fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Problemy CDU: Najważniejsza partia Niemiec w kryzysie

Zarząd CDU obradował w poniedziałek tuż po klęsce w wyborach w Hamburgu. Na zdjęciu: kończąca za dwa miesiące szefowanie partii Annegret Kramp-Karrenbauer i była szefowa kanclerz Angela Merkel
AFP
Najważniejsza partia Niemiec przechodzi kryzys egzystencjalny. I będzie przechodziła jeszcze co najmniej dwa miesiące.

W ostatnią niedzielę CDU dostała pierwszy konkretny i bolesny rachunek za chaos, w którym się pogrąża od paru tygodni: w wyborach do landtagu Hamburga zdobyła zaledwie 11 proc. głosów. To najgorszy wynik CDU w jakichkolwiek wyborach landowych od początku lat 50. I pocieszeniem nie jest, że Hamburg, miasto-land, uchodzi za lewicujące. Mimo takiego lewicowania w 2008 roku chadecy z CDU uzyskali tam bajeczne poparcie 42 proc. Dziś o takich wynikach mogą marzyć w regionach uznawanych za konserwatywne.

Czas nie sprzyja

CDU – wciąż nazywana partią Angeli Merkel, choć kanclerz od ponad roku nie jest już przewodniczącą – wpadła w wielkie kłopoty na początku lutego. Wtedy jej posłowie w Turyngii, niepozornym landzie w dawnej NRD, zagłosowali na szefa lokalnego rządu wraz posłami Alternatywy dla Niemiec. To się miało nigdy nie zdarzyć, centrala partii zapewniała, że z AfD nigdy jej po drodze nie będzie.

I od tej pory CDU się pogrąża w kryzysie, nie wie, dokąd zmierza i pod czyim przywództwem. Nie jest to już przywództwo Merkel i coraz mniej namaszczonej przez nią obecnej szefowej Annegret Kramp-Karrenbauer. Kramp-Karrenbauer wzięła na siebie odpowiedzialność za Turyngię i zapowiedziała dymisję. Początkowo w niejasnej perspektywie (pewnie w lecie), a w tym kryzysie przeciąganie w czasie raczej nie sprzyja partii.

Teraz perspektywa się skróciła. W poniedziałek na spotkaniu zarządu partii poinformowano, że nadzwyczajny zjazd współrządzącej Niemcami 15. rok CDU odbędzie się pod koniec kwietnia. Na nim ma zapaść decyzja, kto pokieruje partią po Kramp-Karrenbauer i kto będzie kandydatem na kanclerza, następcę Merkel, w wyborach do Bundestagu, które odbędą się do jesieni 2021 roku.

Przez te półtora roku wiele może się zdarzyć. Partia, która dominuje na scenie, ma opanowany jej cały środek i wybiera sobie koalicjantów, może w tym czasie zniechęcić kolejne segmenty elektoratu i stracić szansę na dalsze kształtowanie Niemiec.

Między skrajnościami

CDU wciąż kręci się wokół pytania, z kim wolno jej współrządzić. Ma ono charakter fundamentalny we wschodnich landach, gdzie coraz częściej nie można utworzyć żadnej większości bez AfD lub postkomunistycznej Lewicy – a z tą dotychczas CDU również nie chciała się wiązać.

Właściwie jej liderzy nadal to głoszą, ale jednocześnie wysyłają sygnały, że postkomuniści to mniejsze zło. Najmocniejszym sygnałem była zapowiedź z ostatniego piątku, że CDU poprze w Turyngii rząd mniejszościowy pod wodzą postkomunisty Bodo Ramelowa, dzięki czemu da się opanować sytuację w tym landzie na przeszło rok, tak by przyśpieszone wybory zorganizować tam na wiosnę 2021 roku. No, bo w innym wypadku trzeba by je przeprowadzić wcześniej, a sondaże nie są dla CDU korzystne.

Tylko pojawia się pytanie, dlaczego można poprzeć rząd mniejszościowy z Lewicą (która zdaniem wielu chadeków nie rozliczyła enerdowskiej przeszłości), skoro poparcie rządu mniejszościowego razem z AfD skończyło się gigantyczną awanturą, oskarżeniami o współpracę z faszystami czy neonazistami. Doły partyjne CDU w byłej NRD tego raczej nie rozumieją, niekoniecznie też uważają, że zrobiły coś strasznego, głosując tak samo jak posłowie AfD, którzy i tak nie mieli być dopuszczeni do rządzenia, nie mieli dostać żadnego stanowiska.

Dla tych dołów postkomunistyczna Lewica nie jest bliższa niż doły AfD. CDU straciła w byłej NRD sporo wyborców na rzecz Alternatywy właśnie. No, i jeżeli jakaś partia zasiliła swoimi członkami Alternatywę dla Niemiec, to była to właśnie CDU i jej siostrzana bawarska CSU (miesięcznik „Cicero" pisał, że cztery piąte członków AfD nie należało wcześniej do żadnej partii, ale z tych, którzy należeli, to zdecydowanie najwięcej do CDU i CSU, a nie, jak można by się spodziewać, do ugrupowań neonazistowskich czy skrajnie prawicowych). Przeszli tam przedstawiciele konserwatywnego skrzydła partii chadeckich, tacy jak lider Alternatywy Alexander Gauland. Odnalazła tam szczęście była szefowa związku wysiedlonych Erika Steinbach.

Rozszyfrować skrót

CDU to skrót od Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej. Teraz jednak niemieckie media prześcigają się w odczytywaniu tych liter przystającym do obecnego wizerunku partii. Najczęściej C ma sugerowac chaos. Po klęsce w Hamburgu lewicowo-liberalny tygodnik „Der Spiegel" napisał o Unii Chaotycznie-Demoralizowanej, a konserwatywny tabloid „Bild" sytuację w partii po Turyngii też powiązał z chaosem (C), dyletanctwem (D), a U wziął ze słowa unverschämt (bezwstydny, bezczelny).

CDU stoi przed najtrudniejszą próbą w swojej historii. Ciąg Dalszy (wygląda na razie) Upiornie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA