fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Nowy resort udostępnia bazy

Udostępnienie rejestrów ma zachęcić Polaków do wyjścia z urzędów i korzystania z e-administracji
123RF
Państwowe rejestry, do których dostęp miały dotychczas służby, mają zostać otwarte dla obywateli.

Najważniejsze rejestry państwowe zawierające miliony danych, z których na co dzień korzystają służby i urzędnicy, przeszły pod nadzór nowo powstałego Ministerstwa Cyfryzacji. Ta pozornie nieistotna dla obywatela zmiana ma być dla niego niemałą rewolucją. Dlaczego?

– Chcemy zmienić filozofię korzystania z danych tam zgromadzonych. I otworzyć je dla obywateli, których one przecież dotyczą – mówi Szymon Ruman, wiceminister cyfryzacji. Dodaje, że chodzi o to, by jak największa liczba Polaków zaczęła załatwiać swoje sprawy w urzędach przez internet.

Dziś dostęp do danych z rejestru PESEL i rejestru dowodów jest ograniczony. Mają go osoby posiadające profil zaufany. Jest ich ok. 440 tys. I tylko one mogą korzystać z e-usług. Dlatego w resorcie trwają analizy nad ulepszeniem profilu zaufanego.

Nowelizacja ustawy o działach administracji rządowej, która weszła w życie od stycznia, przeniosła nadzór nad PESEL, Rejestrem Dowodów Osobistych, Rejestrem Stanu Cywilnego, Centralną Ewidencją Wydanych i Unieważnionych Dokumentów Paszportowych, a także CEPiK z resortu spraw wewnętrznych do resortu cyfryzacji.

Rozwinąć e-usługi

Dotychczas z tych baz korzystali głównie funkcjonariusze służb i szeroko pojęta administracja. MSWiA nadal będzie miało nadzór nad SIS (System Informacji Schengen) i m.in. wydawaniem dowodów osobistych, paszportów i zadaniami z zakresu aktów stanu cywilnego, wprowadzaniem danych do rejestrów.

Resort cyfryzacji wchłonął też Centralny Ośrodek Informatyki oraz Departament Ewidencji Państwowych w MSW oraz grupę pracowników z Departamentu Spraw Obywatelskich i Departamentu Teleinformatyki.

– Chodzi o „skuteczny rozwój e-usług" i „umiejscowienie w jednym ośrodku wyspecjalizowanym w zadaniach z zakresu informatyzacji państwa usług, które także na tych rejestrach będą powstawały" – twierdzi wiceszef MSWiA Tomasz Zdzikot.

Dlaczego resort nie przejął więc e-rejestrów podległych Ministerstwu Finansów (np. e-podatki) czy opóźniającego się już rok projektu P1, platformy danych o pacjencie i jego leczeniu realizowanego przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia?

– Musimy mierzyć siły na zamiary. Centralne rejestry są podstawą innych rejestrów i mają kluczowe znaczenie. Dlatego muszą niezawodnie działać, być rzetelne, nie zawierać błędów i dobrze współpracować z pozostałymi rejestrami. To nasze zadanie, by rozwijać w efekcie e-usługi w administracji, to znaczy dać Polakom możliwość załatwienia spraw urzędowych przez internet – tłumaczy wiceminister Ruman.

Bałagan informatyczny

Zapewnia, że przejęcie rejestrów nie odbije się na korzystaniu z nich przez służby. – Będą miały taki sam dostęp jak dotychczas, podobnie jak MSWiA. Tu zmian nie będzie – dodaje.

Ale wątpliwości są. – Najważniejszy rejestr PESEL włączony był i jest w szereg systemów policji, Straży Granicznej, ABW, a nawet CBA, poza tym mimo przeniesienia baz na nowoczesne serwery tam nadal panuje autentyczny bałagan informatyczny – mówi nam nieoficjalnie wieloletni urzędnik MSWiA.

Z kolei funkcjonariusze służb korzystających ze wspomnianych baz danych mają wątpliwości dotyczące tego, czy w praktyce przejście rejestrów pod nadzór resortu cyfryzacji nie spowoduje problemów.

– Nie sądzę, by zmiana usytuowania rejestrów wpłynęła na poprawę ich funkcjonowania, a wręcz się obawiam, że nastąpi pogorszenie obsługi rejestrów. Od samego mieszania herbata nie staje się słodsza – mówi „Rzeczpospolitej" Dariusz Nowakowski, ekspert w dziedzinie informatyzacji.

Resort cyfryzacji rozwiera te obawy. – Będziemy rozliczani z postępów i efektów – kwituje wiceminister Ruman.

Ograniczenia internetu

Dziś e-administracja kuleje. Badania zlecone przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji (zlikwidowane przez rząd Beaty Szydło) w 2014 r. wykazały, że ponad połowa ankietowanych próbowała załatwiać sprawy urzędowe przez internet. Pozytywne doświadczenia związane z korzystaniem z e-administracji miało 57 proc. badanych (w 2013 r. – 53 proc.).

Na co wskazali niezadowoleni z publicznych e-usług? Głównie na brak możliwości załatwienia całej sprawy przez internet (na to skarżyło się 56 proc.). Co trzeci twierdził, że sposób procedowania był zawiły i opisany niezrozumiale.

Większym zaufaniem internautów cieszą się usługi bankowe niż administracyjne. Przybywa osób, które słyszały o platformie ePUAP, dzięki której można załatwić sprawy urzędowe przez internet (w 2014 r. wiedziało o niej 43 proc. internautów). O profilu zaufanym ePUAP (który pełni rolę bezpłatnego podpisu elektronicznego w kontaktach z urzędami) słyszało 40 proc.

Urzędy z trudem radziły sobie z wdrożeniem nowego, scentralizowanego systemu rejestracji stanu cywilnego (tzw. aplikacja źródło), które zaczęło działać od marca 2015 r. Np. na odpis aktu urodzenia zamiast kilka dni trzeba było czekać kilka tygodni – to efekt tego, że na migrację czekało prawie 90 mln akt.

Inny państwowy rejestr CEPiK zawiera z kolei dużo błędnych, nieaktualnych informacji. – Mamy tego świadomość. Projekt CEPiK2 ma na celu integrację baz lokalnych z baza centralną, co pozwoli na usunięcie niezgodności w danych – stwierdza jednak wiceminister Ruman.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA