fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

W Unii Europejskiej zostaniemy jeszcze kilka lat

materiały prasowe
Douglas Carswell, jedyny deputowany do Izby Gmin z Partii Niepodległościowej Zjednoczonego Królestwa (UKIP) | Emigranci, którzy osiedlili się w Wielkiej Brytanii przed referendum, będą mogli tu pozostać – mówi jeden z przywódców kampanii na rzecz Brexitu.

"Rzeczpospolita": Co się teraz stanie z 800 tys. Polaków, którzy mieszkają w Wielkiej Brytanii?

Douglas Carswell: Musimy dać im absolutną gwarancję, że zachowają prawo do pozostania w Wielkiej Brytanii. Są w takim samym stopniu częścią tego kraju jak każdy inny. Ich status jest zapisany w naszych przepisach, w żadnym stopniu ich przywileje nie zostaną naruszone.

Jak to, przecież sednem kampanii na rzecz Brexitu było ograniczenie imigracji. Nie chcecie więc wprowadzić żadnych zmian?

Chcemy kontrolować, kto do nas przyjeżdża. Ale przyjmujemy, że kto przyjechał w dobrej wierze, gdy byliśmy częścią Unii Europejskiej, ma absolutne prawo do pozostania tutaj. To jest zapisane nie tylko w prawie europejskim, ale także w konwencji wiedeńskiej. Wielka Brytania jest przyzwoitym krajem, który dotrzymuje raz danego słowa. Jeśli przyjechałaś tu z rodziną, znalazłeś pracę, dom, urządziłeś się, prowadzisz nowe życie, byłoby czymś okrutnym z naszej strony, gdybyśmy chcieli cię wyrzucić.

Co z nowymi imigracjami, tymi, którzy przyjadą po referendum?

Głównym problemem w stosunkach z Unią było wspólne, europejskie obywatelstwo. To musi zniknąć. Ale jeśli brytyjska firma będzie szukała pracownika, którego nie znajdzie tu, na miejscu, a Polak wystąpi o to stanowisko, dlaczego mielibyśmy mu nie pozwolić na podjęcie tej pracy?

A więc priorytet pracy dla obywateli brytyjskich?

Nie, tak bym tego nie nazwał. To byłby bardzo zły pomysł. Rząd nigdy nie powinien mówić przedsiębiorcom, kogo powinni zatrudniać ze względu na narodowość.

Wielka Brytania będzie miała podobny status w Unii jak Norwegia?

Nie, to będzie rozwiązanie, którego do tej pory nie istniało. Jesteśmy piątą gospodarką świata, ustalimy takie stosunki z Unią, jakie będą odpowiadały Wielkiej Brytanii.

Francuzi i Niemcy ostrzegają jednak, że Wielka Brytania zostanie sprowadzona do statusu kraju trzeciego, jak każdy inny...

Elity polityczne we Francji i Niemczech, jak w każdym innym kraju, nie lubią, kiedy lud przejmuje władzę. I dlatego stają po stronie elity politycznej u nas. Ale niech mi pan wierzy: kiedy wyjdziemy z Unii, będą pragmatyczni. Widzi pan ten samochód: to Citroën, dalej Volkswagen. Czy myśli pan, że nie będą chcieli więcej nam tych aut sprzedawać, bo nie jesteśmy z nimi w unii politycznej? Zresztą nie będzie żadnego pospiesznego wychodzenia z Unii, to będzie bardzo stopniowy proces, który zajmie dużo czasu, bez dramatycznych decyzji.

Zgodnie z traktatem macie na to dwa lata.

Tak, ale nawet potem wszystkie przepisy europejskie przemienimy w regulacje brytyjskie, jeśli brytyjski parlament nie uzna inaczej. Zresztą też jest możliwe, że opuścimy Unię Europejską dopiero za trzy czy cztery lata. A i potem przepisy, które zostały wprowadzone, gdy Wielka Brytania była w Unii, będą obowiązywały przez wiele, wiele lat.

Jak długo Wielka Brytania zamierza płacić składkę do unijnego budżetu? Z tego są finansowane fundusze strukturalne dla Polski.

Na to pytanie będzie musiał odpowiedzieć nowy premier. Ale musimy działać w dobrej wierze, musimy pozostać z krajami Europy w przyjaznych stosunkach, zbudować relacje, które działają. Jeżeli dojdzie do porozumienia, które wszystkich zadowoli, to będzie to rozwiązanie idealne. Ale jeśli będziemy do tego zmuszeni, podejmiemy działania jednostronne. Tego jednak nie chcemy. Chcemy być przyzwoici i rozsądni. Byliśmy w tym nieszczęśliwym związku z Unią przez 40 lat. Jeśli pozostaniemy w nim jeszcze cztery lata, aby wszystko dobrze przygotować, to warto to zrobić.

Czy Wielka Brytania powinna pozostać w jednolitym rynku? W końcu to Margaret Thatcher odegrała kluczową rolę w jego utworzeniu...

Nie, wyjdziemy z jednolitego rynku. Nie potrzebujemy go.

W takim wypadku banki w City stracą tzw. paszport, możliwość działania w całej Europie....

Nie, nie stracą go. Szwajcaria w 1991 r. podpisała porozumienie z Unią, które daje szwajcarskim bankom paszport, możliwość działania w całej Unii. Obawiam się, że wiele z tych mitów jest propagowanych przez polityczną elitę. Groźba, że stracimy paszport, jest wynikiem ideologicznego nastawienia, nie rzeczowej analizy.

Ale w zamian Unia będzie domagała się od Wielkiej Brytanii utrzymania swobody przemieszczania się osób, płacenia składki.

Zaczyna pan mówić jak Jean-Claude Juncker (przewodniczący Komisji Europejskiej – red.). Ale ja rozmawiałem z ludźmi, którzy pracują w bankach. I oni mi mówią, że najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich jest utrzymanie swobodnego rynku wymiany usług finansowych.

—rozmawiał w Londynie Jędrzej Bielecki

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA