fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Marszałek Kuchciński wylądował

Jarosław Kaczyński uznał, że Marek Kuchciński (z lewej) prawa nie złamał, ale skoro sprawa jego lotów nie podoba się Polakom, to musi odejść
EAST NEWS. Jakub Kamiński
Dymisja Marka Kuchcińskiego ma przerwać jeden z większych kryzysów politycznych w tym roku.

– Nie złamałem prawa podczas mojej działalności. Ponieważ jednak opinia publiczna negatywnie ocenia moje postępowanie, uznałem, że nie będę mógł dłużej pełnić tej funkcji – tak, odczytanym z kartki oświadczeniem, marszałek Sejmu Marek Kuchciński pożegnał się ze stanowiskiem. Rezygnację formalnie złoży w piątek.

Decyzja o dymisji zapadła w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej po serii narad i spotkań, które Jarosław Kaczyński prowadził ze swoimi współpracownikami przez całą środę.

Losy marszałka ważyły się do ostatniej chwili. W PiS byli zwolennicy zarówno jego pozostania na stanowisku, jak i szybkiej dymisji. To wszystko po chaotycznych dwóch tygodniach, gdy sprawa lotów marszałka stała się politycznym tematem numer jeden. Nasi rozmówcy z PiS przekonują, że w partii od kilku dni narastała dezorientacja i niedowierzanie, że przywództwo partii pozwalało, by sprawa toczyła się z taką intensywnością. Dlatego wielu polityków dymisję marszałka przyjęło z ulgą.

– Będziemy się z tego tłumaczyć do października – mówi jednak jeden z polityków.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński tłumaczył na czwartkowej konferencji, że Kuchciński nie złamał wprawdzie prawa ani istniejących obyczajów, ale skoro „poważna część opinii publicznej ma inne zdanie", a PiS słucha Polaków, to marszałek odejdzie. Kolejnym krokiem ma być opracowanie rygorystycznych przepisów dotyczących lotów VIP-ów.

Kaczyński stwierdził, że warto byłoby, żeby media zajęły się lotami... Donalda Tuska. Wyliczył, że były premier latał do Gdańska 281 razy. Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel rzucił zaś w trakcie konferencji długim wykazem lotów Tuska i Ewy Kopacz.

Opozycja zapowiada, że to nie koniec sprawy, a wymiana marszałka Sejmu nic nie zmieni. PiS nie zdecydowało jeszcze, kto będzie następcą Kuchcińskiego. Typowana jest Małgorzata Wassermann i wicemarszałek Małgorzata Gosiewska. Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że to Gosiewska jest faworytką.

Partia rządząca liczy na to, że uda się wkrótce wyjść z politycznej defensywy, a kampania zacznie się w pełni na początku września, gdy do Polski przyjedzie Donald Trump. Za PiS ciągną się wciąż jednak sprawy z przeszłości, jak np. kwestia tego, czy ministrowie Beaty Szydło rzeczywiście oddali swoje premie. Z ankiety „Rzeczpospolitej" wynika, że co najmniej dwoje unika odpowiedzi na pytanie czy dokonało wpłat na Caritas.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA