fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Dlaczego ojciec Berniego Sandersa wyjechał z Polski do USA?

Senator Sanders z żoną oraz jego brat Lary również z żoną na tle Słopnic. Sierpień 2013
Urząd
Senator Sanders, który podobnie jak cztery lata temu znakomicie rozpoczął wyścig o nominację Partii Demokratycznej w amerykańskich wyborach prezydenckich, ma korzenie w Małopolsce.

Jest to odległa historia, sprzed wieku, ale pokoleniowo bliska - dotyczy ojca Berniego Sandersa, senatora ze stanu Vermont, który jest pełen energii, ale ma już ponad 78 lat. Polityk zainteresował się nią, jeszcze zanim dał się poznać całemu światu, gdy cztery lata temu po raz pierwszy pojawił się wśród demokratycznych kandydatów na prezydenta. W lecie 2013 roku odwiedził Słopnice, rodzinną miejscowość ojca koło Limanowej w województwie małopolskim.

- Rozmawialiśmy na wiele tematów, w tym o reformie ubezpieczeń społecznych, bo to były czasy debaty o Obamacare. Bardzo kontaktowy człowiek, ciepły, życzliwy, serdeczny, mam dobre zdanie o nim. Próbował nawet używać polskich zwrotów grzecznościowych - mówi „Rzeczpospolitej” Adam Sołtys, który był wtedy i nadal jest wójtem gminy Słopnice, leżącej u stóp Mogielnicy. Ma ona 6,8 tysiąca mieszkańców.

Ojciec Berniego Eliasz Sanders, potem w Ameryce zwany Elim, wyemigrował tuż po pierwszej wojnie światowej, w 1921 roku. Miał 17 lat. 

Wójt ma dobre wspomnienia ze spotkania i cieszy się, że mający w Słopnicach korzenie robi wielką karierę. - Nie spodobało mi się tylko, gdy niedawno powiedział, że jego ojciec musiał uciekać przed antysemityzmem. Przecież ze Słopnic wyjeżdżali wówczas do Ameryki i Żydzi, i Polacy. Za chlebem, za pracą, bo nie było, jak wyżyć z małourodzajnych zagonów, gleby tu kiepskie, gospodarstwa były małe - opowiada Adam Sołtys.

Bernie Sanders kilka razy w ostatnim czasie wspominał o emigracji ojca w kontekście antysemityzmu. Rok temu napisał na Twitterze, że ojciec przybył z Polski do Ameryki bez grosza przy duszy, uciekając przed potworną biedą dotykającą jego [żydowskiej] społeczności i przez rozpowszechnionym antysemityzmem. Cała rodzina, która nie uciekła, padła ofiarą „nazistowskiego barbarzyństwa”. W listopadzie 2019 r. w żydowskim portalu Jewish Currents powtórzył słowa o biedzie i panującym w rodzinnym kraju ojca antysemityzmie. 

Przed zapowiedzianym przez urzędnika z polskiego MSZ przyjazdem Berniego Sandersa w 2013 roku, władze gminy odszukały dokumenty dotyczące jego rodziny: akt zgonu babci senatora, która zmarła przed drugą wojną i spoczęła na cmentarzu żydowskim w Limanowej, świadectwa szkolne siostry ojca, która została zamordowana w czasie Holokaustu. Odnaleziono też zdjęcie drewnianego, piętrowego domu Sandersów, na parterze prowadzili sklep wielobranżowy. Dom nosił numer 215 i stał u zbiegu głównych dróg. Już nie istnieje, został zburzony w latach 90. Adam Sołtys, 60-latek, go doskonale pamięta.

W Słopnicach społeczność żydowska była w porównaniu z wieloma polskimi miejscowościami niewielka. W 1900 roku było około 100 Żydów, tuż przed emigracją ojca Berniego Sandersa - 40, a w 1930 - 35. Drugiej wojny nie przeżył żaden. 

- Żydzi ze Słopnic zajmowali się głównie handlem i krawiectwem, choć był i jeden rolnik. Piekarnia żydowska stała w miejscu, gdzie dziś jest urząd gminy - opowiadał mi przed czterema laty wójt, gdy po raz pierwszy zająłem się małopolskimi korzeniami Berniego Sandersa. Od tej pory żadne nowe dokumenty się nie pojawiły. I zniknęło międzynarodowe zainteresowanie Słopnicami. - Wtedy dzwonili dziennikarze - mówi mi teraz Adam Sołtys - z Francji, Izraela, Anglii, Niemiec.

Nie ma żadnych turystów, którzy dopytywaliby o korzenie znanego amerykańskiego polityka. Nie ma też kontaktów z samym Sandersem. - Wysłałem mail, ale nie było odzewu. Spokój, cisza - dodaje wójt.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA