierci ucznia w jednej ze stołecznych podstawówek. W piątek sąd zdecydował o przekazaniu sprawy prokuraturze. Możliwe, że sprawca Emil B. będzie sądzony jak dorosły.

– W sobotę mija siedmiodniowy termin na złożenie zażalenia w tej sprawie. Jeśli ono nie wpłynie, od poniedziałku ruszy postępowanie – mówi „Rzeczpospolitej" jeden ze śledczych. Dodaje, że prokuratura będzie badać wszystkie okoliczności sprawy, w tym także odpowiedzialność nauczycieli i dyrektora, który ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w placówce.

Czytaj też:

Wina w nadzorze

Do obowiązków nauczyciela zalicza się nie tylko prowadzenie zajęć dydaktycznych i opiekuńczych, ale też „zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę". Ponadto przepisy prawa karnego stanowią, że rodzic lub opiekun odpowiada za czyny dokonane przez nieletniego.

– Żeby pociągnąć nauczyciela do odpowiedzialności karnej, trzeba by udowodnić mu konkretne zachowanie skutkujące narażeniem podopiecznych na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Chodzi o konkretne niebezpieczeństwo, które sprawca przewidywał albo co najmniej mógł przewidzieć – tłumaczy Tomasz Przybecki, adwokat w Kancelarii Przybecki. – Jest ono zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Czy w tym przypadku odpowie nauczyciel dyżurujący tego dnia na korytarzu?

– Trudno powiedzieć. Nie potrafię jednak sobie wyobrazić, co przy takiej dynamice zdarzeń miałby zrobić nauczyciel, by zapobiec tym wydarzeniom – mówi Przybecki. – Myślę, że o winie nauczyciela można by mówić tylko gdyby opuścił swoje stanowisko pracy – dodaje.

Podobnego zdania jest mecenas Jacek Kondracki.

– Myślę, że pociągnięcie do odpowiedzialności tego nauczyciela, który akurat na tej przerwie pełnił dyżur, jest nieuzasadnione – tłumaczy.

Inaczej jest z odpowiedzialnością dyrektora.

– Jeśli prawdą jest, że uczeń, który zabił, od dawna sprawiał kłopoty wychowawcze, był agresywny i niebezpieczny, to dlaczego dyrekcja szkoły nie podjęła radykalnych działań, by ochronić innych uczniów – pyta Kondracki.

Niewykluczone też, że w chwili zabójstwa sprawca był pod wpływem środków odurzających.

– Gdyby prawdą okazało się to, że uczeń pod wpływem narkotyków przebywał w szkole przez kilka godzin i nikt nie zareagował na jego odbiegające od normy zachowanie, to można się zastanawiać nad winą szkoły – dodaje Tomasz Przybecki.

Bada kurator i miasto

Niezależnie jednak od działań prokuratury swoje postępowanie prowadzi Kuratorium Oświaty w Warszawie. – Wystąpiliśmy do dyrektora o przekazanie pisemnych informacji o zdarzeniu. W szkole zostanie przeprowadzona również kontrola m.in. w obszarze zapewnienia bezpieczeństwa uczniom i udzielania pomocy psychologiczno-pedagogicznej – informuje Andrzej Kulmatycki, rzecznik stołecznego kuratorium.

Kurator zwrócił się też do organów prowadzących szkół w województwie mazowieckim o pilne przeprowadzenie działań sprawdzających bezpieczeństwo w szkołach i placówkach. Dyrektorzy zostali zobowiązani do przeprowadzenia jeszcze w maju rad pedagogicznych, spotkań z rodzicami i uczniami, dotyczących m.in. procedur bezpieczeństwa.

Swoje działania wdrożyło także miasto.

– W poniedziałek zlecona została kontrola w szkole pod kątem procedur. Na podstawie jej wyników będziemy podejmować odpowiednie działania – mówi Katarzyna Pienkowska ze stołecznego ratusza.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA