fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Tajne koszty funkcjonowania pierwszej damy

AFP
Opozycja żąda podania przez Kancelarię Prezydenta wydatków na żonę Andrzeja Dudy. Powód? Obsługujący go urząd twierdzi, że ich nie zna.

Koszty obsługi sekretariatu i wyjazdów, wydatki na wizaż i ubiory – m.in. te koszty funkcjonowania Agaty Kornhauser-Dudy chcą poznać posłowie Koalicji Obywatelskiej. Złożyli w tej sprawie wniosek do Kancelarii Prezydenta.

Sprawa wydatków na pierwszą damę pojawiła się w połowie lipca na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych, zajmującej się sprawozdaniem z wykonania budżetu Kancelarii Prezydenta, który w 2019 roku wyniósł rekordowe 197 mln zł. Posłowie KO zaczęli dopytywać o koszty małżonki prezydenta m.in. dlatego, że kwestia jej aktywności zaistniała w kampanii.

Agata Kornhauser-Duda w pewnym momencie zaczęła być atakowana przez żonę Rafała Trzaskowskiego Małgorzatę, jako rzekomo „milcząca". Kancelaria Prezydenta opublikowała infografikę, z której wynikało, że żona prezydenta w ciągu pięcioletniej kadencji podjęła aż 1426 działań. To m.in. oficjalne wizyty, odbywane z prezydentem lub samodzielnie, wydarzenia w Pałacu Prezydenckim, działania charytatywne i patronaty.

Ile to kosztowało? Zaskoczeni posłowie usłyszeli, że nie wiadomo. – Jeśli chodzi o wydatki pierwszej damy, to chciałabym przypomnieć, że w tym momencie nie ma takiego rozdziału, nie ma specjalnego konta – mówiła na posiedzeniu komisji szefowa Kancelarii Prezydenta Halina Szymańska. – To są po prostu koszty Kancelarii Prezydenta. Nie mamy wydzielonych paragrafów do obsługi pierwszej damy, bo prawo tego od nas nie wymaga – dodawała.

W reakcji na te słowa Krystyna Skowrońska z KO złożyła wniosek o podanie kosztów. Mówi „Rzeczpospolitej", że nie wydaje się jej, by nie były znane. – Kancelaria Prezydenta próbuje zręcznie zejść z pola pytań. Jestem ostrożna i rzetelna, ale w sytuacji, gdy rządzący usilnie nie chcą podać informacji, rodzą się najróżniejsze domysły – dodaje.

Przypomina zaskakujące ustalenia, które znalazły się w sprawozdaniu z kontroli NIK wykonania budżetu Kancelarii Premiera w 2017 roku. Wynikało z nich, że od marca do grudnia na wizaż dla m.in. Beaty Szydło wydano 168 tys. zł. Tylko w grudniu 2017 roku, gdy premierem był już Mateusz Morawiecki, na pojedynczą usługę poszło 49 tys. zł.

Czy podobne wydatki są ukryte w budżecie Kancelarii Prezydenta? Elżbieta Jakubiak, była szefowa gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, twierdzi, że raczej nie.

– Z czasów, gdy pierwszą damą była pani Maria Kaczyńska, nie przypominam sobie publicznych wydatków na jej garderobę czy rzeczy osobiste. Nie ma nawet przegródki budżetowej, z której można by to sfinansować – mówi. – Z publicznych pieniędzy kupowane są za to prezenty dla innych pierwszych dam. Można to uznać za formę promocji polskiego rękodzieła czy sztuki jubilerskiej – dodaje.

Krystyna Skowrońska mówi, że poznanie kosztów funkcjonowania pierwszej damy jest istotne z powodu toczącej się dyskusji na temat przyznania jest uposażenia. Obecnie z budżetu państwa nie są finansowane nawet składki emerytalne małżonki prezydenta, które musi on pokrywać z własnej kieszeni.

O tym, że pierwsza dama za swoją pracę powinna dostawać pieniądze, mówiła w czasie kampanii Małgorzata Trzaskowska. Blisko realizacji tego postulatu było w 2016 roku. Pensja dla pierwszej damy była elementem nowelizacji autorstwa PiS, podnoszącej pensje m.in. prezydenta, ministrów i parlamentarzystów. Małżonka prezydenta miała zarabiać około 13 tys. zł brutto, jednak PiS, skrytykowane za pomysł podwyżek dla polityków, skierowało projekt do kosza.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA