fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS jest spokojne o losy większości w Sejmie

Sejm, przemawia Jarosław Kaczyński
Fot. Kancelaria Sejmu/Rafał Zambrzycki
Zjednoczona Prawica na pewno nie jest zjednoczona w sprawie budżetu UE. Emocje są, ale sprawa wcale nie musi się skończyć wcześniejszymi wyborami.

Czy Zjednoczona Prawica przetrwa unijne negocjacje w sprawie budżetu? Stanowiska Solidarnej Polski, ale też grupki europosłów PiS są rozbieżne z oficjalną linią rządu. – „»Konkluzje interpretujące« i »wytyczne« nie są prawem! Prawem jest rozporządzenie" – pisał w mediach społecznościowych Zbigniew Ziobro jeszcze przed rozpoczęciem unijnego szczytu. Ale jak wynika z naszych rozmów, wszelkie decyzje polityczne w Solidarnej Polsce dotyczące losów Zjednoczonej Prawicy zapadną dopiero po szczycie w Brukseli.

W kuluarach politycy – nie tylko Zjednoczonej Prawicy, ale też opozycji – zastanawiają się, czy Zbigniew Ziobro zdecyduje się na opuszczenie koalicji. Do tej pory Ziobro utrzymywał ostrą linię, dając do zrozumienia, że w grę wchodzi tylko zmiana lub wycofanie samego rozporządzenia, które wprowadza mechanizm wiążący praworządność z unijnym budżetem.

Jak postawa koalicjanta zostanie odbierana w PiS? Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że politycy PiS bardzo spokojnie podchodzą do sygnałów, które wysyła Zbigniew Ziobro i jego ludzie. Większość naszych rozmówców spodziewa się, że w ten czy inny sposób sprawa rozejdzie się bez rządowego przesilenia, a zwycięży polityczny pragmatyzm. – Nie przewiduję tąpnięć w koalicji – powiedział w czwartek pytany o możliwy kolejny poważny polityczny kryzys wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

Ale wewnętrzne starcie na prawne i polityczne argumenty trwa. W kuluarach przeciwnicy porozumienia zwracają uwagę na polityczny kontekst i ryzyko dla Zjednoczonej Prawicy, zwłaszcza w świetle reform, które miałyby zostać przeprowadzone do 2023 r. Nasi rozmówcy sceptyczni co do strategii rządu zwracają uwagę, że opóźnienie wejścia w życie mechanizmu np. o dwa lata nie jest satysfakcjonujące dla Polski, bo wybory mają odbyć się w konstytucyjnym terminie dopiero w 2023 roku.

Jednocześnie w Sejmie uważnie obserwuje się wszystkie sygnały pokazujące alternatywne możliwości obecnej większości, którą tworzą teraz PiS, Porozumienie i Solidarna Polska. Najwięcej komentarzy wywołała deklaracja lidera PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, który w swoim przemówieniu zaproponował „odsunięcie radykałów” oraz stworzenie „nowej umowy społecznej". Odnotowano również, że w swoim późniejszym wystąpieniu prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił o tym, że padła tu „pewna polityczna propozycja".

– Cierpliwości panie przewodniczący, cierpliwości – mówił też enigmatycznie Jarosław Kaczyński, nie precyzując o co, ani o kogo chodzi. W Sejmie pojawiły się natychmiast różne interpretacje, również ta, że były to słowa kierowane pod adresem przemawiającego w tej debacie Borysa Budki. Zapytaliśmy o to w PiS. I większość naszych rozmówców podkreślała, że Kaczyńskiemu chodziło o słowa Kosiniaka-Kamysza.

Porozumienie budżetowe odblokuje kolejne kroki partii Jarosława Kaczyńskiego. W tym przedstawienie zarysu nowych pomysłów społeczno-gospodarczych. W styczniu może odbyć się za to odłożony od listopada kongres wyborczy partii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA