Polityka

Zakresu obowiązków Beaty Szydło nie ma nawet na papierze

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wicepremier ds. społecznych jest jedynym członkiem gabinetu Mateusza Morawieckiego, który nie dostał wykazu swoich zadań.

Pod koniec października kolumna, którą poruszała się wicepremier Beata Szydło, miała kolizję w Imielinie w woj. śląskim. Działo się to w czwartek w środku dnia, a wicepremier jechała już do rodzinnych Brzeszcz. Jaki ma zakres obowiązków, skoro tak szybko może rozpocząć weekend? Z ustaleń „Rzeczpospolitej" wynika, że formalnie ich nie posiada. Premier Mateusz Morawiecki nie wydał bowiem rozporządzenia w sprawie jej szczegółowego zakresu działania.

Takie dokumenty wydał odnośnie do pozostałych członków rządu. Większość z nich to ministrowie z teką, więc premier określił przysługujące im działy administracji z instytucjami, które nadzorują. Przykładowo, rozporządzenie dotyczące wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego przewiduje, że kieruje on działem „kultura i ochrona dziedzictwa narodowego" oraz „sprawuje nadzór nad Naczelnym Dyrektorem Archiwów Państwowych".

Czytaj także: Beata Szydło jeździ jak premier

Mateusz Morawiecki wydał też rozporządzenia w sprawie ministrów „bez teki", jak np. Beata Kempa. Zakres jej obowiązków obejmuje pięć punktów, z których na pierwszym miejscu jest „analiza potrzeb i przygotowywanie propozycji kierunków działań w zakresie pomocy humanitarnej".

A brak takiego rozporządzenia w odniesieniu do Szydło może zaskakiwać, bo w przeszłości wydawano je w odniesieniu do innych wicepremierów bez teki.

Przykłady? „Wiceprezes wykonuje zadania powierzone przez prezesa Rady Ministrów, w tym zadania w zakresie: zapewnienia koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego oraz wykonywania zadań w zakresie pomocy społecznej, świadczeń socjalnych i świadczeń na rzecz rodziny, a także pomocy materialnej dzieciom i młodzieży" – to fragment rozporządzenia, które w sprawie wicepremier bez teki Izabeli Jarugi-Nowackiej wydał premier Marek Belka. Z kolei premier Jarosław Kaczyński uregulował obowiązki wicepremiera bez teki Przemysława Gosiewskiego.

Dlaczego w przypadku Szydło jest inaczej? Centrum Informacyjne Rządu w odpowiedzi na pytania „Rzeczpospolitej" informuje, że premier wyznaczył zadania dla swojej poprzedniczki, tyle że inaczej. „Pani Beata Szydło, wiceprezes Rady Ministrów, jest przewodniczącą Komitetu Społecznego Rady Ministrów (...) utworzonego zarządzeniem Prezesa Rady Ministrów z dnia 20 grudnia 2017 r. (...), do zadań którego należy zapewnienie koordynacji działań i sprawne podejmowanie decyzji w sprawach społecznych" – informuje.

Problem w tym, że wspomniane zarządzenie wymienia zadania komitetu, a już nie jej przewodniczącej. Być może dlatego problemy z wymieniem swoich obowiązków wydaje się mieć sama wicepremier. – Przygotowujemy projekty ustaw emerytur dla mam i premii za urodzenie dziecka. Po wakacjach powinny trafić do Sejmu – mówiła w czerwcu w RMF FM. Problem w tym, że projekt o emeryturach dla matek co najmniej czworga dzieci ostatecznie opublikował resort rodziny.

– Pozycja wicepremiera, który nie ma swojego resortu, jest wyjątkowo skomplikowana. Z samej funkcji wicepremiera nic bowiem nie wynika – ocenia konstytucjonalista dr Ryszard Balicki.

By uniknąć takich problemów, wicepremierów bez teki powoływano dotąd jednocześnie na funkcje ministrów członków Rady Ministrów. Tak było w przypadku Jarugi-Nowackiej i Gosiewskiego. Ustalenie zakresu obowiązków jest wówczas łatwiejsze z powodów przepisów ustawy o Radzie Ministrów. Mówi ona, że premier „ustala, w drodze rozporządzenia, szczegółowy zakres działania ministra, niezwłocznie po powołaniu". Takiego wymogu nie ma już w odniesieniu do wicepremiera, więc przykładowo Gosiewski miał ustalony zakres obowiązków formalnie jako minister.

– Możliwe, że Szydło celowo została powołana tylko na wicepremiera, by premier nie musiał nakładać na nią obowiązków – mówi dr Balicki.

– Taki układ jest wygodny dla obu stron – ocenia poseł PO Grzegorz Furgo, który w sprawie obowiązków Szydło interpelował do premiera. – Morawiecki odsunął wicepremier na boczny tor, a ona zachowała stanowisko, które ułatwi jej start do europarlamentu. Szkoda tylko, że wiążą się z tym kosztowne przywileje, jak przejazdy kolumną – zauważa. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL