fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Adrian Zandberg: Zandberg: PiS ma głęboko wdrukowaną logikę siedzenia w okopach

rp.pl
W mniejszych miejscowościach ludzie często widzą na własne oczy, bardzo wyraźnie, w jaki sposób źle działa zrośnięcie się państwa i kościoła - mówił w programie #RZECZoPOLITYCE Adrian Zandberg

Dzień dobry, Zuzanna Dąbrowska, #RZECZoPOLITYCE. Moim gościem jest Adrian Zandberg, poseł Lewicy.

Dzień dobry.

Robert Biedroń oświadczył, że rozważa wyjazd do Chin wraz z partnerem, bo teraz podobno taniej. To taka aktywność w kampanii, czy raczej zanosi się na reset po kampanii?

Z tego co wiem, Robert w najbliższych dniach krąży po województwie łódzkim, będzie w Pabianicach, w Zgierzu, a w niedzielę przyjeżdża do Warszawy.

Może chodziło o chińskie centrum zakupowe?

Myślę, że każdy z nas ma jakieś plany wakacyjne, które kiedyś w przyszłości chciałby zrealizować. Oczywiście nie w czasie, kiedy ma się do wykonania pracę, a taka kampania to wbrew pozorom - bardzo wiele pracy.

Ta praca chyba nie idzie za dobrze, skoro cały czas Robert Biedroń jest poniżej poziomu Lewicy w sondażach.

Kampania dopiero się rozkręca i myślę, że kluczowe będą najbliższe tygodnie. Między innymi dlatego Robert Biedroń odbywa bardzo dużo spotkań w mniejszych miejscowościach. Tak jak my rozumiemy dynamikę polityczną tych wyborów, to kluczowa walka odbędzie się właśnie tam, nie tylko w wielkich miastach, ale właśnie w Zduńskiej Woli, Pabianicach, w mniejszych i średnich miejscowościach. To właśnie te miejscowości, do których jest adresowana znaczna część programu lewicowej koalicji.

Ale także PiS-u.

Tak, nie ukrywamy, że w tych miejscach, nie PO, tylko PiS jest naszym głównym konkurentem.

Czym chcecie przelicytować PiS?

Nie ukrywamy programu Lewicy, to jest program, który łączy solidarność społeczną i wysoką jakość usług publicznych. Mówimy o rozbudowie sieci transportu publicznego, o prawdziwym, a nie udawanym programie mieszkaniowym. Ważne są też dla nas sprawy dotyczące bezpieczeństwa od ubóstwa. Elementem tego był projekt ustawy o gwarantowanym najniższym świadczeniu emerytalnym na poziomie 1600 zł, który był swego rodzaju testem dla PiS-u. PiS ten test oblało: często można usłyszeć polityków władzy, którzy mówią o totalnej opozycji, otóż PiS zachowało się najbardziej totalnie, jak się da. To znaczy zagłosowało przeciwko dobremu prospołecznemu projektowi złożonemu przez Lewicę ręka w rękę z PO, z liberałami.

Trudno się dziwić, że partia rządząca nie głosuje za przedłożeniami opozycji, tylko forsuje swoje.

Ja się dziwie, bo jeżeli widzę przedłożenie rządowe, które ma sens, które ma ręce i nogi, to nie mam problemu z tym, żeby zagłosować za czymś co jest sensownym rozwiązaniem. Problem polega na tym, że PiS ma tak głęboko wdrukowaną w głowę, logikę siedzenia w okopach, że nie potrafi spojrzeć na projekt ustawy i zadać sobie pytania czy ten projekt jest sensowny, czy nie.

Czy Robert Biedroń i towarzyszący mu politycy mówią jeżdżąc po kraju głównie o sprawach społecznych, czy mówią też o związkach partnerskich, małżeństwach osób tej samej płci, o wyprowadzeniu religii ze szkół, o aborcji? Niewielkie miasta powiatowe czy średnie miejscowości, to raczej ostoja konserwatyzmu obyczajowego?

Tu nie mogę się zgodzić, w mniejszych miejscowościach ludzie często widzą na własne oczy bardzo wyraźnie, w jaki sposób źle działa zrośnięcie się państwa i kościoła. W jaki sposób publiczne środki zamiast trafiać na ważne publiczne cele, są transferowane do okołokościelnych instytucji. Sądzę, że akurat temat świeckości państwa w tych miejscowościach, to jest temat bardzo gorący. Lewica to są przecież dwie nogi: prawa człowieka i wolność osobista, ale też sprawiedliwość społeczna, prawa pracownicze i bezpieczeństwo socjalne.

Lewica zaprezentowała projekt ustawy o podatku od wielkich korporacji cyfrowych, kogo ma dotyczyć ten podatek i ile ma wynosić?

Zaprezentowaliśmy założenia tej ustawy, która teraz trafi do do konsultacji społecznych, do partnerów społecznych, do organizacji pozarządowych, do związków zawodowych. Poważnie traktujemy dialog społeczny, nie tylko krytykujemy PiS, kiedy tego nie robi, ale staramy się pokazać, że można działać inaczej. To jest ustawa, która obejmuje podmioty, które mają globalny przychód powyżej 750 milionów euro. Czyli w praktyce są monopolistami, jeśli chodzi o platformy cyfrowe. To są firmy, które na co dzień znacie i korzystacie z nich na co dzień: nie dlatego, że jest to takie fajne, tylko dlatego, że często nie ma innego wyboru, ze względu na efekt sieciowy. Mówiąc obrazowo, nie wyjdziecie państwo z Facebooka, ponieważ tam właśnie są wszystkie kontakty, z którymi chcecie zachować możliwość komunikowania się. To jest kilka dużych, przeważnie amerykańskich firm, które wykorzystują pozycję bliską monopolistycznej, albo oligopolistycznej i liczą sobie bardzo wysokie marże. Te firmy mają więc olbrzymie zyski i w bardzo skromnym stopniu dzielą się nimi z budżetami publicznymi.

Pani Georgette Mosbacher, ambasador USA w Polsce, mówiła bardzo jasno, że Polska ma nie wprowadzać tego podatku.

Tu jest bardzo prosta różnica między PiS-em, a lewicową koalicja: my się nie boimy pani ambasador i uważamy, że Polska powinna prowadzić politykę gospodarczą zgodną ze swoimi interesami. W tym konkretnym przypadku powinniśmy wzorem innych krajów, które pracują nad podobnymi rozwiązaniami, wprowadzić opodatkowanie przychodu wielkich korporacji i platform cyfrowych i takie też rozwiązanie zaproponowaliśmy.

Nie boicie się, że was nagle od Facebooka odetną, jak robić politykę, bez takiego narzędzia?

Myślę, że radzimy sobie i jesteśmy spokojni. Dobrze by było, żeby w polskiej polityce było trochę mniej lęku, a trochę więcej długofalowego myślenia. Chcemy, żeby środki pozyskane z tej ustawy, czyli około dwa miliardy złotych, trafiły na specjalny fundusz rozwojowy, żeby finansowano z nich badania z nauk ścisłych i technicznych, a po drugie, żebyśmy sfinansowali z nich rozbudowę ogólnopolskiej sieci edukacyjnej. Czyli doprowadzenie światłowodów do wszystkich szkół, bibliotek i do wszystkich instytucji kultury.

Te dwa miliardy rocznie wystarczą na szerokopasmowy światłowodowy internet?

Jeżeli spojrzy się teraz na to, jak skromne środki wydajemy, to widać, że to co my proponujemy, jest zwielokrotnieniem budżetu, który Polska obecnie na to przeznacza. Musimy zainwestować środki w badania naukowe, zwłaszcza w nauki techniczne, jeżeli nie chcemy być trwale zapleczem tańszej siły roboczej, innej drogi nie ma.      

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA