Wybory parlamentarne w Czechach mają odbyć się w październiku.
W czwartkowym głosowaniu opozycji nie udało się zebrać 101 głosów niezbędnych do wyrażenia wotum nieufności wobec rządu w liczącej 200 osób izbie niższej parlamentu.
Rząd Babisza uratowała Komunistyczna Partia Czech i Moraw, której 15 parlamentarzystów opuściło salę obrad i nie wzięło udziału w głosowaniu.
Komunistyczna Partia Czech i Moraw wcześniej wycofała poparcie dla rządu Babisza w kwietniu, ale - jak oświadczył jej przewodniczący, Vojtech Filip "prawicowe opozycyjne partie darzy ona jeszcze mniejszym zaufaniem".
- Dlatego nie będziemy brali udziału w tym bezcelowym spektaklu, opuszczamy (salę obrad), by pracować dla ludzi - dodał w czasie debaty nad wnioskiem o wotum nieufności.
Ostatecznie za wotum nieufności dla rządu zagłosowało 89 parlamentarzystów.
Z sondaży przed październikowymi wyborami wynika, że partia Babisza, ANO, przegrywa obecnie z koalicją Partii Piratów oraz ugrupowania Burmistrzowie i Niezależni. Zbliżony wynik do ANO uzyskuje też centroprawicowa koalicja Razem - Demokracja Obywatelska.
Babisz w czasie debaty nad wotum nieufności zarzucił opozycji, że ta wzięła Czechów za zakładników i wykorzystuje pandemię do gier politycznych.
Babisz zaatakował też Partię Piratów, którą obarczył odpowiedzialnością za działania organów unijnych wobec niego w związku z możliwym konfliktem interesów.
- Nie chcemy, by Parlament Europejski kontrolował nasz kraj. Nikt obcy nie będzie wtykał tu swojego nosa. Nie chcemy wielokulturowego, ekofanatycznego pirackiego państwa - mówił premier Czech.