fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Projekt prawa o ruchu drogowym - dużo zmian w badaniach technicznych aut

materiały prasowe
Auto na stacji diagnostycznej będzie fotografowane, a każda stacja kontrolowana. Dzięki temu ma być bezpieczniej.

Minister infrastruktury wziął się do badań technicznych aut. Projekt prawa o ruchu drogowym jest już na końcowym etapie prac w Rządowym Centrum Legislacji.

Mniej pomyłek

Jedną z podstawowych zmian, które pojawią się w nowych procedurach badań technicznych pojazdów, będzie obowiązek wykonania przez diagnostę zdjęć – to ma być dowód na to, że auto rzeczywiście pokazało się w stacji. Diagnosta wykona cztery zdjęcia samochodu z zewnątrz (z przodu, z tyłu i z dwóch przekątnych) oraz jedno w środku – na fotografii widoczne muszą być zegary oraz licznik przebiegu samochodu. Zdjęcia mają być przechowywane.

Czytaj też:

Przegląd techniczny auta będzie ze zdjęciem - zmiany w badaniach pojazdów

W Polskiej Izbiej Stacji Kontroli Pojazdów zapytalismy, czy to dobry pomysł. I usłyszeliśmy, że bardzo dobry. Dużo lepszy niż monitoring wizyjny. Nie tylko dlatego, że łatwo udokumentować wizytę pojazdu w konkretnej stacji, ale i udokumentować stan wskazań drogomierza w konkretnym pojeździe.

Diagności są ludźmi, więc mogą się im zdarzyć pomyłki. Kiedy jednak mamy zarejestrowane wskazanie licznika, łatwo błąd wyprostować. W ten sposób można też uchronić diagnostę przed nieuczciwymi klientami – uważa Izba.

Ministerstwo Infrastruktury chce też zwiększyć nadzór nad stacjami kontroli pojazdów. Zmiana wynika z konieczności dostosowania prawa do unijnej dyrektywy, która określa minimalne wymagania badań technicznych aut.

– Diagności nie będą mogli podbić badania w dowodzie auta, które wcale nie pojawiło się w stacji. A tak wciąż się zdarza – zauważa Michał Rejer, współwłaściciel jednej ze stacji diagnostycznych na Podkarpaciu.

Właściciele stacji będą zobowiązani do inwestycji w sprzęt do bezpiecznego przechowywania danych.

Na badanie nie można się spóźnić. Po pozytywnym wyniku kolejna wizyta zostanie ustalona nie na podstawie tego, kiedy przyjechaliśmy sprawdzić samochód, ale daty wpisaną w dokumentach. To zmiana, na którą czekali kierowcy, którzy niejednokrotnie odkładali termin przeglądu na ostatnią chwilę.

Za spóźniony przegląd zapłacimy też więcej. Ma to być dwukrotność podstawowej stawki. Dziś cena przeglądu technicznego samochodu osobowego to 98 zł. Jeśli jest wyposażony w instalację LPG, cena wzrasta do 161 zł.

Po wejściu w życie nowych przepisów diagnosta musi dokonać badania technicznego zgodnie z „przyjętym zakresem czynności i przy pomocy wymaganego wyposażenia technicznego”. Ministerstwo Infrastruktury tłumaczy ten przepis „wyeliminowaniem praktyk niezgodnych z prawem szerzących się obecnie wśród diagnostów”.

– Chodzi m.in. o badania świateł oraz czystości spalin – tłumaczy Michał Kobosko, pracownik stacji. I wyjaśnia, że dziś te badania są przeprowadzane pobieżnie. Nowe przepisy mają wymóc na diagnoście przeprowadzenie pełnoprawnego badania, a przez to wyeliminowanie większej liczby niesprawnych pojazdów.

Będą sprawdzać

Zwiększyć się ma też kontrola nad samymi stacjami diagnostycznymi. Każda musi zostać sprawdzona przynajmniej raz w roku. Kolejna nowość to obowiązek analizy skarg, wniosków oraz statystyk dotyczących stacji kontroli, którą ma wykonywać starosta. Jeśli kierowca uzna, że badanie nie zostało przeprowadzone zgodnie z przepisami, będzie mógł to zgłosić do Transportowego Dozoru Technicznego. Wówczas badanie zostanie powtórzone w obecności przedstawiciela TDT i jeśli zostanie ocenione pozytywnie, kierowca nie zapłaci za kolejny przegląd.

Transportowy Dozór Techniczny będzie mógł zawieszać diagnostów w obowiązkach, ma też nadzorować jakość badań technicznych. To oznacza, że przeprowadzi kontrole stacji. Mają być losowe. W trakcie weryfikacji diagnosta pod nadzorem pracownika Transportowego Dozoru Technicznego przeprowadzi czynności odpowiadające zakresowi przeprowadzanego badania technicznego.

Eksperci zalecają, by podczas badań technicznych w czasie pandemii ograniczyć do minimum kontakt użytkownika pojazdu z diagnostą. Użytkownik pojazdu ma w nim pozostać i wykonywać polecenia diagnosty. Same zaś opłaty mają być wnoszone w formie bezgotówkowej.

W Polsce działa dziś 4,7 tys. stacji diagnostycznych. 

Po zmianach zapłacimy 100% więcej za spóźnione badanie techniczne.

Etap legislacyjny: przed Radą Ministrów

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA