fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

CBA kwestionuje majątek Banasia, prezes NIK wraca do pracy

Władze PiS żądają od Mariana Banasia dymisji. Prezes NIK nie ma sobie nic do zarzucenia i w czwartek, po kilkutygodniowym urlopie, wrócił do pracy
Fotorzepa, Jerzy Dudek
CBA kwestionuje majątek, ABW nie uchyla certyfikatu – wojna służb w sprawie szefa Najwyższej Izby Kontroli.

Marian Banaś jak gdyby nigdy nic przyszedł w czwartek rano do pracy w Najwyższej Izbie Kontroli. Jedną z pierwszych osób, z którą się spotkał, była Małgorzata Motylow, która od 20 września – czyli od kiedy poszedł na bezpłatny urlop – była jedynym wiceprezesem NIK i osobą kierującą instytucją.

Wojna na całego

W oświadczeniu, które umieszczono na stronach Izby, Banaś napisał, że zakończył urlop bezpłatny i przystąpił do wykonywania obowiązków. Stwierdził, że będzie się przeciwstawiał „wszelkim próbom ataku na jego osobę jako Prezesa Najwyższej Izby Kontroli", a „zmanipulowane i kłamliwe doniesienia medialne mające na celu zdyskredytowanie jego osoby" stanowią formę „zemsty tych środowisk, które w wyniku reformy służb celnych i skarbowych „utraciły dotychczasowe wpływy na możliwość podejmowania najważniejszych decyzji w Rzeczypospolitej Polskiej".

Nie wytłumaczył się jednak publicznie ani nie odniósł do zastrzeżeń, jakie do jego majątku ma CBA.

W środę CBA przedstawiło Banasiowi protokół pokontrolny z zastrzeżeniami do jego majątku. Według informacji „Rzeczpospolitej" zapoznał się z nim, ale go nie podpisał – zgodnie z prawem ma siedem dni na ustosunkowanie się do zastrzeżeń.

Czym pierwszego dnia po trzytygodniowej przerwie się zajmował? Podpisał m.in. decyzję „w sprawie wyznaczenia zadań radców Prezesa NIK w zakresie wsparcia wiceprezesa w zapewnieniu jakości zadań kontrolnych".

Swoim powrotem do pracy Marian Banaś udowadnia, że partia, która wywindowała go na najwyższe stanowiska w państwie – ministra finansów, szefa Krajowej Administracji Skarbowej, a teraz prezesa NIK – nie ma na niego żadnego wpływu. – A on się jej nie boi – mówi nam osoba związana z kierownictwem PiS.

Władze partii kazały Banasiowi zaraz po wyborach złożyć dymisję z funkcji (miał czas do wtorkowego południa), jednak niespodziewanie odmówił. – Ruszyła wojna z PiS na całego – dodaje jeden z naszych informatorów.

Co wiedziały służby

Marian Banaś ma ogromną wiedzę i – jak mówią politycy PiS – może ją wykorzystać przeciwko partii. – Ma za sobą dużą grupę wsparcia. W tej walce nie jest sam – dodaje nasz informator.

O tym, kto z kim walczy w sprawie Banasia i dlaczego, najlepiej pokazują dwa fakty. CBA, które w kwietniu rozpoczęło kontrolę jego oświadczeń majątkowych, nie tylko solidnie ją przeprowadziło i zakończyło, ale też złapało szefa NIK na nieprawidłowościach, które mogą się dla niego źle skończyć (zatajanie majątku przez funkcjonariusza publicznego to przestępstwo, a prawomocne skazanie oznacza utratę stanowiska), a na pewno dodatkowo obciążyć jego wizerunek.

Drugi fakt jest taki, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, choć ma do tego podstawy (niejasne związki z dzierżawcami kamienicy, którzy pochodzą z przestępczego półświatka), nie tylko nie zawiesiła mu dostępu do informacji niejawnych (Banaś ostatnie poświadczenie do materiałów ściśle tajnych z ABW otrzymał pod koniec 2018 r.), ale nawet nie wszczęła postępowania kontrolnego, by te niepokojące związki wyjaśnić. Tymczasem z błahego powodu Pawłowi Wojtunikowi, szefowi CBA do grudnia 2015 r., ABW cofnęła certyfikat dostępu (musiał podać się do dymisji).

Zachowanie szefa ABW Piotra Pogonowskiego w sprawie Banasia trudno racjonalnie wytłumaczyć, tym bardziej że obie służby podlegają jednej osobie – Mariuszowi Kamińskiemu, koordynatorowi służb specjalnych, który nie idzie na żadne kompromisy czy ustępstwa.

O co więc chodzi? – Sprawa jest poważniejsza, niż się komukolwiek wydaje. Służby zaczęły walczyć między sobą – odpowiada nam enigmatycznie osoba związana ze służbami.

Obciążenie dla PiS

Jak mówi dr Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo, to, że Marian Banaś czegoś nie wpisał do oświadczenia majątkowego, to drobiazg. – Ważniejsze jest pytanie, jak swój pokaźny majątek zdobył, i czy dorobił się go uczciwie – zaznacza Krzysztof Izdebski.

Uważa, że nominacja Banasia na prezesa NIK zdumiewa. – On nie powinien w ogóle kandydować na prezesa NIK. Od pół roku było wiadomo, że CBA kontroluje jego oświadczenia majątkowe. A już to oznacza, że z majątkiem coś jest nie tak. Sam fakt, że CBA bada oświadczenia, powinien wstrzymać jego nominację – uważa dr Izdebski.

Jego zdaniem sprawa Banasia to „bardzo duży problem dla Jarosława Kaczyńskiego, bo podważa narrację, że PiS to partia ludzi uczciwych, i takie niejasne powiązania się tu nie zdarzają". – Ta historia jest dużym obciążeniem dla PiS, to wojna, której prezes Kaczyński, jak sądzę, wolałby nie mieć – uważa Izdebski.

Jak służby mogły nie wychwycić niejasnych powiązań wysokiego urzędnika z ludźmi z półświatka? – Służby totalnie się nie sprawdziły, nie zapobiegły nominacji i wystawiły władzę na strzały. To świadczyłoby o ich niekompetencji – mówi dr Izdebski. Ale – jak zaznacza – możliwy jest także inny wariant: gra służb, które wiedziały, a nie powiedziały.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA