fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory w USA: Kamala Harris przyćmiła Joe Bidena

AFP
Po czwartkowej debacie pozycja wiceprezydenta Josepha Bidena jako lidera demokratów w kampanii prezydenckiej mocno się zachwiała.

Wiadomo było, że Biden – jako faworyt sondaży – będzie atakowany podczas debaty. Jego oponenci mieli w zanadrzu mnóstwo tematów z jego długiego życia politycznego, które mogli wykorzystać. Zarzucono mu m.in., że powinien ustąpić na rzecz młodszych, podważono jego doświadczenie w administracji w sprawach imigracyjnych oraz aborcji.

Z tych wszystkich zarzutów Biden wybrnął czasem lepiej, czasem gorzej, podpierając się swoimi osiągnięciami w Waszyngtonie oraz polityką administracji lubianego przez wielu Baracka Obamy, w której był wiceprezydentem. Właściwie nie byłoby tak źle, gdyby nie Kamala Harris.

Biden nie poradził sobie, gdy ta senator z Kalifornii, patrząc mu w oczy i opowiadając o trudach swojego dzieciństwa jako czarnoskórej dziewczynki w separatystycznej Ameryce, przypomniała mu, że w latach 70. nie poparł integracji białych z czarnymi. „W Kalifornii mieszkała mała dziewczynka, która należała do tej gorszej klasy dzieci (...). Tą małą dziewczynką byłam ja" – powiedziała.

Przeczytaj także: Tłum demokratycznych kandydatów na prezydenta

Biden, który cieszy się ogromną sympatią wielu demokratów za to, że wielokrotnie wspierał kampanie kolegów z partii, za osiem lat w administracji Baracka Obamy oraz za osobiste tragedie, był mocno zbity z tropu zarzutami Harris. Próbował się bronić, ale potem stwierdził, że skończył się jego czas wypowiedzi, i ją nagle uciął.

Ostra wymiana zdań między Bidenem a Harris była najintensywniejszym momentem obu debat demokratycznych. Uwypukliła słabe punkty Bidena oraz pokazała, że jego rywale poczuli konieczność podważania jego silnej pozycji dotychczasowego faworyta w demokratycznych prawyborach.

Gdy po trzech latach rządów prezydenta Donalda Trumpa Ameryka podzielona jest bardziej niż kiedykolwiek, demokraci muszą wybrać, czy postawić na umiarkowanego kandydata, będącego w stanie zjednać sobie białych wyborców, którzy głosowali na Trumpa, ale który niesie ze sobą bagaż z poprzedniej ery politycznej, czy powinni zainwestować w kandydatkę taką jak Harris, której łatwiej będzie zdobyć poparcie młodszego pokolenia oraz wyborców rasy innej niż biała.

„Demokraci potrzebują kandydata, który pokona prezydenta Donalda Trumpa. Nauczeni doświadczeniem z 2016 r. obawiają się, że kobieta, a tym bardziej rasy ciemnej, będzie miała problem z przejęciem Białego Domu. Harris chciała pokazać w czwartkowej debacie, że jest silnym kandydatem, który potrafi zaatakować. Stawiając się Bidenowi, dała przedsmak tego, jak rozegrałaby starcie z Donaldem Trumpem" – pisze Lisa Lerer w „New York Timesie".

Czy ta porażka na trwałe zaszkodzi Bidenowi, który ma na swoim koncie już kilka kontrowersji w tej kampanii prezydenckiej, okaże się w najbliższych sondażach. Na pewno ostra wymiana zdań między nim a Kamalą Harris zadziałała piorunująco na jej korzyść. W ciągu 24 godzin sen. Harris zebrała ponad 2 miliony dolarów na kampanię.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA