fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Podkarpacka artyleria na wirażu. Prezes nagle odchodzi

Zaledwie tydzień po kadrowym tąpnięciu w zarządzie Polskiej Grupy Zbrojeniowej ze stanowiska na własną prośbę odchodzi prezes największej artyleryjskiej fabryki w kraju - Huty Stalowa Wola. Problem w tym, że podkarpacka zbrojownia realizuje właśnie rekordowy w historii kontrakt zbrojeniowy.

Bernard Cichocki wprowadzony do huty w czasach „dobrej zmiany” twardo negocjował z MON największe w krajowej zbrojeniówce warte ok. 4,5 mld zł kontrakty na haubice Krab i moździerze Rak. W odróżnieniu od byłego już szefa PGZ Jakuba Skiby, który zrezygnował z funkcji, bo nie poradził sobie z uzdrowieniem słabnących fabryk broni, prezes HSW uporządkował firmę, przeprowadził skuteczny program naprawczy i przygotował grunt pod realizację ogromnych zamówień artyleryjskich.

Jego styl zarządzania, zwłaszcza dyscyplinowania załogi nie wszystkim w hucie się podobał, konsekwentne przywracanie finansowej równowagi w trudnym zbrojeniowym biznesie okazało się jednak skuteczne. W dwa lata z zadłużenia liczącego niemal 50 mln zł, wyprowadził podkarpacką „artylerię" na plus. Po pierwszych 8 miesiącach tego roku zysk netto huty sięgnął 17 mln zł.

Zarządzać każdy może?

O bezpośrednich przyczynach swojego odejścia prezes HSW nie chce rozmawiać. Nieoficjalnie mówi się, że zdecydował się zmienić branżę na taką, w której łatwiej o zawodową satysfakcję. Także finansową.

Zobacz także: Cichocki: Najnowszy sprzęt Huty na MSPO

Cichocki jest przekonany, że po pełnym tarć i zawirowań okresie restrukturyzacji sprawy huty wreszcie idą w pożądanym kierunku. – Aby w procesie rozpędzania produkcji utrzymać kruchą równowagę i pozytywne tendencje - na czele nowego zarządu HSW potrzebny jest dziś profesjonalny manager, nieuwikłany w lokalne spory polityczne – sugeruje Cichocki.

Czy rada ustępującego szefa HSW zostanie wysłuchana? Nie ma takiej pewności. A stawka w tej grze jest wysoka.

Dalekonośne haubice krab, samobieżne moździerze rak z Podkarpacia zaczynają wyznaczać dziś artyleryjskie standardy w siłach zbrojnych i budują technologiczne kompetencje całego państwowego, obronnego holdingu PGZ. Pod rządami Cichockiego stalowowolska firma, jak żaden inny zakład wywodzący się bezpośrednio z tradycji COP wyrastała na niekwestionowanego lidera krajowej zbrojeniówki.

Podnoszenie armat

Eksperci śledzący rozwój huty nie maja wątpliwości. Postęp w dziedzinie lufowej artylerii nie wziął się z niczego. - Wojska lądowe już po historycznym przełomie miały w miarę skonkretyzowany plan, a firmy takie jak HSW wbrew codziennej mizerii zawczasu myślały o rozwoju technologii – tłumaczy Mariusz Cielma ekspert militarny i szef Nowej Techniki Wojskowej. Prawdziwy cud polegał na tym, że wszystkim, także kolejnym ekipom resortowych decydentów mimo potknięć i przeciwności, nie zabrakło konsekwencji aby lufową artylerię wyposażyć w cyfrowe technologie.

Andrzej Kiński szef pisma Wojsko i Technika potwierdza, że wielkie, warte miliardy złotych zamówienia wojskowe dla Huty Stalowa Wola to nie uśmiech losu ani przypadek. W podkarpackiej spółce nawet w trudnych czasach i przy nie zawsze sprzyjających politycznych wiatrach nie zaniedbywano prac rozwojowych i starano się znaleźć na nie pieniądze. - HSW wcześniej niż inne państwowe przedsiębiorstwa dostrzegła też korzyści jakie może przynieść współpraca z prywatnymi, innowacyjnymi spółkami przy realizacji trudnych programów zbrojeniowych – mówi Kiński.

Czas inwestycji

Bernard Cichocki przyznaje, że właśnie teraz firma przyspiesza. W podkarpackim centrum artyleryjskim trwa pełna mobilizacja i rozbudowa infrastruktury. Huta w ekspresowym tempie, za ponad 40 - mln zł unowocześnia przede wszystkim produkcję - Najbliższe inwestycje mają przygotować firmę do przejęcia od koreańskiego licencjodawcy technologii budowy podwozi do krabów. - Powinniśmy być w pełni gotowi do 2019 roku – mówi schodzący z posterunku szef HSW.

Do końca roku w nowej hali urządzona zostanie nowoczesna linia technologiczna do spawania opancerzonych korpusów podwozi i pancernych wież bojowych do haubic a także innych wojskowych pojazdów . Obok zautomatyzowanych stanowisk ślusarskich i spawalniczych znajdą się przemysłowe roboty, rentgenowskie skanery i potężna, unikalna frezarka bramowa do obróbki całych korpusów wozów pancernych.

W firmie od połowy obecnej dekady trwa też budowa i osiąganie kolejnych poziomów doskonałości w nowoczesnej lufowni. Najnowszej generacji specjalistyczne obrabiarki już wiercą lufy moździerzy 120 mm. Przygotowanie pełnej produkcji z bruzdowaniem, wygładzaniem i utwardzaniem potężnych armat 155 mm do Krabów, wchodzi właśnie w fazę testów.

Szukanie specjalistów

W podkarpackiej zbrojowni - jak w całej gospodarce - coraz bardziej brakuje specjalistów. W tym roku huta zatrudniła już kilkudziesięciu nowych fachowców ale to wciąż za mało.

- Jeszcze kilka lat temu do naszej fabryki przyciągała ludzi perspektywa pracy „w jednym z najnowocześniejszych zakładów produkcyjnych w polskiej zbrojeniówce", teraz młodzi ludzie z Podkarpacia chłodno analizują korzyści a firmę najpierw chcą sobie obejrzeć z bliska – mówi Jowita Jajdelska Rzecznik HSW.

– Od początku roku zatrudniliśmy już kilkudziesięciu nowych pracowników, prowadzimy ciągły proces rekrutacji i nie ukrywamy że próbujemy przyciągnąć do Huty najlepiej wykwalifikowanych specjalistów z branży. Do końca tego roku chcemy przyjąć kolejnych pracowników – mówi Jajdelska .

Pani rzecznik HSW twierdzi, że firma oferuje przyzwoite zarobki w górnej średniej liczonej dla Podkarpacia, do tego zatrudnienie na umowę o pracę z pakietem dodatkowych świadczeń pracowniczych, m. in. medycznych i socjalnych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA