fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Co grozi za kulig na drodze publicznej, kręcenie bączków i driftowanie

Fotorzepa/Robert Gardziński
Za jazdę po drodze publicznej kierujący kuligiem może zapłacić do 500 zł mandatu i otrzymać 6 punktów karnych.

Zgodnie z przepisami prowadzenie kuligu na drogach publicznych jest surowo zabronione (art. 60):

„Kierującemu zabrania się ciągnięcia za pojazdem osoby na nartach, sankach, wrotkach lub innym podobnym urządzeniu".

Bez względu na rodzaj drogi funkcjonariusz drogówki może w każdej chwili podciągnąć taką zabawę pod art. 98 kodeksu wykroczeń, który mówi o prowadzeniu pojazdu w sposób powodujący zagrożenie w ruchu.

Czytaj też: Prawo drogowe: punkty karne za kulig, komórkę i brak pasów

Przepisów ruchu drogowego nie stosuje się natomiast na drogach polnych i leśnych, na których często organizowane są kuligi z użyciem zaprzęgu konnego bądź ciągnika rolniczego. To jednak jest uzależnione od tego, jaką kwalifikację ma dana droga, ponieważ część dróg polnych ma status dróg publicznych.

Kierowcy spragnieni zimy muszą pamiętać, że bardzo kosztowne może się okazać także kręcenie bączków czy „latanie bokiem". Policjanci mogą poprzestać na pouczeniu, jednak najczęściej taka zabawa jest kwalifikowana z art. 86 kodeksu wykroczeń – tj. spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

„Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny" – zapisano w kodeksie wykroczeń.

Zgodnie z policyjnym „cennikiem" za takie zachowanie grozi do 500 zł grzywny i 6 punktów karnych. W niektórych sytuacjach na mandacie może się nie skończyć, bo, jak mówi § 3 ww. przepisu, „w razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 przez osobę prowadzącą pojazd można orzec zakaz prowadzenia pojazdów". Jeżeli więc policjant uzna, że kierujący stworzył zagrożenie, może zatrzymać jego prawo jazdy. W takiej sytuacji o dalszych losach zatrzymanego zadecyduje sąd.

A co grozi za driftowanie? Zgodnie z taryfikatorem mandatów za „używanie pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu osoby znajdującej się w pojeździe lub poza nim" policjant może ukarać mandatem w wysokości 200 zł (bez punktów karnych). Prawo ruchu drogowego mówi natomiast (art. 19), że „kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem (...)". Gdy policja złapie nas na driftowaniu pod marketem, możemy się spodziewać, że podciągnie to właśnie pod ten paragraf. Wówczas grozi mandat w wysokości od 20 do 300 zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA