fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Drgnęło w eksporcie broni

Nasz przebój eksportowy S-70i Black Hawk produkowany w mieleckich zakładach należących do Lockheed Martin
Fotorzepa, Radek Pasterski
Za wcześnie mówić jednak, że to przełom po latach zapaści, skoro prawie połowę z 500 mln euro przynosi sprzedaż produkowanych tu zachodnich śmigłowców.

Tysiąc karabinów do Nigerii, zestawy rakietowe Grom na Litwę i do USA, używane transportery i peryskopy dla Kijowa, moździerze do Iraku, części do Algierii, a przede wszystkim robione przez koncerny śmigłowce i ich komponenty – to wszystko sprzedała za granicę w zeszłym roku polska zbrojeniówka. Uzyskała 0,5 mld euro.

Wartość eksportu broni jest wciąż poniżej naszych możliwości, ale po okresie mizerii w dyskretnym biznesie dwa ostatnie lata były nieco lepsze. W 2018 r. – jak wynika ze sprawozdań MSZ dla Brukseli – na polskich granicach zarejestrowano wywóz nowego i używanego sprzętu koncesjonowanego wartości 487 mln euro.

Czytaj także: MON obiecuje wyścig zbrojeń za 500 miliardów złotych 

Nie da się ukryć, że na wynik – ok. 2 mld zł z polskiego eksportu uzbrojenia i technologii podwójnego przeznaczenia – zapracowały głównie skrzydlate firmy należące do zachodnich koncernów lotniczych. Autorzy raportu MSZ podsumowują tę kwestię jednoznacznie: zasadniczą częścią naszych dochodów z zagranicznej sprzedaży „pozostaje kooperacyjny eksport (...) firm współpracujących z zagranicznymi koncernami lub ich polskich spółek zależnych".

Dyskretny biznes

Producenci sprzętu wojskowego i środków bojowych, którzy muszą zabiegać o urzędowe zezwolenie na zagraniczną sprzedaż koncesjonowanych wyrobów militarnych, wykorzystali w 2018 roku tylko część tzw. licencji eksportowych. To nic nowego, raczej standard. – Spektakularnych transakcji zbrojeniówki w zeszłym roku nie było, bo w tym biznesie, przenikniętym polityką i otoczonym dyskrecją, liczą się budowane latami kontakty i zaufanie – zauważa Sławomir Kułakowski prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju.

Militarni eksperci, tacy jak Wojciech Łuczak, wiceprezes Agencji Altair, wydawcy fachowego pisma „Raport", nie mają wątpliwości: 0,5 mld euro uzyskane z eksportu uzbrojenia jest zdecydowanie poniżej oczekiwań i możliwości firm skupionych choćby w Polskiej Grupie Zbrojeniowej (PGZ). – W tym samym 2018 r. niewielka Białoruś, producent m.in. dobrej jakości wojskowej optoelektroniki, czy Serbia wyciągnęły z rynku broni dwukrotnie więcej od Polski. Szwecja zainkasowała w tym czasie 1,2 mld euro – mówi Łuczak. Analityk zwraca uwagę na paradoksy zbrojeniowego biznesu: w 2018 r. Czesi odebrali z Polski prawie 7 tys. karabinów, a do tego wyrzutnie rakietowe BM 21 i RM 70 z rodziny Grad. Potrafili na tym zarobić, odsprzedając broń do krajów Północnej Afryki.

Paradoksów jest więcej. Już kolejny rok połowa eksportowych przychodów branży obronnej przypada na statki powietrzne i lotnicze komponenty, które wysyłają do swych central polskie zakłady – PZL Mielec należący do amerykańskiego giganta zbrojeniowego Lockheed Martin czy WSK Świdnik, własność włoskiej obronnej grupy Leonardo.

To właśnie obronny potentat zza Atlantyku odpowiada w decydującej mierze za niezły wynik sprzedaży do USA produktów militarnych wycenionych w 2018 r. na ponad 175 mln euro (wysyłamy do USA głównie kabiny i inne części konstrukcji śmigłowców potrzebne do produkcji w Sikorsky Aircraft). Eksportujemy też helikoptery S70 – i eksportową wersję black hawków doposażaną do standardu maszyn szturmowych. To właśnie zeszłoroczna sprzedaż takich śmigłowców do Chile zdecydowała o nagłym skoku eksportu polskiej broni do tego kraju (ponad 91 mln euro).

Po USA, Chile i Francji (ponad 30 mln euro), na czwartej pozycji odbiorców uzbrojenia made in Poland była w 2018 r. RPA(30 mln euro). Wysyłaliśmy tam komponenty do kołowych wozów bojowych Badger, bliźniaczej wersji Rosomaka, budowanej przez firmę Denel na licencji fińskiej Patrii.

Sprzęt dla Kijowa

Eksperci podkreślają, że w 2018 r., z lepszym niż rok wcześniej skutkiem robiliśmy interesy zbrojeniowe z Ukrainą. Wartość sprzedaży sprzętu wojskowego dla Kijowa sięgnęła 27 mln euro. – To jednak zasługa przede wszystkim prywatnych polskich firm dysponujących prawem do handlu sprzętem specjalnym i środkami bojowymi – twierdzi Sławomir Kułakowski.

Na liście oręża wysłanego do naszego wschodniego sąsiada znalazły się używane ciężkie transportery gąsienicowe MTLB (dziewięć sztuk) czy około 100 dział bezodrzutowych, a także sporo części zamiennych, elementów bojowej elektroniki, m.in. komponenty systemów obserwacyjnych.

Znaczącą technologiczną cegiełkę eksportową dołożyła w 2018 r. prywatna Grupa WB Electronics. Ożarowska firma wysyłała za granicę głównie elektronikę: urządzenia komunikacji, dowodzenia i zarządzania polem walki. Sprzedawała też uderzeniowe systemy bezzałogowe i rozpoznania powietrznego. Tomasz Badowski z Grupy WB tradycyjnie skąpił informacji: – Firma nie ujawnia szczegółów eksportowych transakcji – stwierdził w rozmowie telefonicznej z... Wietnamu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA