fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Prawo karne: Za dopalacze będą karać jak za narkotyki

123RF
Ministerstwo Sprawiedliwości chce, by prowadzących auta pod wpływem każdej zakazanej substancji karać z jednego przepisu.

Dopalacze to furtka dla przestępców. Ryzyko złapania i kary są nadal mniejsze niż za posiadanie i obrót narkotykami, a zyski bardzo duże – uważa Ministerstwo Sprawiedliwości i zamierza to zmienić. Będzie surowiej. Odpowiedzialność za posiadanie, produkcję i szeroko rozumiany obrót dopalaczami zostanie wpisana do kodeksu karnego. A to oznacza, że taka przestępcza działalność będzie traktowana na równi z narkotykami.

Uniwersalnie dla wszystkich

– Na tym nie koniec – mówi Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości. I tłumaczy, że MS chce zmodyfikować zasady odpowiedzialności za niektóre przestępstwa i wykroczenia popełniane w ruchu drogowym pod wpływem wszelkich substancji psychoaktywnych, m.in. zmieniających się dynamicznie różnych rodzajów dopalaczy.

– Myślimy o wprowadzeniu jednego uniwersalnego przepisu, który będzie miał zastosowanie wobec tych, którzy prowadzą auto pod wpływem różnego rodzaju zakazanych substancji – mówi Łukasz Piebiak.

O ostatecznym kształcie przepisu zadecyduje analiza legislacyjna dokonana na bazie wyników planowanej we wrześniu ogólnopolskiej konferencji z karnistami i toksykologami.

Jak dziś jest ze ściganiem przestępczości z dopalaczami?

– Średnio – mówi Jan Kosiński, policjant z wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej. I tłumaczy, że mimo rosnącej liczby wszczętych postępowań – w 2013 r. policja wszczęła ich 25 tys., w 2014 r. – 29 tys., a w 2015 r. – 30 tys. – liczba wyroków jest niemal stała i wynosi niespełna tysiąc rocznie. Jeszcze mniej jest wyroków za handel dopalaczami. A jeśli już są, to nie należą do najsurowszych. Przykład?

Rok temu Sąd Okręgowy w Koszalinie prawomocnie skazał mieszkańca Śląska Roberta R. za wprowadzenie do obrotu w ciągu niespełna roku niebezpiecznych dla zdrowia i życia wielu ludzi substancji. Wyrok brzmiał: półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata, 5 tys. zł grzywny, przepadek 20 tys. zł korzyści majątkowej z przestępstwa i zakaz prowadzenia działalności gospodarczej związanej ze sprzedażą substancji chemicznych na pięć lat.

– Choć wyrok może nie należał do najsurowszych, jednak w tej sprawie sąd uznał, że można stosować kodeks karny w walce z dopalaczami. Takie stanowisko sądu daje zielone światło do walki z producentami dopalaczy – mówi prokurator Marek Skawiński z Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu. Nie ukrywa, że pomysł MS zmierza we właściwym kierunku.

Zielone światło

O tym, że powoli zmienia się praktyka, świadczą zalecenia prokuratora generalnego z 2015 r. w sprawie ścigania przestępstw związanych z obrotem dopalaczami. Wynikało z nich, że w takich sprawach nie mają zastosowania przepisy karne z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Wyszczególniono w niej, jakie substancje są zakazane – a dopalacze w tej grupie się nie mieszczą. Stosuje się więc do nich kodeks karny. Według prokuratora generalnego wyrób lub wprowadzenie do obrotu dopalaczy należy kwalifikować z art. 165 § 1 pkt 2 k.k. (mówiący o karze od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia dla tego, kto „sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach (...) wyrabiając lub wprowadzając do obrotu szkodliwe dla zdrowia substancje, środki spożywcze lub inne artykuły powszechnego użytku lub też środki farmaceutyczne nieodpowiadające obowiązującym warunkom jakości".

Dopiero po umieszczeniu danej substancji psychoaktywnej w wykazie stanowiącym załącznik do ustawy dopalacz uzyskuje status narkotyku – instruował prokurator generalny. Wyjątek stanowi zachowanie polegające na reklamowaniu i promocji produktów poprzez sugerowanie, że posiadają one właściwości takie jak zakazane narkotyki.

Nie chować głowy w piasek

– Dopalacze są powszechnie dostępne, korzysta z nich nie tylko młodzież. Pod ich wpływem dochodzi do popełniania przeróżnych przestępstw. Nie można ich więc traktować ulgowo czy udawać, że nie ma problemu – uważa prokurator Skawiński. I pyta, jaka jest różnica między zatrzymaniem kierowcy na prowadzeniu auta pod wpływem alkoholu i pod wpływem dopalacza, skoro zmiany w postrzeganiu są identyczne i prowadzą do tragedii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA