fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Syn rotmistrza Pileckiego "zainicjował" partię, o której nie wie

Andrzej Pilecki (z prawej) nie chce być kojarzony z polityką. Jego siostra Zofia Pilecka-Oputowicz przed rokiem w wyborach samorządowych popierała PiS
Fotorzepa, Darek Golik
Powstała partia „zainicjowana" przez syna Witolda Pileckiego. Rzekomy inicjator nic o tym nie wie.

Dariusz Maciej Grabowski to weteran prawej strony sceny politycznej. W 1997 został posłem z ramienia Ruchu Odbudowy Polski, w 2001 roku znów dostał się do Sejmu, tyle że z PSL, a w 2004 wybrano go europosłem z Ligi Polskich Rodzin. Potem był członkiem albo startował z list ugrupowań: Forum Polskie, Ruch Społeczny Naprzód Polsko, Libertas, Prawica Rzeczypospolitej, Kongres Nowej Prawicy, KORWiN i Kukiz'15. W ostatnich wyborach do Sejmu zasilił zaś listy PSL.

Jego najmłodsze polityczne dziecko nowi nazwę Polska Nas Potrzebuje. To jedno z najnowszych ugrupowań wpisanych do wykazu partii politycznych. Lista liczy w sumie 89 pozycji, ale ugrupowanie Grabowskiego czymś się wyróżnia: nawiązaniami do rotmistrza Witolda Pileckiego.

Rotmistrz, pośmiertnie awansowany na pułkownika, jest jednym ze współczesnych polskich bohaterów. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, a po wybuchu II wojny światowej na ochotnika zgłosił się do Auschwitz. Budował tam konspirację, po czym brawurowo uciekł z obozu. Walczył w powstaniu warszawskim, a po wojnie zabili go komuniści.

Związki partii Polska Nas Potrzebuje z rotmistrzem polegają na tym, że jako główny inicjator jej powstania wymieniany jest Andrzej Pilecki, syn bohatera. Na stronie internetowej ugrupowania zamieszczono nawet jego odezwę, zatytułowaną „Podejmijmy wysiłek". „Niech ludzie skupieni w tym ruchu czerpią natchnienie z postawy, świadectwa życia i śmierci mojego Ojca" – brzmi fragment rzekomego tekstu Andrzeja Pileckiego.

Problem w tym, że syn rotmistrza nic o tym nie wie.

Po raz pierwszy do Dariusza Grabowskiego zadzwoniliśmy na początku ubiegłego tygodnia.

– Obowiązkiem takiego Polaka jak ja, z takimi tradycjami rodzinnymi, takimi koneksjami jak Witold Pilecki, jest być aktywnym, i tam, gdzie dostrzega się albo zaniechanie, albo zło, próbować je naprawiać – powiedział, gdy spytaliśmy o cele partii. Dodał, że jej oferta jest adresowana głównie do przedsiębiorców, a już wtedy można było wyczuć, że coś tu nie gra. O partii mówił niechętnie i nie chciał nam podać numeru do Andrzeja Pileckiego, prosząc, by nie denerwować starszego człowieka.

Kilka dni później udało się nam zdobyć numer do syna rotmistrza. Rzeczywiście był zdenerwowany, jednak nie naszym telefonem. Zdążył już dowiedzieć się, że Grabowski posłużył się jego nazwiskiem.

– To jest jakaś insynuacja. Nigdy do żadnej partii nie należałem, podobnie jak ojciec, i nie będę należał, w odróżnieniu od tego pana, który był chyba w dziesięciu – powiedział. Dodał, że zna Grabowskiego bardzo luźno i nie przypomina sobie, by cokolwiek podpisywał.

– To jest starszy pan, który być może w tej chwili czegoś nie pamięta. Co ja mam zrobić... – tłumaczył się Grabowski, gdy zadzwoniliśmy ponownie.

Zażenowania sytuacją nie kryje Michał Tyrpa z fundacji Paradis Judaeorum, która od 2008 roku prowadzi akcję „Przypomnijmy o Rotmistrzu".

– Gdy okazało się, że informacja o zaangażowaniu politycznym jest nieprawdziwa, kamień spadł mi z serca. Zawsze byłem pełen podziwu dla Andrzeja Pileckiego, bo zabiegając o spuściznę swojego ojca, szanuje ludzi, a jednocześnie dba o to, by nie upartyjniać bohatera narodowego – komentuje. – Aczkolwiek martwi mnie to, że cały czas są ludzie, którzy traktują Witolda Pileckiego jako żer i potencjalne paliwo polityczne – dodaje.

Witold Pilecki oprócz syna Andrzeja zostawił też córkę Zofię Pilecką-Optułowicz. Ta w odróżnieniu od brata zadeklarowała się politycznie. Przed rokiem w wyborach na prezydenta Warszawy poparła Patryka Jakiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA